Szwecja odchodzi od floty opartej w dużej mierze na małych, trudnowykrywalnych korwetach na rzecz znacznie większych, silniej uzbrojonych fregat - co odzwierciedla zarówno członkostwo w NATO, jak i wyraźne skupienie na obronie przestrzeni powietrznej oraz morskich szlaków komunikacyjnych.
Szwecja przygotowuje się na największe okręty nawodne od dekad
Szwedzka Marynarka Wojenna planuje zamówić cztery nowoczesne fregaty, które staną się jej największymi okrętami nawodnymi od czasu wycofania ostatnich niszczycieli na początku lat 80.
Dziś główną siłę uderzeniową floty na powierzchni stanowią kompaktowe korwety typu Visby, znane z „stealthowych” linii kadłuba i konstrukcji kompozytowej. Te jednostki projektowano do działań blisko własnych brzegów, na płytkich wodach Bałtyku, z naciskiem na obronę wybrzeża i niską wykrywalność radarową.
Nowe fregaty oznaczają odejście od obrony przybrzeżnej w stronę dalekosiężnej obrony powietrznej i długotrwałych operacji u boku partnerów z NATO.
Szwedzki minister obrony Pål Jonson oświadczył, że ostatecznej decyzji w sprawie zakupu czterech okrętów można się spodziewać na początku przyszłego roku. Harmonogram jest napięty: plan zakłada, że dwie fregaty mają wejść do służby i pływać „realnie do 2030 roku”, a kolejne dwie do 2035.
Dlaczego fregaty - i dlaczego teraz?
Decyzję napędza kilka czynników:
- utrzymująca się obecność wojskowa Rosji na Bałtyku i w jego otoczeniu
- niedawne wejście Szwecji do NATO i wymagania operacji sojuszniczych
- rosnący nacisk na ochronę przestrzeni powietrznej, morskich szlaków komunikacyjnych i krytycznej infrastruktury podmorskiej
- ograniczenia mniejszych korwet w wymagających, wielonarodowych misjach
Myślenie Sztokholmu ewoluowało od lat, lecz członkostwo w NATO przyspieszyło zmiany. Jako członek sojuszu Szwecja ma wnosić wkład do zintegrowanej obrony powietrznej i przeciwrakietowej, chronić przerzut wzmocnień przez Bałtyk oraz znacznie częściej współdziałać z dużymi marynarkami, takimi jak francuska, niemiecka czy amerykańska.
Fregaty dają Szwecji zasięg, długotrwałość działania i „zasięg sensorów” potrzebne do pracy 24/7, w każdych warunkach pogodowych, w całym szerszym regionie Bałtyku.
Obrona przeciwlotnicza jest tu wątkiem przewodnim. Oczekuje się, że nowe fregaty otrzymają potężne radary i dalekozasięgowe rakiety ziemia–powietrze, co pozwoli im nie tylko bronić siebie, lecz także działać jako pływające tarcze dla innych jednostek, a nawet dla obszarów przybrzeżnych.
Projekt „z półki” i koncepcja typu Luleå
Szwedzka Administracja Materiałów Obronnych (FMV), odpowiedzialna za zakupy, przeprowadziła już analizę rynku dostępnych na świecie projektów fregat. Wniosek: nie ma wystarczająco dużo czasu na stworzenie od podstaw w pełni szwedzkiej konstrukcji.
Wybrany ma zostać istniejący projekt zagraniczny, dostosowany do potrzeb, z dużym udziałem lokalnego przemysłu. Nowa klasa otrzyma nazwę Luleå - od północnego miasta portowego nad Zatoką Botnicką - kontynuując szwedzką tradycję nazywania dużych okrętów nawodnych od ważnych miejsc.
Przy tak ściśniętym harmonogramie kadłub, napęd i podstawowa architektura systemu walki „z półki” zostaną najpewniej połączone ze szwedzkimi sensorami, łącznością i być może uzbrojeniem integrowanym lokalnie.
| Kluczowy aspekt | Obecne korwety typu Visby | Przyszłe fregaty typu Luleå (planowane) |
|---|---|---|
| Przybliżona rola | Obrona wybrzeża, patrol, ograniczone ZOP | Obrona powietrzna, eskorta, wspólne operacje NATO |
| Wielkość | Małe, poniżej 1000 ton | Znacznie większy kadłub w rozmiarze fregaty |
| Priorytet | Niewykrywalność, działania przybrzeżne | Dalekosiężne sensory, obrona powietrzna i przeciwrakietowa |
| Zasięg operacyjny | Głównie wody Szwecji i pobliskiego Bałtyku | Pełne pokrycie Bałtyku i zespoły zadaniowe NATO |
Francuska fregata FDI wyrasta na silnego kandydata
Jednym z czołowych kandydatów jest francuska Frégate de Défense et d’Intervention (FDI), budowana przez Naval Group. Paryż mocno zabiega o kontrakt.
Po rozmowach w Sztokholmie francuska minister obrony Catherine Vautrin zaoferowała dostarczenie pierwszej w pełni wyposażonej fregaty typu FDI do Szwecji do 2030 roku. To zobowiązanie dobrze pasuje do szwedzkiej osi czasu i daje Sztokholmowi konkretny punkt odniesienia do planowania.
FDI to stosunkowo nowy projekt, charakterystyczny m.in. odwróconym dziobem, zaawansowanym masztem radarowym oraz silnym naciskiem na systemy cyfrowe i odporność cybernetyczną. Okręt wiodący francuskiej marynarki, Amiral Ronarc’h, rozpoczął już próby morskie, co daje Szwecji realny przykład jednostki w działaniu.
Francja zaproponowała nie tylko sprzedaż fregaty, ale też budowę w partnerstwie ze szwedzkim przemysłem obronnym, zwłaszcza z Saabem.
Takie podejście pozwoliłoby zakotwiczyć znaczną część prac w Szwecji, w tym integrację szwedzkich systemów walki i być może części uzbrojenia. Zmniejsza to ryzyko dla łańcuchów dostaw i wspiera krajowe miejsca pracy, a jednocześnie wykorzystuje sprawdzony, zagraniczny projekt.
Partnerstwo przemysłowe i szersze więzi obronne
Rozmowy o fregatach wpisują się w szerszy trend zacieśniania francusko-szwedzkiej współpracy obronnej.
Podczas tego samego spotkania w Sztokholmie Jonson i Vautrin omawiali również francuskie zainteresowanie samolotem wczesnego ostrzegania i dowodzenia Saab GlobalEye. GlobalEye to dalekozasięgowa platforma „latającego radaru”, zdolna wykrywać samoloty, okręty, a także niektóre cele naziemne z dużych odległości.
Dla Szwecji atrakcyjna jest koncepcja współdziałania GlobalEye i nowych fregat. Sensory powietrzne mogłyby zapewniać wczesne ostrzeganie, a okręty na morzu pełniłyby rolę „strzelców” i lokalnych węzłów dowodzenia.
Ministrowie kontynuowali też rozmowy o wsparciu wojskowym dla Ukrainy, podkreślając, że środowiska bezpieczeństwa na Bałtyku i Morzu Czarnym są dziś ściśle powiązane.
Co te fregaty będą faktycznie robić na morzu
Po wejściu do służby nowe szwedzkie fregaty najpewniej spędzą dużą część czasu w trzech głównych obszarach misji:
- ochrona żeglugi handlowej i kabli podmorskich na Bałtyku
- zapewnianie osłony przeciwlotniczej dla sił szwedzkich i sojuszniczych
- zwalczanie okrętów podwodnych i zagrożeń nawodnych we współpracy z partnerami NATO
Typowy scenariusz może obejmować eskortę konwoju transportów wojskowych lub statków logistycznych przez Bałtyk, przy czym radar fregaty śledzi samoloty i pociski, a śmigłowce oraz systemy sonarowe monitorują sytuację pod kątem okrętów podwodnych.
W warunkach kryzysu okręty te mogłyby działać pod banderą NATO, wpinając się bezpośrednio w sojusznicze struktury dowodzenia. Ich sensory zasilałyby regionalne sieci obrony powietrznej, a pociski mogłyby służyć do obrony nie tylko samej jednostki, lecz również innych okrętów w zespole zadaniowym.
Dla państwa, które przez długi czas preferowało małe, trudne do wykrycia jednostki działające blisko brzegu, takie „pełnomorskie” zadania oznaczają ogromną zmianę.
Dlaczego obrona przeciwlotnicza jest sednem planu
Region Bałtyku jest nasycony samolotami, dronami i pociskami dalekiego zasięgu. Naziemne baterie obrony powietrznej są kluczowe, ale nie widzą wszystkiego na małych wysokościach nad morzem ani nie są w stanie reagować na każde zagrożenie z każdego kierunku jednocześnie.
Nowoczesne fregaty pomagają wypełnić te luki. Dzięki potężnym radarom z antenami fazowanymi, zamontowanym wysoko nad linią wody, mogą obserwować daleko poza horyzontem, zapewniając wcześniejsze ostrzeganie o nadlatujących zagrożeniach.
W połączeniu z rakietami odpalanymi z wyrzutni pionowych mogą zwalczać cele na znacznych dystansach. W praktyce oznacza to, że szwedzka fregata w pobliżu Gotlandii lub na centralnym Bałtyku mogłaby pomagać osłaniać miasta nadbrzeżne, porty lub wzmacniające siły NATO.
Przydatne pojęcia i szerszy kontekst
W dyskusjach o tych okrętach często pojawiają się dwa terminy.
Fregata: Fregata to średniej wielkości okręt bojowy, większy i silniej uzbrojony niż korweta, ale zazwyczaj mniejszy i tańszy niż pełnowymiarowy niszczyciel. Fregaty łączą długotrwałość działania, sensory i siłę ognia, dzięki czemu świetnie nadają się do eskorty i zadań wielozadaniowych.
Obrona przeciwlotnicza (AAW): To zestaw sensorów, systemów dowodzenia i uzbrojenia służących do wykrywania i zwalczania samolotów, dronów oraz nadlatujących pocisków. Obejmuje m.in. radar dalekiego zasięgu, łącza danych do wymiany informacji oraz warstwowe systemy obrony rakietowej i artyleryjskiej.
Dla Szwecji wprowadzenie dużych fregat zdolnych do AAW zmienia sposób, w jaki jej siły zbrojne mogłyby walczyć w konflikcie o wysokiej intensywności na Bałtyku. Samoloty, samoloty dozoru GlobalEye, lądowe systemy rakietowe i nowe okręty dzieliłyby dane, tworząc bardziej spójną i trudniejszą do przełamania tarczę.
Istnieją jednak zarówno korzyści, jak i ryzyka. Duże fregaty skupiają możliwości w kilku celach o wysokiej wartości, które mogą stać się priorytetowymi celami przeciwnika. Wymagają większej załogi, szkolenia i obsługi technicznej, a także ochrony poprzez właściwą taktykę oraz silną obronę powietrzną i podwodną.
Mimo to dla Szwecji, która jest dziś związana zbiorową obroną NATO, korzyści z posiadania okrętów zdolnych dłużej pozostawać na morzu, bronić innych i działać płynnie w wielonarodowych zespołach zadaniowych są trudne do zignorowania. Nadchodzące fregaty typu Luleå - niezależnie od tego, jaki projekt zostanie ostatecznie wybrany - mają stać się kluczowymi elementami tej układanki.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Zostaw komentarz