Moroko prowadzi zaawansowane rozmowy z Koreą Południową w sprawie zakupu setek czołgów K2 Black Panther - krok ten zmodernizowałby jego armię, podważył przewagę Algierii i odsunął Rabat od trwającej dekadami zależności od pancerza projektowanego w USA i Rosji.
Dyskretna wizyta w Seulu o ogromnej stawce
W kwietniu 2025 r. wysokiej rangi marokańska delegacja pod przewodnictwem ministra przemysłu Ryada Mezzoura udała się do Korei Południowej. Oficjalnie podróż dotyczyła współpracy przemysłowej. Za zamkniętymi drzwiami chodziło o twardą siłę.
Według źródeł obronnych zaznajomionych z rozmowami marokańscy urzędnicy omawiali potencjalne zamówienie nawet do 400 czołgów podstawowych K2 Black Panther. Rachunek sięgnąłby kilku miliardów euro, co uczyniłoby tę transakcję jedną z największych umów dotyczących wojsk lądowych, jakie kiedykolwiek rozważało państwo afrykańskie.
Rozmowy nie ograniczały się do czołgów. Rabat wykazywał też zainteresowanie systemami obrony powietrznej średniego zasięgu KM-SAM, armatohaubicami samobieżnymi K9 oraz okrętami podwodnymi KSS-III. Tak szerokie portfolio sugeruje, że Maroko myśli w kategoriach całego ekosystemu walki - od wojsk lądowych, przez obronę powietrzną, po odstraszanie morskie.
Maroko wykorzystuje południowokoreańską technologię, aby przejść od mozaiki przestarzałych czołgów do spójnych, XXI‑wiecznych wojsk pancernych.
Dla Seulu te dyskusje otwierają drzwi do nowego, strategicznego rynku. Dla Rabatu stanowią sposób na poluzowanie uścisku tradycyjnych dostawców, takich jak Stany Zjednoczone i Rosja, na jego siłach lądowych.
Wersja flagowego czołgu Korei Południowej przyjazna pustyni
K2 Black Panther należy do najbardziej zaawansowanych czołgów podstawowych obecnie produkowanych, a Korea Południowa już dostosowuje go do surowych warunków klimatycznych. Dla Maroka kluczowy jest wariant K2ME, przystosowany do pracy w skrajnych upałach i zapyleniu, z podzespołami ocenionymi na temperatury znacznie powyżej 50°C.
Czołg wykorzystuje automat ładowania, co redukuje załogę do trzech osób i zmniejsza wymagania szkoleniowe oraz zapotrzebowanie na personel. Hydropneumatyczne zawieszenie pozwala kadłubowi „klękać” lub przechylać się, poprawiając kąty ostrzału w trudnym terenie i zapewniając załodze stabilniejszą platformę przy dużej prędkości.
To połączenie pasuje do północnoafrykańskich pól walki. Długie, płaskie odcinki pustyni, surowe wyżyny i szybko zmieniające się temperatury sprzyjają pojazdowi, który potrafi szybko się przemieszczać, celnie strzelać w ruchu oraz przetrwać piasek, upał i naprężenia mechaniczne.
Kluczowe dane techniczne K2
| Cecha | Wartość |
|---|---|
| Masa | 55 000 kg |
| Maks. prędkość na drodze | 70 km/h |
| Zasięg | 450 km |
| Uzbrojenie główne | armata 120 mm L55 |
| Zapas amunicji | 40 pocisków |
| Załoga | 3 |
K2 jest też wyposażony w nowoczesne systemy kierowania ogniem, w tym celowniki termowizyjne oraz zaawansowane komputery celownicze. Pozwala to zwalczać opancerzenie przeciwnika, piechotę i nisko lecące śmigłowce z dużych odległości, nawet przy słabej widoczności.
K2 zaprojektowano jako kompletny pakiet „hunter-killer”, łączący wysoką mobilność z precyzją na dużym dystansie i aktywną ochroną.
Wojska pancerne Maroka: silne, ale rozproszone
Na papierze Maroko dysponuje już jedną z najbardziej zdolnych flot czołgów w Afryce. Użytkuje ponad 380 amerykańskich M1A1 Abrams, około 142 rosyjsko zaprojektowane T‑72, mniej więcej 54 chińskie VT‑4 oraz kilkaset starszych amerykańskich M60 i M48.
Ta mieszanka odzwierciedla 60 lat zakupów „od tego, kto chciał sprzedać”: USA, bloku sowieckiego, później Chin. Efektem jest politycznie zdywersyfikowany arsenał, ale też logistyczny ból głowy.
- Różne kalibry amunicji i części zamiennych
- Wiele ścieżek szkoleniowych dla załóg i mechaników
- Oddzielne cykle modernizacji i serwisowania
- Zależność od kilku zagranicznych łańcuchów dostaw
Marokańscy oficerowie od dawna narzekają na koszt i złożoność utrzymania tak zróżnicowanej floty w gotowości. Duże zamówienie K2 pozwoliłoby Rabatowi wycofać najstarsze platformy i ujednolicić znaczną część ciężkiego pancerza wokół jednej nowoczesnej konstrukcji.
Terminarz kształtowany rywalizacją z Algierią
Ta potencjalna umowa nie dzieje się w próżni. Napięcia między Marokiem a Algierią, szczególnie wokół Sahary Zachodniej, pozostają wysokie. Obaj sąsiedzi mają zamknięte granice, rywalizujące sieci dyplomatyczne w Afryce oraz konkurencyjne narracje w polityce arabskiej i sahelskiej.
Algieria koncentrowała wydatki na sile powietrznej, rozważając lub eksploatując zaawansowane rosyjskie myśliwce, takie jak Su‑35 i Su‑57, obok dużej liczby czołgów T‑90 i starszych T‑72. Maroko z kolei stawiało na zachodnie lotnictwo - zmodernizowane F‑16 i wieloletnią ambicję pozyskania w przyszłości F‑35.
Włączenie K2 do tej układanki byłoby nowym sygnałem Rabatu: chce sił lądowych, które dorównają lub przewyższą algierski pancerz, pozostając w pełni kompatybilne z doktryną NATO i systemami cyfrowymi.
W cichym wyścigu zbrojeń Afryki Północnej flota K2 byłaby widocznym sygnałem marokańskiej determinacji i modernizacji.
Odchodzenie od amerykańskich i sowieckich systemów dziedziczonych
Przez dekady ciężki pancerz Maroka był w istocie mieszanką amerykańskich i sowieckich projektów. Zmodernizowane M60 stały obok starszych T‑72, co odzwierciedlało zimnowojenne linie zaopatrzenia i politykę pomocy. Każdy duży kontrakt na K2 zacząłby erodować tę zależność.
Sprzęt południowokoreański jest budowany według standardów NATO, ale nie jest politycznie powiązany z Waszyngtonem w taki sposób, jak zestawy produkcji amerykańskiej. Daje to Rabatowi pewien stopień elastyczności strategicznej. Może nadal szkolić się i działać z partnerami zachodnimi, jednocześnie unikając nadmiernego polegania na amerykańskich zgodach eksportowych i politykach dotyczących części zamiennych.
Podobna logika dotyczy strony rosyjskiej. Przy Moskwie skupionej na własnych potrzebach i objętej sankcjami poleganie na postsowieckich platformach niesie ryzyko w zakresie modernizacji i długoterminowego wsparcia. Czołgi K2, produkowane przez kraj z zaawansowaną bazą przemysłową i bez reżimu sankcyjnego, wyglądają na bezpieczniejszą opcję.
Ta zmiana nie oznacza, że Maroko odwraca się od Stanów Zjednoczonych. Raczej wskazuje na strategię „hedgingu”: utrzymać więzi bezpieczeństwa z Waszyngtonem i Europą, ale dywersyfikować dostawców, by ograniczyć punkty nacisku.
Poza czołgami: szersza oś Maroko–Korea Południowa
Rozmowy o K2 wpisują się w szerszy wzorzec współpracy między Rabatem a Seulem. Maroko podpisało już duży kontrakt kolejowy z Hyundai Rotem o wartości około 1,4 mld euro, obejmujący tabor i projekty infrastrukturalne.
W obronności urzędnicy po cichu dyskutują o lokalnym montażu części systemów, produkcji komponentów w marokańskich fabrykach oraz rozbudowanych pakietach szkoleniowych. Tego rodzaju powiązania przemysłowe są atrakcyjne dla Rabatu, bo tworzą miejsca pracy, przenoszą know-how techniczny i wzmacniają krajowe zdolności.
Maroko nie tylko kupuje sprzęt; próbuje zbudować przemysłowy most do Azji, który przez dekady będzie podtrzymywał jego siły zbrojne.
Dla Korei Południowej partnerstwo z Marokiem oznacza większą rozpoznawalność w Afryce i świecie arabskim. Sukces w Rabacie mógłby pomóc Seulowi sprzedawać czołgi, artylerię i okręty innym państwom zaniepokojonym nadmierną zależnością od dostawców zachodnich lub rosyjskich.
Co marokańska flota K2 zmieniłaby w praktyce
Jeśli dojdzie do umowy, a dostawy odpowiadałyby proponowanym liczbom, Maroko mogłoby wystawić jedne z najnowocześniejszych wojsk pancernych poza NATO. Wpłynęłoby to co najmniej na trzy obszary: odstraszanie, szkolenie i dyplomację regionalną.
W zakresie odstraszania siły wyposażone w K2 utrudniłyby algierskie planowanie ofensyw pancernych w razie kryzysu. Szybsze i celniejsze czołgi zwiększają ryzyko rajdów transgranicznych i podnoszą koszt eskalacji.
W szkoleniu marokańskie jednostki musiałyby przyjąć nowe taktyki, by w pełni wykorzystać silnie zdigitalizowany czołg. Mogłoby to prowadzić do głębszej współpracy z państwami już obeznanymi z systemami typu K2 lub porównywalnymi konstrukcjami zachodnimi.
W dyplomacji regionalnej Rabat mógłby wykorzystywać zmodernizowaną armię do wzmocnienia wizerunku dostawcy bezpieczeństwa w Afryce Północnej i Zachodniej. Ten wizerunek ma znaczenie w negocjacjach z Europą i Zatoką Perską dotyczących migracji, walki z terroryzmem i projektów energetycznych.
Ryzyka i ograniczenia kryjące się za lśniącym sprzętem
Są oczywiste minusy. Wielomiliardowy program czołgowy obciąża finanse publiczne Maroka w czasie rosnących potrzeb wydatków społecznych. Równoważenie modernizacji obrony z wymaganiami gospodarczymi pozostanie politycznie wrażliwe.
Istnieje też ryzyko wywołania nowej fali zakupów w Algierze, co zablokuje oba państwa w długim i kosztownym wyścigu zbrojeń. Ponieważ budżet obronny Algierii jest finansowany z dochodów z ropy i gazu, Rabat musi starannie kalkulować, ile może wydawać w sposób trwały, by dotrzymać kroku.
Wreszcie, zaawansowane czołgi są wymagające. Potrzebują paliwa wysokiej jakości, rygorystycznych harmonogramów obsługi oraz dobrze opłaconych, dobrze wyszkolonych załóg. Bez konsekwentnych inwestycji w logistykę i kapitał ludzki K2 może stać się drogą ozdobą, a nie niezawodnym narzędziem.
Kilka pojęć i scenariuszy wartych doprecyzowania
Dwa pojęcia często używane przy tym temacie mogą brzmieć abstrakcyjnie. „Aktywna ochrona” odnosi się do systemów, które wykrywają nadlatujące rakiety lub pociski i próbują przechwycić je w locie, zwykle za pomocą niewielkich ładunków wybuchowych lub pocisków. Celem jest zatrzymanie zagrożenia, zanim uderzy w pancerz.
„Interoperacyjność” opisuje zdolność sił i systemów różnych państw do współdziałania. W przypadku K2 oznacza to cyfrowe radiostacje, łącza danych i procedury pasujące do wyposażenia NATO, co ułatwia wspólne ćwiczenia i operacje.
Patrząc w przyszłość, analitycy kreślą kilka scenariuszy. W środowisku niskich napięć marokańskie K2 mogłyby większość czasu spędzać na szkoleniu i ćwiczeniach, pełniąc rolę narzędzia prestiżu i karty przetargowej w dyplomacji. W kryzysie wokół Sahary Zachodniej mogłyby zostać użyte jako siły szybkiego reagowania, wspierając piechotę i drony w zabezpieczaniu kluczowych szlaków oraz obszarów przygranicznych.
Jest też scenariusz, w którym zarówno Maroko, jak i Algieria stopniowo integrują więcej systemów bezzałogowych ze swoimi flotami czołgów. Drony wykrywające cele dla K2 albo amunicja krążąca polująca na pancerz przeciwnika sprawią, że przyszłe bitwy będą mniej polegały na czołowych starciach stali, a bardziej na tym, kto lepiej zarządza sensorami, danymi i synchronizacją w czasie.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Zostaw komentarz