Przejdź do treści

Francja wraca do kluczowego sektora jądrowego, zdobywając kontrakt wart ponad miliard euro na 3 turbiny do Polski.

Pracownicy w kaskach w hali fabrycznej analizują duży metalowy cylinder i plany techniczne.

Na smaganym wiatrem odcinku bałtyckiego wybrzeża Polska ma zamiar zmienić to, jak zasila niemal wszystko - od domów po przemysł ciężki.

Decyzja o budowie pierwszej w kraju elektrowni jądrowej robi więcej niż tylko przesuwa udział źródeł w miksie energetycznym: przywraca na pierwsze strony zapomniany francuski klejnot przemysłowy i stawia małe miasto we wschodniej Francji w centrum europejskich ambicji atomowych.

Od węglowego giganta do jądrowego debiutanta

Przez dekady Polska opierała się na węglu. W 2022 r. ponad 70% energii elektrycznej pochodziło ze spalania tego paliwa, w dużej mierze lignitu - jednej z najbardziej emisyjnych odmian. Udział ten jednak spadał, schodząc poniżej 50% w połowie 2025 r., gdy rosły odnawialne źródła energii i gaz.

Na początku 2026 r. Warszawa wykonała zdecydowany krok: wybrała lokalizację Lubiatowo na wybrzeżu Bałtyku dla swojej pierwszej elektrowni jądrowej oraz wskazała technologię reaktora AP1000 opracowaną przez amerykańską grupę Westinghouse.

Jednak bijące serce, które zamienia ciepło w energię elektryczną, nie będzie amerykańskie. Zostanie zbudowane w Belforcie we wschodniej Francji przez Arabelle Solutions.

Polska zastosuje reaktory zaprojektowane w USA, ale kluczowe urządzenia konwersji mocy powstaną we Francji - to politycznie obciążony podział.

Francuski powrót turbin jądrowych wart miliardy euro

Arabelle Solutions zdobyło kontrakt na dostawę trzech dużych turbin parowych dla elektrowni w Lubiatowie. Każda turbina ma moc znamionową około 1200 megawatów mocy elektrycznej. Łącznie daje to zdolność zasilenia kilku milionów gospodarstw domowych przy typowych europejskich wzorcach zużycia.

Nie ma oficjalnej ceny, ale branżowe punkty odniesienia pokazują skalę transakcji. Pojedyncza „wyspa turbinowa” dla reaktora EPR we Flamanville we Francji była wyceniana na około 350 mln euro w 2006 r. Po uwzględnieniu inflacji, wyższych wymogów bezpieczeństwa oraz złożoności programu „pierwszego tego typu” w Polsce, analitycy szacują dziś koszt jednostkowy na 400–600 mln euro.

To oznacza, że pakiet trzech turbin znacznie przekracza 1 mld euro, prawdopodobnie bliżej 1,5 mld euro - co czyni go jednym z najważniejszych kontraktów na wyposażenie jądrowe przyznanych w ostatnich latach francuskiej firmie.

Co dokładnie zbuduje Belfort

Umowa wykracza daleko poza trzy wirujące rotory. Arabelle Solutions dostarczy pełną „wyspę turbin parowych” dla polskiej elektrowni. Obejmuje to kilka głównych elementów:

  • same główne turbiny parowe
  • skraplacze, które chłodzą i zawracają parę
  • generatory zamieniające ruch obrotowy na energię elektryczną
  • systemy pomocnicze, automatykę oraz mechaniczne interfejsy z reaktorem

Projektowanie, obróbka i montaż będą realizowane w Belforcie - jednym z najgęstszych w Europie skupisk kompetencji w zakresie dużych turbin jądrowych. Inżynierowie będą ściśle współpracować z Westinghouse, aby dopasować francuską wyspę turbinową do amerykańskiego projektu reaktora.

W ramach kontraktu dla Lubiatowa Francja eksportuje maszynę, która faktycznie zamienia ciepło jądrowe w energię - to właśnie tam rozstrzygają się sprawność i niezawodność.

Francuski czempion atomu sprzedany, a potem odkupiony

Historia Arabelle Solutions brzmi jak skondensowany zapis francuskiej polityki przemysłowej.

Jej korzenie sięgają początku XX wieku i firmy Société Rateau, pioniera w dziedzinie turbin i sprężarek. Z czasem to dziedzictwo zasiliło dywizję energetyczną Alstomu, która stała się referencyjnym dostawcą turbin dla francuskiej floty jądrowej budowanej między latami 70. a 90. Marka turbin „Arabelle”, narodzona w Belforcie, zyskała reputację trwałości i długiej żywotności.

Ta trajektoria odwróciła się w 2014 r., gdy działalność energetyczna Alstomu została sprzedana amerykańskiemu gigantowi General Electric. Sprzedaż, zatwierdzona przez państwo francuskie, była szeroko postrzegana jako cios w suwerenność technologiczną, ponieważ know-how turbinowy znajduje się w samym rdzeniu krajowego systemu elektroenergetycznego.

Francja zachowała tzw. złotą akcję, dając państwu prawo weta w pewnych sprawach, lecz praktyczna kontrola przeniosła się za Atlantyk. Dla wielu w branży wyglądało to jak oddanie koronnego klejnotu.

Dziesięć lat później wahadło wróciło. W 2024 r. EDF kupił biznes turbinowy za około 175 mln euro i zmienił nazwę na Arabelle Solutions. Grupa zatrudnia dziś około 3300 osób w mniej więcej 16 krajach, a Belfort produkuje Arabelle‑1700 - obecnie jedną z najpotężniejszych na świecie turbin parowych dla energetyki jądrowej.

Polski kontrakt wpisuje się w ten nowy kontekst: strategiczny zasób wrócił w ręce publiczne, a jego pierwsza duża umowa eksportowa jest dowodem działania odrodzonego francuskiego łańcucha dostaw.

Wzrost zatrudnienia w Belforcie i wpływ regionalny

Dla Belfortu - miasta, które przeżyło okresy boomu i bolesnych restrukturyzacji - kontrakt ma znaczenie równie ludzkie, co finansowe.

Arabelle Solutions oczekuje, że projekt wesprze około 1000 miejsc pracy bezpośrednio i pośrednio przez kilka lat. Obejmuje to inżynierów, spawaczy, operatorów obróbki skrawaniem, elektryków, techników testów, pracowników logistyki oraz sieć wyspecjalizowanych podwykonawców rozsianych po wschodniej Francji.

Takie projekty kotwiczą kompetencje, które trudno odbudować, gdy raz znikną. Dają młodym inżynierom powód, by kształcić się w ciężkiej mechanice zamiast iść do oprogramowania czy finansów, a lokalnym dostawcom zapewniają wieloletnią przewidywalność - co ułatwia inwestycje w obrabiarki czy zaawansowane uprawnienia spawalnicze.

Dla regionu obawiającego się deindustrializacji dziesięcioletni projekt jądrowy oferuje coś rzadkiego: przewidywalną, wysokowartościową pracę na miejscu.

Rosnący globalny zasięg Arabelle

Polska umowa dołącza do szerszego portfela zleceń, który utrzyma warsztaty Arabelle zajęte aż po lata 30. XXI wieku.

Kraj/region Projekt Rola Główne wyposażenie Ramy czasowe Kluczowa kwestia
Polska Lubiatowo (AP1000) Nowa budowa 3 × turbiny parowe 1200 MW 2026–2035 Pierwsza polska elektrownia, wizytówka eksportowa
Francja Istniejąca flota 56 reaktorów Remonty i modernizacje Turbozespoły i główne wymiany 2024–2040 Utrzymanie produkcji i wydłużanie życia bloków
Wielka Brytania Hinkley Point C (EPR) Inżynieria i rozruch turbiny Arabelle dla EPR 2024–2030 Walidacja standardu EPR poza Francją
Finlandia Olkiluoto 3 (EPR) Wsparcie techniczne część konwencjonalna (wyspa turbinowa) W toku Długoterminowa niezawodność w eksploatacji

Ten portfel rozkłada ryzyko i utrzymuje zespoły projektowe aktywne na różnych typach reaktorów - od zachodnich EPR po rosyjsko-projektowane jednostki VVER w krajach takich jak Węgry i Turcja. Taka różnorodność pomaga firmie dostosować się do rozdrobnionego globalnego rynku energetyki jądrowej, kształtowanego geopolityką równie mocno jak inżynierią.

Co to oznacza dla europejskiej mapy energii

Decyzja o Lubiatowie wysyła w Europie kilka sygnałów.

Po pierwsze, atom to już nie tylko francusko-brytyjska czy fińska historia. Gdy kraj tak węglowy jak Polska wchodzi w energetykę jądrową, zmienia to debatę o celach klimatycznych, stabilności sieci i imporcie gazu w całej UE.

Po drugie, kontrakt pokazuje, że europejscy producenci pozostają konkurencyjni wobec rywali z Korei Południowej i Chin - o ile potrafią zaoferować sprawdzone produkty i wiarygodne zarządzanie projektem. Platforma Arabelle pracuje już w wysokomocowych elektrowniach na kilku kontynentach, co uspokaja regulatorów i inwestorów.

Po trzecie, Francja znalazła sposób na eksport sprzętu jądrowego nawet wtedy, gdy nie wybiera się jej reaktorów. Sprzedaż wyspy turbinowej do amerykańskich jednostek AP1000 w Polsce - i potencjalnie na innych rynkach - pozwala Paryżowi utrzymać miejsce przy stole bez konieczności wygrywania każdego przetargu na reaktor.

Dlaczego turbiny mają większe znaczenie, niż większość sądzi

Reaktory przyciągają nagłówki, ale to turbiny decydują, ile użytecznej energii elektrycznej elektrownia wyciśnie z tony uranu.

Nowoczesna turbina parowa, taka jak Arabelle, jest projektowana tak, by wydobyć możliwie najwięcej energii z pary przy różnych ciśnieniach i temperaturach. Niewielkie przyrosty sprawności mogą przełożyć się na ogromne ilości dodatkowej energii w horyzoncie 60 lat pracy.

Niezawodność jest równie krytyczna. Awaria turbiny może zatrzymać całą elektrownię, uderzając w krajową sieć i finanse operatora. Dlatego przedsiębiorstwa energetyczne płacą za zachowawcze projekty, skrupulatny dobór materiałów i rygorystyczne testy, zamiast ciąć koszty na starcie.

Kluczowe pojęcia: wyspa turbinowa, AP1000 i dostawy uranu

Dla czytelników mniej obeznanych z jądrowym żargonem kilka terminów porządkuje tę historię.

„Wyspa turbin parowych” obejmuje konwencjonalną część elektrowni jądrowej. Reaktor podgrzewa wodę, zamieniając ją w parę pod wysokim ciśnieniem. Para napędza turbinę, która obraca generator wytwarzający energię elektryczną. Po przejściu przez turbinę para jest schładzana w skraplaczu z powrotem do wody i zawracana do obiegu. Arabelle Solutions koncentruje się na całym tym łańcuchu.

AP1000 to wodny reaktor ciśnieniowy generacji III+ opracowany przez Westinghouse. Jego główną obietnicą są pasywne systemy bezpieczeństwa, które bardziej opierają się na grawitacji i naturalnej konwekcji niż na złożonych systemach aktywnych. Dla Polski wybór AP1000 oznacza dopasowanie projektu do amerykańskiej praktyki regulacyjnej i łańcuchów dostaw.

W tle pojawia się jeszcze paliwo jako kolejny wątek strategiczny. USA opierają się na francuskim doświadczeniu przy odbudowie części swoich zdolności wzbogacania uranu po latach niedoinwestowania. Ta współpraca tłumaczy, dlaczego Waszyngton akceptuje, by francuska grupa wyposażała tak krytyczny segment nowej polskiej elektrowni.

Gdy USA odbudowują własny cykl paliwowy, ponownie sięgają po francuskie know-how w obszarach takich jak wzbogacanie uranu i zaawansowana technologia turbin.

Ryzyka, scenariusze i co może wydarzyć się dalej

Projekty jądrowe niosą znaczące ryzyka. Przekroczenia kosztów i opóźnienia mogą wykoleić poparcie polityczne. Jeśli Lubiatowo napotka problemy, może to utwardzić sprzeciw w innych krajach obserwujących z boku.

Możliwy jest jednak także inny scenariusz. Jeśli Polska uruchomi pierwszy blok około 2033 r. bez większych perturbacji, w Europie Środkowo‑Wschodniej może wzrosnąć presja, by skopiować ten model. Wtedy francuski przemysł turbinowy mógłby popłynąć na nowej fali zamówień, tworząc w regionie klaster elektrowni typu AP1000 + Arabelle.

Pozostają też pytania eksploatacyjne. Polska będzie musiała wyszkolić setki wyspecjalizowanych pracowników, zbudować silny dozór jądrowy oraz zarządzać funduszami na odpady i likwidację przez pokolenia. Długie doświadczenie Francji w prowadzeniu dużej floty daje jej tu przewagę - poprzez partnerstwa szkoleniowe i kontrakty serwisowe sięgające daleko poza etap budowy.

Na razie obraz jest prosty: były węglowy mocarz stawia na atom, a francuska fabryka, którą kiedyś uznano za zbędną, właśnie zapewniła sobie miejsce w pierwszym rzędzie tej zmiany.

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zostaw komentarz