Rząd w Oslo wybrał południowokoreański Hanwha Aerospace do dostarczenia nowego systemu artylerii rakietowej, stawiając miliardy na szybkie i dalekosiężne wzmocnienie siły uderzeniowej Armii Norweskiej.
Największa modernizacja siły ognia norweskiej armii od dekad
Norweski minister obrony Tore O. Sandvik nazwał zakup „jedną z największych inwestycji, jakie kiedykolwiek poczyniono na rzecz Wojsk Lądowych”. Umowa o wartości 19 mld koron norweskich (ok. 2 mld dolarów) wprowadzi do służby 16 wyrzutni wieloprowadnicowego systemu rakietowego (MLRS) K239 Chunmoo wraz z dużymi zapasami pocisków.
Kontrakt obejmuje trzy kategorie amunicji o zasięgu do 500 kilometrów (ok. 310 mil). Daje to Norwegii po raz pierwszy możliwość rażenia celów wysokiej wartości głęboko za liniami potencjalnego przeciwnika - zarówno z baz nadmorskich, jak i z pozycji w głębi lądu.
Norwegia kupuje 16 wyrzutni Chunmoo oraz szeroki pakiet pocisków, w tym wariant o zasięgu 500 km przeznaczony do uderzeń w głębi.
Nowe zdolności są przedstawiane jako odpowiedź na rosnące obawy o bezpieczeństwo na Dalekiej Północy, gdzie siły NATO rutynowo monitorują aktywność Rosji na Morzu Barentsa i w Arktyce.
Dlaczego Korea Południowa pokonała Europę i USA
Decyzja Oslo była wynikiem postępowania rozpoczętego pod koniec 2024 r. w sprawie „lądowego systemu precyzyjnych uderzeń dalekiego zasięgu”. W rywalizacji uczestniczyły cztery główne podmioty przemysłowe:
- niemiecki KNDS z wariantem rodziny europejskiej artylerii rakietowej
- niemiecki Rheinmetall z własnym rozwiązaniem artyleryjskim
- szwedzko-amerykański zespół Saab i Boeing
- południowokoreański Hanwha Aerospace z K239 Chunmoo
Norwegia analizowała również osobną opcję: amerykański system HIMARS firmy Lockheed Martin, szeroko używany i nagłaśniany w Ukrainie.
Według ministerstwa obrony tylko Chunmoo w pełni spełnił wszystkie wymagania w czterech kluczowych obszarach: osiągi, szybkość dostaw, koszt oraz pełna integracja z szerszą architekturą obronną Norwegii.
Urzędnicy w Oslo stwierdzili, że Chunmoo był jedynym rozwiązaniem spełniającym wszystkie kryteria w zakresie osiągów, harmonogramu dostaw, kosztów i integracji.
Wniosek ten jest szczególnie znaczący w regionie tradycyjnie kojarzonym z importem uzbrojenia z Europy i USA. Państwa skandynawskie często wybierają wspólne, zachodnie konstrukcje z powodów politycznych, logistycznych i przemysłowych. Wybór południowokoreańskiej wyrzutni sygnalizuje rosnącą gotowość do mieszania dostawców, jeśli korzyści operacyjne są wystarczająco duże.
Harmonogram: kiedy rakiety faktycznie dotrą
Nowa artyleria rakietowa nie pojawi się z dnia na dzień. Norwegia i Hanwha przedstawiły plan krok po kroku, rozpisany aż na kolejną dekadę.
| Faza | Planowany okres | Główne działania |
|---|---|---|
| Dostawy początkowe | 2028–2029 | Wyrzutnie, pojazdy, materiały szkoleniowe i symulatory |
| Dostawy pocisków | 2030–2031 | Dostawy rakiet i pocisków dalekiego zasięgu |
| Pełna gotowość operacyjna | W ciągu czterech lat od pierwszych dostaw | Przeszkolone jednostki, zintegrowane systemy, gotowość do działań NATO |
Płatności skonstruowano w sposób korzystny z punktu widzenia kalkulacji ryzyka Oslo. Hanwha zgodziła się, że Norwegia zacznie płacić dopiero po rozpoczęciu dostaw, co ogranicza ekspozycję na poślizgi harmonogramu lub wczesne problemy programu.
Zachęty przemysłowe: Polska jako europejski hub
Hanwha zdobyła też punkty dzięki współpracy przemysłowej. Firma zobowiązała się do offsetu i udziału przemysłowego o wartości 120% kontraktu, co oznacza, że do Norwegii ma wrócić więcej pracy i technologii, niż wynosi wartość wypływających środków.
Istotnym argumentem jest rosnąca obecność Hanwha w Polsce. Warszawa zamówiła blisko 300 wyrzutni Chunmoo i tysiące pocisków oraz uruchamia krajowe linie produkcyjne rakiet. Zakład ma obsługiwać nie tylko siły polskie, ale też innych europejskich użytkowników, w tym Norwegię.
Dzięki powiązaniu z polskimi liniami produkcyjnymi Norwegia zyskuje europejską bazę zaopatrzenia w pociski Chunmoo zamiast polegać wyłącznie na Azji.
Dla Oslo oznacza to krótsze trasy uzupełniania zapasów i bardziej odporny łańcuch dostaw amunicji w czasie kryzysu. Przy trwającej wojnie w Ukrainie i presji na europejskie zapasy, niezawodny dostęp do amunicji stał się niemal tak samo kluczowy jak zakup samych wyrzutni.
Polityczny sprzeciw w Oslo
Decyzja nie przeszła bez oporu. Chrześcijańska Partia Ludowa (Kristelig Folkeparti), ugrupowanie opozycyjne w norweskim Stortingu (parlamencie), głosowała przeciwko umowie z Hanwha.
Część jej członków argumentowała, że Norwegia powinna była wybrać rozwiązanie osadzone we współpracy norwesko-europejskiej, wzmacniając regionalne więzi przemysłu obronnego. Dla krytyków wybór systemu południowokoreańskiego wygląda jak stracona szansa na wzmocnienie firm krajowych i europejskich w momencie, gdy Europa próbuje zwiększać własną produkcję obronną.
Rząd odpowiadał, że pierwszym obowiązkiem państwa jest zapewnienie solidnej i terminowej zdolności dla Armii Norweskiej i NATO, a korzyści przemysłowe i tak powrócą dzięki offsetowi i współpracy z norweskimi przedsiębiorstwami.
Co Chunmoo realnie wnosi na pole walki
Chunmoo to montowany na ciężarówce wieloprowadnicowy system rakietowy zaprojektowany do odpalania różnych typów rakiet i pocisków z modułowych zasobników. Ta modułowość jest kluczowa dla jego atrakcyjności.
- rakiety krótszego zasięgu do saturacyjnego rażenia obszarowego i wsparcia wojsk na pierwszej linii
- kierowane rakiety średniego zasięgu do precyzyjnych uderzeń w stanowiska dowodzenia lub systemy obrony powietrznej
- pociski dalekiego zasięgu zdolne razić kluczowe cele oddalone o setki kilometrów
W praktyce pojedynczy norweski pojazd Chunmoo mógłby przenosić mieszany ładunek dopasowany do konkretnej misji: jeden zasobnik z precyzyjnymi rakietami do uderzeń w stacje radiolokacyjne i drugi z pociskami dalszego zasięgu, by zagrozić lotniskom lub węzłom logistycznym głęboko na terytorium przeciwnika.
Oczekuje się, że system zostanie włączony w sieci dowodzenia i kontroli NATO, co pozwoli na przepływ danych o celach z sojuszniczych środków rozpoznania bezpośrednio do norweskich wyrzutni. Taki sieciocentryczny model jest kluczowy dla nowoczesnych koncepcji „uderzeń w głąb”, w których artyleria nie tylko wspiera pobliską piechotę, ale kształtuje szersze pole walki.
Jak to zmienia równowagę na Dalekiej Północy
Norwegia już teraz goszczą kluczowe zasoby NATO, w tym samoloty patrolowe, okręty podwodne i zaawansowane systemy obrony powietrznej. Dalekosiężna artyleria rakietowa dodaje kolejną warstwę do tego zestawu odstraszania.
W kryzysie z Rosją norweskie baterie Chunmoo mogłyby teoretycznie zagrozić portom, bazom lotniczym i węzłom logistycznym na Półwyspie Kolskim z pozycji bezpiecznie położonych na terytorium Norwegii. To komplikuje rosyjskie planowanie i zmusza Moskwę do uwzględnienia szerszego wachlarza potencjalnych uderzeń w regionie arktycznym.
Zakup sygnalizuje także sojusznikom z NATO, że Norwegia jest gotowa mocno inwestować w zdolności wysokiej klasy, zamiast opierać się wyłącznie na gwarancjach USA i Europy. Taki przekaz ma znaczenie, gdy członkowie sojuszu naciskają na zwiększanie wydatków obronnych i domykanie luk ujawnionych przez wojnę w Ukrainie.
Kluczowe pojęcia: MLRS i uderzenia dalekiego zasięgu
W dyskusjach o tej umowie powracają dwa określenia: „wieloprowadnicowy system rakietowy” oraz „precyzyjne uderzenia dalekiego zasięgu”. Brzmią technicznie, ale opisują dość proste idee:
- MLRS: pojazd z kilkoma prowadnicami lub zasobnikami, który może odpalić dużą salwę rakiet lub pocisków w krótkim czasie.
- Precyzyjne uderzenia dalekiego zasięgu: uzbrojenie zdolne razić odległe cele z wysoką dokładnością dzięki GPS lub innym systemom naprowadzania.
Starsza artyleria rakietowa stawiała na masę ognia, a nie na celność. Nowoczesne systemy takie jak Chunmoo łączą oba podejścia, pozwalając dowódcom wybierać między szerokim oddziaływaniem obszarowym a precyzyjnymi uderzeniami z ograniczonymi stratami ubocznymi.
Potencjalne scenariusze i ryzyka
Podczas ćwiczeń NATO w północnej Norwegii Chunmoo mógłby posłużyć do symulowania uderzeń na linię obrony powietrznej pozorowanego przeciwnika. W ciągu minut bateria mogłaby zniszczyć radary i wyrzutnie, otwierając korytarz dla sojuszniczych myśliwców. Ta sama jednostka mogłaby następnie przełączyć się na inny typ pocisku i zagrozić węzłowi logistycznemu oddalonemu o 400 kilometrów - wszystko z ukrytej pozycji leśnej.
Są też kompromisy. Systemy rakiet dalekiego zasięgu to cele wysokiej wartości. Przeciwnicy będą używać dronów, satelitów i rozpoznania elektronicznego, aby je lokalizować i śledzić. Norwegia będzie musiała inwestować w maskowanie, mobilność i ochronę elektroniczną, by zapewnić wyrzutniom przeżywalność w konflikcie naznaczonym stałym nadzorem.
Kolejne ryzyko dotyczy zużycia amunicji. Nowoczesne, precyzyjne rakiety są drogie, a tempo ich użycia w warunkach wojny potrafi być zawrotne. Łącząc się z produkcją w Polsce, Norwegia próbuje uchronić się przed niedoborami podobnymi do tych obserwowanych w Ukrainie, gdzie popyt na amunicję artyleryjską wielokrotnie przewyższał podaż.
Jak to wpisuje się w szersze europejskie dozbrojenie
Norwegia nie jest jedynym państwem zwracającym się do Korei Południowej po ciężkie uzbrojenie. Polska, Estonia i inne kraje zamówiły już koreańską artylerię, czołgi oraz systemy rakietowe, aby szybko rozbudować własne siły. Ten trend sugeruje bardziej pluralistyczny rynek zbrojeniowy w Europie, na którym sprzęt południowokoreański funkcjonuje obok platform amerykańskich, niemieckich czy szwedzkich.
Dla mniejszych państw NATO taka mieszanka może być atrakcyjna. Zmniejsza nadmierną zależność od jednego dostawcy i wprowadza konkurencję cenową oraz presję na tempo dostaw. Jednocześnie rodzi nowe pytania o standaryzację, logistykę i uwarunkowania polityczne, którymi rządy będą musiały zarządzać w nadchodzących latach.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Zostaw komentarz