Równowaga sił wojskowych między Grecją a Turcją, już wcześniej krucha, ponownie się przesuwa, ponieważ obaj sąsiedzi intensywnie inwestują w nowe samoloty bojowe i broń dalekiego zasięgu.
Turecka umowa, która niepokoi Morze Egejskie
Turcja zobowiązała się kupić 20 myśliwców Eurofighter Typhoon za około 9,2 mld euro - kontrakt, który przekształca krajobraz militarny we wschodniej części Morza Śródziemnego. Pierwsze maszyny mają trafić do tureckich baz około 2030 roku, co oznacza początek głębokiej odnowy starzejącej się floty lotniczej Ankary.
Turcja dysponuje obecnie około 300 samolotami myśliwskimi, w dużej mierze starszymi wariantami amerykańskich F‑16 oraz przestarzałymi F‑4 Phantom. Wiele z tych płatowców zbliża się do granic swojej przydatności - zarówno pod względem konstrukcyjnym, jak i technologicznym.
Zakup Typhoonów daje Ankarze pomost do nowoczesnych sił powietrznych w czasie, gdy dostęp do amerykańskich stealth F‑35 pozostaje zamknięty.
Każdy turecki Typhoon będzie mógł przenosić Meteora - pocisk powietrze–powietrze dalekiego zasięgu zaprojektowany do rażenia celów znacznie poza zasięgiem wzroku. Sama ta broń zmniejsza dystans wobec zaawansowanych europejskich i zatokowych sił powietrznych oraz stanowi nowe wyzwanie dla greckich pilotów przyzwyczajonych do działania w ciasnej, sporniej przestrzeni powietrznej nad Morzem Egejskim.
Do finalizacji umowy doszło dopiero po tym, jak Niemcy zniosły weto wobec eksportu z konsorcjum Eurofighter, w które zaangażowane są także Wielka Brytania, Włochy i Hiszpania. Następnie Wielka Brytania wkroczyła, by dopiąć kontrakt, przedstawiając Turcję jako kluczowego sojusznika NATO i „strażnika Morza Czarnego”.
Dlaczego Grecja czuje się zmuszona odpowiedzieć
Dla Aten nie jest to abstrakcyjna historia zakupów. Greckie i tureckie samoloty regularnie stają naprzeciw siebie podczas przechwyceń i patroli nad Morzem Egejskim, gdzie spory o przestrzeń powietrzną i nakładające się roszczenia morskie mogą szybko eskalować.
Grecja już rozpoczęła modernizację swoich sił powietrznych, ale turecka umowa na Typhoony podnosi stawkę. Greckie Siły Powietrzne dążą do floty opartej na francuskich Rafale’ach w najbardziej zaawansowanym standardzie F4, zdolnym do zaawansowanej walki elektronicznej i działań sieciocentrycznych.
Greccy planiści chcą co najmniej 200 nowoczesnych samolotów bojowych do 2030 roku, aby utrzymać przewagę technologiczną nad Turcją.
Wariant Rafale F4.3, obecnie omawiany w Atenach, miałby stopniowo zastąpić greckie Mirage 2000‑5, których wsparcie logistyczne ze strony Dassault ma zakończyć się w 2027 roku. Te Mirage’y przez dekady były kluczowe dla greckiej taktyki, zwłaszcza w rolach zwalczania okrętów i zdobywania przewagi w powietrzu.
Sygnały z przywództwa Aten
Premier Kyriakos Mitsotakis powiedział niedawno, że jego rząd „na razie nie ma zamiaru” skorzystać z opcji zakupu sześciu dodatkowych Rafale’i. Ta deklaracja odzwierciedla presję budżetową w kraju oraz chęć, by nie sprawiać wrażenia otwarcie prowokacyjnego.
Jednak Ministerstwo Obrony pracuje nad szerszym planem, czasem określanym jako „Plan 2030”, który ma utrzymać konkurencyjność Grecji w razie przyszłej konfrontacji. Urzędnicy argumentują, że nawet bez natychmiastowego zakupu kolejnych samolotów pilnie potrzebne są modernizacje sensorów, uzbrojenia i sieciowania w istniejących maszynach.
- Krótki termin: utrzymać dostawy Rafale’i zgodnie z harmonogramem i podtrzymać obecną flotę F‑16
- Średni termin: zapewnić standard Rafale F4.3 i wycofać Mirage 2000‑5
- Długi termin: osiągnąć około 200 nowoczesnych myśliwców i zintegrować je z dronami oraz naziemną obroną przeciwlotniczą
NATO-wski ból głowy we wschodniej części Morza Śródziemnego
Wyścig zbrojeń ma osobliwy zwrot: zarówno Grecja, jak i Turcja są członkami NATO. Ich rosnąca rywalizacja rozgrywa się wewnątrz sojuszu, który ma gwarantować zbiorowe bezpieczeństwo.
Dla Londynu, Berlina, Rzymu i Madrytu sprzedaż Typhoonów wzmacnia ważny program przemysłowy i umacnia kluczowego partnera kontrolującego dostęp do Morza Czarnego i Bliskiego Wschodu. Dla Paryża, który dostarczył Grecji Rafale’e, umowa podkreśla rolę francuskiego przemysłu we wspieraniu partnerów z UE zaniepokojonych turecką asertywnością.
Ten sam sojusz, który dąży do jedności przeciw Rosji, po cichu uzbraja dwóch sąsiadów, którzy często ścierają się o przestrzeń powietrzną i złoża gazu.
Waszyngton tymczasem stara się skłaniać obie strony do powściągliwości, jednocześnie forsując pakiet modernizacyjny dla tureckich F‑16 oraz wspierając grecką modernizację F‑16 do zaawansowanej konfiguracji „Viper”.
Energia, migracja i sporne morza
Zakupy wojskowe to tylko jedna warstwa szerszej rywalizacji. Grecja i Turcja spierają się także o granice morskie, podmorskie złoża gazu oraz zarządzanie przepływami migracyjnymi przez Morze Egejskie i Śródziemne.
W ostatnich latach tureckie statki badawcze i jednostki wiertnicze eskortowane przez okręty wojenne działały na spornych wodach, wywołując ostre protesty Aten i Nikozji. Greccy przywódcy twierdzą, że przewaga w powietrzu jest formą polisy ubezpieczeniowej na wypadek, gdyby napięcia dyplomatyczne przeniosły się na domenę morską.
| Kwestia | Greckie obawy | Stanowisko Turcji |
|---|---|---|
| Przestrzeń powietrzna nad Morzem Egejskim | Częste tureckie przeloty w pobliżu wysp | Kwestionowanie greckich roszczeń do rozszerzonej przestrzeni powietrznej |
| Granice morskie | Ochrona praw wysp w świetle prawa międzynarodowego | Wezwania do „sprawiedliwego” podziału stref morskich |
| Złoża energii | Wyłączne prawa do odwiertów wokół stref Grecji i Cypru | Dostęp do węglowodorów w pobliżu tureckiego wybrzeża |
Co nowe myśliwce zmieniają w kryzysie
Nowoczesne myśliwce to więcej niż metal i silniki; to latające stanowiska dowodzenia. Rafale’e wyposażone w zaawansowane radary i łącza danych mogą koordynować działania z okrętami i jednostkami lądowymi, przekazując informacje w czasie rzeczywistym do wspólnego obrazu sytuacji na polu walki.
Tureckie Typhoony, po uzbrojeniu w Meteory i zintegrowaniu z sieciami NATO, zaoferują podobne korzyści. W konfrontacji oznacza to szybsze cykle wykrycie–namierzenie–uderzenie, większą precyzję ataków oraz zdolność do zagrażania kluczowej infrastrukturze z dużej odległości.
Analitycy często modelują scenariusz, w którym spór o morską platformę gazową lub naruszenie przestrzeni powietrznej wymyka się spod kontroli. W takich symulacjach strona dysponująca lepszymi sensorami i pociskami poza zasięgiem wzroku może neutralizować samoloty przeciwnika, zanim te w ogóle dostrzegą zagrożenie - co zwiększa presję na liderów politycznych, by wcześnie deeskalować, albo ryzykować ciężkie straty.
Kluczowe pojęcia kształtujące debatę
W dyskusjach o grecko‑tureckim wyścigu zbrojeń często pojawia się kilka koncepcji technicznych:
- Walka poza zasięgiem wzroku (BVR): starcia powietrzne, w których piloci polegają na radarze i sensorach, a nie na wzroku, aby odpalać pociski do odległych celów.
- Przewaga w powietrzu: stan, w którym jedna strona może działać w przestrzeni powietrznej przy niskim ryzyku zakłóceń ze strony przeciwnika.
- Odstraszanie: zdolność przekonania rywala, że każdy atak byłby zbyt kosztowny, by się opłacał.
- Interoperacyjność: na ile dobrze systemy i samoloty różnych państw mogą się komunikować i wspólnie walczyć - kluczowa kwestia dla NATO.
Te idee nie są abstrakcyjne. Kierują realnymi decyzjami wydatkowymi w Atenach i Ankarze - od wyboru typu pocisku po liczbę godzin szkoleniowych dla pilotów.
Ryzyka i szanse w nadchodzących latach
Dążenie do modernizacji niesie oczywiste ryzyka. Bardziej zdolne samoloty, pociski i radary mogą zachęcać do podejmowania ryzyka na spornych obszarach, zwłaszcza jeśli przywódcy uwierzą, że zyskali przewagę. Błędna ocena sytuacji podczas napiętego przechwycenia lub eskorty morskiej mogłaby wciągnąć sojuszników i zmusić NATO do dyplomacji kryzysowej.
Jednocześnie zrównoważona modernizacja po obu stronach może stabilizować oczekiwania. Gdy każdy sąsiad rozumie, że drugi potrafi precyzyjnie odpowiedzieć ogniem, planiści wojskowi częściej koncentrują się na sygnalizowaniu i negocjacjach niż na otwartej konfrontacji.
Dla Grecji wyzwaniem jest przekształcenie „Planu 2030” w wiarygodną, finansowaną ścieżkę, przy jednoczesnym unikaniu spirali wydatków nie do utrzymania. Dla Turcji włączenie Typhoona do floty mieszanej - obok zmodernizowanych F‑16 oraz krajowych projektów, takich jak myśliwiec KAAN - sprawdzi jej zdolność zarządzania złożonymi, zaawansowanymi technologicznie systemami w warunkach narastającej presji gospodarczej.
Najbliższe lata, gdy kontrakty będą finalizowane, a linie produkcyjne zwiększą tempo, ukształtują nie tylko siły powietrzne dwóch rywalizujących państw, lecz także poziom napięcia unoszącego się nad wąskim pasem morza, którego Europa nie może sobie pozwolić ignorować.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Zostaw komentarz