Przejdź do treści

SCAF: Niemcy chcą budować własny myśliwiec, co zagraża europejskiej współpracy obronnej.

Model samolotu z flagami Niemiec i Francji w hangarze lotniczym, w tle prawdziwy myśliwiec jet.

Co miało stać się fundamentem europejskiej potęgi powietrznej w latach 40. XXI wieku, czyli Future Combat Air System, dziś budzi w Niemczech otwarte wątpliwości. Politycy, generałowie i przedstawiciele przemysłu coraz częściej flirtują z ideą całkowicie narodowego myśliwca.

SCAF - więcej niż odrzutowiec: system walki pod presją

Future Combat Air System, lepiej znany pod francuskim akronimem SCAF, nigdy nie był wyłącznie planem na błyszczący nowy samolot. Od początku projektowano go jako pełny ekosystem: myśliwiec szóstej generacji, roje zdalnych nosicieli (remote carriers) lub dronów oraz cyfrową „chmurę walki”, łączącą wszystko w czasie rzeczywistym.

Dla Francji ta architektura jest kluczowa, by utrzymać przewagę nad zaawansowaną rosyjską i chińską obroną przeciwlotniczą, a jednocześnie zachować narodową swobodę działania. Paryż mocno naciskał, by to Dassault Aviation przewodził części myśliwskiej, argumentując, że jest to jedyna europejska firma, która w ostatnich latach dostarczyła w pełni suwerenny, pierwszoliniowy samolot bojowy - Rafale.

Francuzi postrzegają SCAF jako sposób na zabezpieczenie zarówno przewagi technologicznej, jak i autonomii strategicznej, a nie jedynie prestiżu przemysłowego.

Niemieckie siły powietrzne, Luftwaffe, patrzą na przyszłe pole walki inaczej. Berlin intensywnie inwestuje w amerykańskie F-35 - sztandarowy dla NATO samolot do nuclear sharing i operacji połączonych. Ten wybór kształtuje oczekiwania: wysoka interoperacyjność z systemami USA, ścisła integracja z łańcuchami dowodzenia NATO oraz szybka dostępność.

Z tej perspektywy długi, złożony program prowadzony przez Francję może wyglądać mniej jak wspólny projekt europejski, a bardziej jak francuska koncepcja, którą Niemcy mają finansować i do której mają się dostosować.

Niemieckie wątpliwości: kontrola technologii i doktryna wojskowa

To, co zaczęło się jako narzekanie na podział pracy przemysłowej, przerodziło się w głębszą krytykę w Niemczech. Starsi oficerowie i związki zawodowe w sektorze obronnym kwestionują dziś, czy SCAF daje Berlinowi wystarczającą kontrolę nad technologiami krytycznymi dla przyszłości - zwłaszcza w obszarach dowodzenia, fuzji danych i systemów misji.

Według niemieckich kręgów obronnych wciąż powracają dwie obawy:

  • kto tak naprawdę kontroluje kluczowe oprogramowanie, w tym wrażliwe algorytmy misji i naprowadzania celów?
  • czy Niemcy mogą mieć pewność, że nie będą zależne od francuskich decyzji w sprawie modernizacji lub użycia operacyjnego?

Pierwotna narracja polityczna w Berlinie sprzedawała projekt jako zrównoważone partnerstwo równych potęg wojskowych. W praktyce francuskie przywództwo w projektowaniu myśliwca oraz ciężar Dassault w kluczowych decyzjach są przez część środowiska postrzegane jako podważanie tej równowagi.

W niemieckich debatach ryzyko „strategicznej zależności od partnera” jest dziś wymieniane niemal równie często jak zagrożenie ze strony Rosji.

Niemcy równocześnie szybko się dozbrajają, pod silną presją wewnętrzną, by naprawić skutki wcześniejszego niedoinwestowania. Dla części Bundeswehry czekanie do lat 40. na wspólnie rozwijany samolot wygląda ryzykownie. Narodowy myśliwiec albo udział w alternatywnym projekcie przedstawia się jako sposób na zagwarantowanie swobody decyzyjnej i lepsze dopasowanie maszyny do doktryny Luftwaffe, skoncentrowanej na NATO.

Pokusa narodowego myśliwca w Berlinie

Co w praktyce oznaczałby niemiecki „narodowy” myśliwiec? Najpewniej i tak opierałby się na partnerstwach z innymi państwami lub na technologiach USA - ale z Niemcami „trzymającymi pióro” przy wymaganiach i systemach kluczowych.

Zwolennicy tej drogi w Berlinie argumentują, że mogłaby ona:

  • zapewnić większą rolę niemieckim firmom, takim jak Airbus Defence i Hensoldt
  • ściśle dopasować się do operacji z F-35 oraz procedur NATO
  • zmniejszyć postrzeganą zależność od francuskich decyzji przemysłowych i politycznych

Ta pokusa ma jednak oczywisty koszt: osłabienie samej idei wspólnej europejskiej architektury potęgi powietrznej. Dwa konkurencyjne „przyszłe” myśliwce rozwijane równolegle podzieliłyby inwestycje, rozfragmentowały logistykę i szkolenie oraz utrudniły operacje połączone.

Skutki strategiczne dla Europy, jeśli SCAF się rozpadnie

Najbardziej bezpośrednią konsekwencją wyjścia Niemiec z SCAF byłby wymiar symboliczny: upadek projektu, który miał być sztandarowym przedsięwzięciem wojskowym spajającym Paryż i Berlin. Skutki praktyczne byłyby jednak znacznie poważniejsze.

Dwa rywalizujące europejskie myśliwce zmniejszyłyby korzyści skali akurat wtedy, gdy USA i Chiny wystawiają masowe floty zaawansowanych samolotów.

Jeśli Francja będzie kontynuować SCAF z innymi partnerami, a Niemcy poprą odrębny projekt, europejskie siły powietrzne skończą z różnymi radarami, sensorami, uzbrojeniem, łańcuchami obsługowymi i ścieżkami szkolenia. To spowolni i podroży połączone operacje powietrzne - dokładnie wtedy, gdy NATO próbuje je przyspieszać na wschodniej flance.

Dla Paryża SCAF bez Niemiec pozostaje militarnie wykonalny dzięki francuskim siłom nuklearnym oraz doświadczeniu eksportowemu Rafale. Polityczny przekaz jest jednak słabszy: „europejski” myśliwiec w dużej mierze napędzany przez jedno państwo. Dla Berlina projekt narodowy może wyglądać na zysk suwerenności, lecz stałby w sprzeczności z dekadami retoryki o pogłębianiu integracji obronnej.

Inna, cichsza obawa dotyczy doktryny. SCAF miał harmonizować sposób, w jaki europejscy piloci myślą o przenikaniu przez silnie bronioną przestrzeń powietrzną, zarządzaniu rojami dronów oraz wymianie danych w środowisku zakłócanym. Bez wspólnego programu francuskie i niemieckie koncepcje wojny powietrznej wysokiej intensywności mogą się jeszcze bardziej rozjechać.

Dlaczego doktryny są równie ważne jak sprzęt

Na papierze sojusznicy w NATO mają tych samych wrogów i w przybliżeniu podobny sprzęt. W praktyce ich sposób prowadzenia działań może się znacząco różnić. Francja zwykle ceni zdolność działania samodzielnie lub w małych koalicjach - od Sahelu po Lewant - z suwerenną decyzyjnością w sprawie celów. Niemcy z reguły funkcjonują w większych ramach NATO, pod bardziej restrykcyjnymi mandatami politycznymi.

SCAF miał wymusić rozmowę o tych różnicach i „zablokować” wspólne podejście do pola walki w latach 40. Jeśli ta rozmowa się załamie, wzrośnie ryzyko, że przyszłe francusko-niemieckie kampanie powietrzne będą zszywane improwizacyjnie, zamiast być od początku projektowane jako spójna całość.

Aspekt Priorytet Francji Priorytet Niemiec
Główny nacisk Autonomia strategiczna, suwerenne uderzenie Integracja z NATO, obrona kolektywna
Rola przemysłowa Lider w projektowaniu myśliwca (Dassault) Zrównoważony podział pracy dla firm krajowych
Platforma odniesienia Doświadczenia z Rafale Flota F-35 i standardy

Kluczowe pojęcia stojące za debatą o SCAF

Autonomia strategiczna kontra zależność od sojuszu

Duża część sporu krąży wokół „autonomii strategicznej”. W ujęciu francuskim oznacza ona zdolność planowania i prowadzenia dużych operacji wojskowych bez potrzeby uzyskiwania zagranicznej zgody - szczególnie z Waszyngtonu. System myśliwski projektowany według tej logiki będzie podkreślał suwerenną kontrolę nad oprogramowaniem, uzbrojeniem i łączami danych.

Niemcy, mocno zakotwiczone w NATO, akcentują wiarygodność sojuszników oraz konieczność pełnego „wpięcia” w amerykańsko kierowane łańcuchy dowodzenia. Dla Berlina autonomia nie musi oznaczać działania w pojedynkę, lecz posiadanie silnego głosu we wspólnych strukturach. Inny instynkt strategiczny prowadzi do innych wymagań technicznych.

Jak może wyglądać wojna powietrzna w 2040 roku

Analitycy szkicują scenariusze, by testować te programy. Jednym z częstych wariantów jest poważny kryzys w regionie Bałtyku na początku lat 40. Rosyjska obrona przeciwlotnicza się poprawiła, walka radioelektroniczna jest intensywna, a GPS może być degradowany.

W takiej sytuacji SCAF w pierwotnej koncepcji zakładałby myśliwiec załogowy, któremu towarzyszy kilka zdalnych nosicieli: małych dronów używanych jako wabiki, zagłuszacze lub środki rażenia. Wspólna chmura walki pozwoliłaby francuskim i niemieckim pilotom widzieć ten sam obraz sytuacji i natychmiast przydzielać zadania. Jeśli Niemcy wystawią inny myśliwiec, zbudowany wokół amerykańskich architektur danych, połączenie obu sieci będzie trudniejsze technicznie i politycznie.

Ryzyka i szanse dla europejskiej obrony

Kryzys SCAF ujawnia szersze napięcie: czy Europa chce zintegrowanych zdolności obronnych, czy tylko lepiej skoordynowanych sił narodowych. Dwa zaawansowane myśliwce mogłyby pobudzić konkurencję, napędzić innowacje i dać rządom więcej opcji politycznych przy zakupie samolotów.

Jednocześnie dublowanie rozwiązań niesie poważne ryzyka finansowe i operacyjne. Centra obsługowe, zapasy uzbrojenia, symulatory i szkolenie pilotów stają się bardziej rozproszone. W długim konflikcie takie rozdrobnienie może bezpośrednio przełożyć się na mniej lotów bojowych i wolniejsze czasy reakcji.

Część specjalistów uważa, że wciąż istnieje miejsce na ścieżkę pośrednią. Nawet jeśli Berlin i Paryż rozstaną się w kwestii samego samolotu, mogłyby kontynuować współpracę przy silnikach, sensorach lub chmurze walki. Taka modułowa kooperacja ograniczyłaby szkody dla spójności Europy, uznając zarazem, że realia polityczne zmieniły się od czasu ogłoszenia SCAF.

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zostaw komentarz