Przejdź do treści

Po rezygnacji wiecznego rywala Francja została jedynym państwem Europy Zachodniej z nowoczesnym odstraszaniem nuklearnym.

Żołnierze przy stole z mapą, dyskutują o planie. Samoloty myśliwskie na niebie za oknem przy zachodzie słońca.

Pusty przebieg nie obejmował głowicy jądrowej, nie było wroga ani publicznego ostrzeżenia, a jednak mówił wiele o tym, jak Paryż postrzega powrót do Europy mroczniejszej, mniej przewidywalnej epoki strategicznej.

Cichy skok Francji: ćwiczenie nuklearne nad niespokojnym kontynentem

13 listopada 2025 r. francuscy inżynierowie obronni i piloci przeprowadzili ściśle wyreżyserowane ćwiczenie o kryptonimie Diomede. Scenariusz: uderzenie strategiczne na hipotetycznego przeciwnika, wykonane z myśliwca Rafale Marine lecącego wzdłuż atlantyckiego wybrzeża Francji.

Zamiast bomby ćwiczebnej samolot przenosił jedną z najmniej znanych, ale najbardziej politycznych broni kraju: ASMPA-R – zmodernizowany, odpalany z powietrza pocisk manewrujący zdolny do przenoszenia ładunku jądrowego.

Odkąd Wielka Brytania zlikwidowała swoje powietrzne siły nuklearne, Francja jest dziś jedynym państwem Europy Zachodniej zdolnym do przeprowadzenia uderzenia jądrowego z powietrza.

Ten status daje Paryżowi wyjątkową rolę w NATO i Unii Europejskiej. Podczas gdy Brytania opiera się wyłącznie na wystrzeliwanych z okrętów podwodnych pociskach Trident, Francja utrzymuje „podwójną” postawę nuklearną: komponent morski i lotniczy, z których każdy wysyła inne sygnały polityczne i daje inne możliwości operacyjne.

Wewnątrz ASMPA-R: niewidzialna francuska strzała z nieba

Skrót oznacza „Air-Sol Moyenne Portée Amélioré – Rénové”, czyli w przybliżeniu: „Ulepszony pocisk powietrze–ziemia średniego zasięgu – odnowiony”. W praktyce jest to naddźwiękowy pocisk manewrujący, przenoszony przez samoloty Rafale Francuskich Sił Powietrznych i Kosmicznych oraz francuskiej marynarki wojennej.

Pełna nazwa ASMPA-R (Improved Medium-Range Air-to-Ground – Renovated)
Typ pocisk powietrze–ziemia zdolny do przenoszenia ładunku jądrowego
Szacowany zasięg 500–600 km
Prędkość naddźwiękowa (ok. Mach 2–3)
Platformy przenoszenia Rafale Air i Rafale Marine
Wejście do służby 2009 (ASMPA), modernizacja w toku od 2023 r.
Planowany następca pocisk nowej generacji ASN4G, ok. 2035 r.

Listopadowe ćwiczenie miało odpowiedzieć na jedno proste, ale brutalne pytanie: gdyby prezydent Francji kiedykolwiek wydał rozkaz uderzenia jądrowego, czy system nadal zadziała w realiach XXI wieku?

Rafale wykonał wymagający profil lotu: odcinki na małej i dużej wysokości, szybkie zmiany prędkości, manewry unikowe mające odtworzyć przenikanie nowoczesnej obrony przeciwlotniczej. Pocisk – uwolniony gdzieś między regionami Landes i Finistère – leciał bez głowicy jądrowej, ale z w pełni aktywnymi systemami naprowadzania i sterowania lotem.

Chodzi mniej o zrobienie wrażenia na opinii publicznej, a bardziej o przekonanie potencjalnych przeciwników, że pocisk zdoła przebić się przez nowoczesne radary i tarcze przeciwrakietowe.

Niewidzialny trójkąt nad atlantyckim wybrzeżem Francji

Śledzenie takiego testu w zatłoczonym europejskim niebie wymaga rozbudowanej siatki bezpieczeństwa. Na potrzeby Diomede francuska agencja zakupów obronnych Direction générale de l’armement (DGA) spoiła w „trójkąt” trzy lokalizacje:

  • Biscarrosse w Landes – główny francuski poligon do prób rakietowych.
  • Hourtin w Żyrondzie – nadzór radarowy i optyczny trajektorii.
  • Quimper w Bretanii – domknięcie pętli i doprecyzowanie pomiarów trajektorii.

Każda sekunda lotu jest rejestrowana, odtwarzana i analizowana. Wyznacza się korytarze bezpieczeństwa, by odsunąć ruch cywilny. Każdą anomalię zapisuje się do późniejszej oceny. Dla DGA jest to mniej demonstracja siły, a bardziej rzeczywiste laboratorium służące weryfikacji modernizacji, które muszą pozostać częściowo tajne.

Dlaczego powietrzny komponent nuklearny wciąż ma znaczenie dla Paryża

Francja porzuciła lądowe pociski nuklearne w latach 90. Pozostały dziś dwa filary: okręty podwodne z pociskami balistycznymi typu Triomphant, uzbrojone w pociski M51, oraz komponent lotniczy oparty na samolotach Rafale i pociskach ASMPA-R.

  • Rafale sił powietrznych mogą startować z baz na kontynencie oraz z terytoriów zamorskich.
  • Rafale marynarki mogą operować z lotniskowca Charles de Gaulle.

Ta kombinacja daje decydentom coś, czego nie zapewniają same okręty podwodne: widoczność i elastyczność. Patrol okrętu podwodnego ma być cichy i niewidoczny; jego efekt odstraszający opiera się na niepewności. Powietrzne siły nuklearne można natomiast zademonstrować, rozmieścić lub częściowo postawić w stan gotowości, by wysyłać stopniowane ostrzeżenia.

Dla francuskich przywódców możliwość widocznego startu lub przygotowania samolotów daje sposób na zwiększanie presji bez przekraczania fatalnej granicy rzeczywistego uderzenia.

Obecna modernizacja jest finansowana w ramach Ustawy o Programowaniu Wojskowym 2024–2030, która zwiększa wydatki obronne w odpowiedzi na wojnę Rosji przeciw Ukrainie, napięcia w Indo-Pacyfiku oraz odnowioną debatę o europejskiej autonomii strategicznej.

Sami w Europie Zachodniej – ale nie w globalnym klubie

Wyjątkowy status Francji jeszcze wyraźniej widać na tle innych mocarstw nuklearnych. Spośród uznanych arsenałów tylko nieliczne utrzymują „triadę” sił nuklearnych: ląd, morze i powietrze. Inne – jak Wielka Brytania – zdecydowały się oprzeć na jednym filarze.

Kraj Lądowe Morskie Powietrzne
Stany Zjednoczone silosy ICBM, planowany nowy system Sentinel okręty podwodne typu Ohio, w rozwoju typ Columbia bombowce B-52H, B‑2A i przyszłe B‑21 z bronią jądrową
Rosja ICBM w silosach i na wyrzutniach mobilnych okręty typu Delta IV i Borej Tu‑95, Tu‑160 i inne bombowce z pociskami manewrującymi
Francja brak systemów lądowych od 1996 r. cztery okręty typu Triomphant z pociskami M51 myśliwce Rafale z ASMPA‑R, w przyszłości ASN4G
Wielka Brytania systemy lądowe wycofane w latach 90. okręty typu Vanguard z Trident II rola nuklearna w lotnictwie anulowana

Dla Paryża utrzymanie „nogi” powietrznej, podczas gdy Londyn z niej zrezygnował, jest zarówno wyborem strategicznym, jak i sygnałem politycznym. Francja pozostaje poza natowskimi porozumieniami o nuclear sharing i podkreśla, że jej arsenał jest kontrolowany narodowo. Utrzymywanie kosztownych podwójnych systemów pomaga podtrzymywać twierdzenie o niezależnym odstraszaniu.

Następny na pasie: szybszy, trudniejszy do zestrzelenia pocisk

Nawet gdy ASMPA-R wchodzi do służby w odnowionej postaci, francuscy planiści patrzą już na następcę – ASN4G, czwartą generację powietrzno-naziemnego pocisku nuklearnego, przewidywaną na połowę lat 30. XXI wieku.

Szczegółów technicznych jest niewiele, ale urzędnicy i źródła przemysłowe wskazują na prawdopodobny silnik strumieniowy (ramjet) lub podobny napęd, umożliwiający długotrwałe loty z prędkościami wysokiego naddźwięku oraz ostrzejszą manewrowość. Taki profil ma testować granice zaawansowanych systemów obrony powietrznej i przeciwrakietowej, które rozprzestrzeniają się wokół Rosji, Chin i innych mocarstw.

Logika jest prosta: gdy obrona staje się szybsza i „inteligentniejsza”, systemy ofensywne muszą być jeszcze szybsze, trudniejsze do wykrycia i mniej przewidywalne.

Do czasu gotowości ASN4G to ASMPA-R ma wypełniać lukę, zapewniając Francji realne odstraszanie z powietrza w latach 30. Listopadowy test był kamieniem milowym w potwierdzaniu, że modernizacje zasięgu, nawigacji i zdolności przenikania działają zgodnie z założeniami.

Co „odstraszanie” naprawdę oznacza w strategii francuskiej

Debaty o polityce nuklearnej często kryją się za żargonem. W doktrynie francuskiej wyróżniają się dwa pojęcia: „ścisła wystarczalność” oraz „żywotne interesy”. Pierwsze oznacza, że Francja nie dąży do parytetu z Rosją czy USA; celuje w minimalny arsenał potrzebny do tego, by każdy atak był nie do zaakceptowania pod względem kosztów. Drugie pojęcie – „żywotne interesy” – celowo pozostaje nieostre, ale rozumie się je jako obejmujące terytorium państwa, kluczowych sojuszników oraz przetrwanie państwowości.

Broń powietrzna, taka jak ASMPA-R, leży na styku zdolności wojskowej i komunikatu politycznego. Samoloty można przestawić na pasy, wysyłać na widoczne patrole lub zawrócić w ostatniej chwili. Takie działania mają kształtować kalkulacje potencjalnego agresora na długo przed tym, zanim jakikolwiek pocisk opuści pylon pod skrzydłem.

Scenariusze, o których analitycy mówią po cichu

Analitycy obronni w Paryżu i Brukseli coraz częściej wskazują zestaw sytuacji, w których komponent powietrzny miałby znaczenie:

  • Kryzys z państwem nuklearnym na peryferiach NATO, w którym Francja chce zasygnalizować determinację bez polegania wyłącznie na zasobach USA.
  • Atak cybernetyczny lub kosmiczny na krytyczną infrastrukturę Francji, rodzący pytania o definicję „żywotnych interesów”.
  • Załamanie gwarancji transatlantyckich, skłaniające państwa europejskie do przejęcia większej odpowiedzialności za własny „parasol” nuklearny.

W każdej z tych sytuacji możliwość poderwania Rafale z ASMPA-R pod skrzydłami – bez natychmiastowego sięgania po broń odpalną z okrętów podwodnych – daje dodatkowy szczebel na drabinie eskalacji. Z punktu widzenia stratega ten dodatkowy szczebel może decydować o różnicy między zarządzaniem kryzysem a niekontrolowaną paniką.

Ryzyka, spory i co dalej

Wyjątkowa pozycja Francji jako jedynej europejskiej potęgi nuklearnej z komponentem powietrznym rodzi niewygodne pytania. Krytycy twierdzą, że przedłużanie życia ASMPA-R i planowanie jeszcze szybszego ASN4G napędza wyścig zbrojeń w technologiach rakietowych. Zwolennicy mówią odwrotnie: wiarygodne, przetestowane odstraszanie zmniejsza szanse, że ktoś zaryzykuje konwencjonalny atak.

Jest też wymiar krajowy. Programy modernizacji nuklearnej pochłaniają znaczną część budżetu obronnego. Środki kierowane na ASMPA-R, ASN4G i flotę okrętów podwodnych z M51 konkurują z wydatkami na drony, obronę cybernetyczną i siły konwencjonalne, które realnie walczą w teatrach takich jak Sahel lub wspierają Ukrainę.

Na razie francuscy przywódcy zakładają, że koszt utrzymania zarówno opcji morskiej, jak i powietrznej jest mniejszy niż ryzyko bycia postrzeganym jako zależnym od Stanów Zjednoczonych lub od jedynej – podwodnej – zdolności. W warunkach utrzymujących się napięć od Bałtyku po Indo-Pacyfik ta kalkulacja raczej szybko się nie zmieni.

Trening Rafale nad zachodnim niebem Francji nie przenosił głowicy jądrowej. Jednak dane zebrane podczas tego lotu zasilą szerszą debatę o tym, jak Europa chce bronić się w epoce odnowionej rywalizacji wielkich mocarstw – i jak daleko Francja jest gotowa pójść, by pozostać ostatnią europejską potęgą nuklearną z uderzeniem z powietrza.

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zostaw komentarz