USS Gerald R. Ford i jego grupa uderzeniowa lotniskowca, już od miesięcy będące w wyczerpującej misji zagranicznej, zostały teraz przekierowane z Karaibów na Bliski Wschód - mimo wcześniejszych publicznych ostrzeżeń najwyższego rangą admirała US Navy, że będzie sprzeciwiał się każdemu ruchowi wydłużającemu rejs.
Ford wysłany z Karaibów do Zatoki w obliczu presji wokół Iranu
Ford opuścił macierzysty port w Norfolk w czerwcu na misję na Morzu Śródziemnym, a następnie w październiku przeniósł się na Karaiby w ramach ryzykownej operacji związanej z pojmaniem wenezuelskiego silnego człowieka, Nicolása Maduro. Teraz lotniskowiec zmierza na Bliski Wschód, gdy prezydent Donald Trump rozważa możliwe działania militarne przeciw Iranowi, a rozmowy nuklearne się przeciągają.
Trump wysłał już grupę uderzeniową lotniskowca USS Abraham Lincoln do obszaru odpowiedzialności US Central Command. Przybycie Forda oznaczałoby, że dwa amerykańskie lotniskowce - wraz ze skrzydłami lotniczymi i eskortą - znajdą się w zasięgu działań wobec Iranu.
Skierowanie Forda na Bliski Wschód wydłuża rejs, który już raz został przedłużony, wypychając zarówno załogę, jak i okręt poza harmonogram oczekiwany przez planistów.
Lotniskowiec nie dotrze do regionu wcześniej niż pod koniec miesiąca. Trump publicznie sugerował przybliżone, miesięczne okno na decyzję, czy porozumienie z Iranem jest możliwe, mówiąc, że Teheran „powinien zgodzić się bardzo szybko”, i ostrzegając, że brak zgody będzie dla kraju „bardzo traumatyczny”.
Trump bezpośrednio wiąże ruch lotniskowca z rozmowami z Iranem
W rozmowie z dziennikarzami Trump ujął ten ruch w jednoznacznie warunkowych kategoriach.
„Będzie nam potrzebny, jeśli nie zawrzemy umowy” - powiedział, odnosząc się do Forda. Jeśli umowa zostanie zawarta, sugerował, że lotniskowiec mógłby zostać zawrócony wcześniej, a misja mogłaby zostać „skrócona”.
Urzędnicy USA nie przedstawili publicznie, jaką rolę Ford mógłby odegrać w ewentualnej operacji, jednak druga grupa uderzeniowa lotniskowca znacząco zwiększyłaby amerykańskie możliwości lotnicze i rakietowe przeciw celom irańskim oraz sprzymierzonym milicjom w całym regionie.
Admirał Caudle ostrzegał, że będzie „stawiał opór” wobec przedłużenia
Przekierowanie Forda następuje zaledwie kilka tygodni po tym, jak adm. Daryl Caudle, Szef Operacji Morskich (CNO), wprost zasygnalizował, że będzie sprzeciwiał się próbom wydłużenia i tak już długiego czasu okrętu na morzu.
Występując podczas dorocznego sympozjum Surface Navy Association, Caudle powiedział, że rozumie strategiczną wartość Forda, ale podkreślił, że istnieją granice.
„Jeśli będzie to wymagało przedłużenia, spotka się to z oporem ze strony CNO. I sprawdzę, czy jest coś innego, co mogę zrobić” - powiedział Caudle.
Nie sprecyzował, jakie konkretne kroki mógłby podjąć, by zablokować lub zrekompensować przedłużenie, a Marynarka nie ujawniła, jakie dyskusje toczyły się wewnątrz administracji, zanim wydano polecenie Trumpa.
Marynarze i okręt już przeciążeni ponad oczekiwania
Marynarze z grupy uderzeniowej Forda spodziewali się powrotu do domu na początku marca, po ponad 200 dniach poza krajem w wymagających warunkach. Ta data powrotu ponownie się przesunęła.
Caudle określił się jako lider „stawiający marynarzy na pierwszym miejscu” i powiedział, że kolejne przedłużenia rujnują planowanie załóg i rodzin.
„Ludzie chcą mieć pewien rodzaj pewności, że odbędą siedmiomiesięczny rejs” - powiedział. Każdy dodatkowy miesiąc na morzu podważa tę przewidywalność i zwiększa stres.
Przedłużenia najmocniej uderzają na dwóch poziomach: w ludzi, którzy tracą przewidywalność i odpoczynek, oraz w sam okręt, którego systemy zużywają się szybciej, niż zakładają plany obsługowe.
Zaległości remontowe i koszt pozostawania na morzu
„The New York Times” doniósł, że przedłużająca się misja Forda grozi opóźnieniem planowanego pobytu w suchym doku w Wirginii, gdzie przewidziano duże modernizacje i naprawy. Im dłuższe opóźnienie, tym więcej prac zwykle się kumuluje.
Caudle wyjaśnił, że planiści utrzymania technicznego budują pakiety prac pod standardową długość rejsu, zwykle około siedmiu miesięcy. Wydłużanie rejsu lotniskowców znacząco ponad ten okres szybko podważa te założenia.
„Kiedy okręt wraca, oczekiwaliśmy, że będzie w takim a takim stanie” - powiedział. „Kiedy trwa to osiem, dziewięć i więcej miesięcy, te krytyczne komponenty, których nie spodziewaliśmy się naprawiać, teraz trafiają na stół”. To - dodał - rozrasta pakiet prac i zakłóca kolejne harmonogramy dla innych okrętów.
Ford ma już własne problemy techniczne, w tym nawracające kłopoty z systemem kanalizacyjnym, które wywołały wewnętrzne skargi. Odkładane naprawy grożą nawarstwianiem takich problemów i wzrostem długoterminowych kosztów.
Opóźnienie jednego lotniskowca odbija się na całej flocie
US Navy dysponuje obecnie 10 aktywnymi lotniskowcami po tym, jak USS Nimitz wrócił do portu w grudniu przed wycofaniem ze służby. Jednocześnie trzy lotniskowce przechodzą znaczące okresy remontowe, jeden jest wysunięty do Japonii, dwa przygotowują się do rejsu, a dwa przechodzą reset po misji.
Tak napięta rotacja pozostawia niewielki bufor, gdy wybuchają kryzysy.
- USS Abraham Lincoln – już na Bliskim Wschodzie
- USS Gerald R. Ford – przekierowany z Karaibów na Bliski Wschód
- USS Dwight D. Eisenhower – utkwił w wydłużonym remoncie po własnym długim rejsie
- USS George Washington – wysunięty do Japonii
Ostatnia wydłużona misja Eisenhowera stanowi ostrzegawczy przykład. Remont po rejsie miał zakończyć się w lipcu 2025 r., ale dokumenty budżetowe pokazują, że prace przesunęły się o co najmniej sześć miesięcy. Brak tej jednostki zmusił planistów do przetasowania innych lotniskowców i ograniczył elastyczność w innych obszarach.
Gdy jeden lotniskowiec poważnie wypada z harmonogramu, dowódcy tracą opcję na kolejny kryzys, a efekty domina mogą trwać latami.
Budowanie warstwowej siły wokół Iranu
Przekierowanie Forda zbiega się z szerszym - choć wyważonym - wzmacnianiem obecności wojskowej wokół Iranu. Oprócz grupy uderzeniowej Lincolna w regionie znajduje się co najmniej dziewięć innych amerykańskich okrętów wojennych, w tym kilka niszczycieli rakietowych typu Arleigh Burke. Okręty podwodne niemal na pewno są obecne, choć ich ruchy nie są publicznie potwierdzane.
Na lądzie ponad 30 000 żołnierzy USA jest rozmieszczonych w bazach na Bliskim Wschodzie. Odnotowano umiarkowany przepływ taktycznych samolotów US Air Force, w tym F‑35A oraz maszyn walki radioelektronicznej EA‑18G Growler, kierowanych do baz takich jak Muwaffaq Salti Air Base w Jordanii.
Dodatkowe pełne skrzydło lotnicze z Forda znacząco wzmocniłoby to ustawienie. Pojedynczy lotniskowiec zwykle wnosi dziesiątki myśliwców uderzeniowych, samoloty wczesnego ostrzegania, śmigłowce i wyspecjalizowane platformy, a także okręty eskorty z systemem Aegis uzbrojone w pociski dalekiego zasięgu.
| Zasób | Przybliżona rola |
|---|---|
| Skrzydło lotnicze lotniskowca | Misje uderzeniowe, obrona powietrzna, rozpoznanie |
| Niszczyciele i krążowniki | Obrona przeciwrakietowa, uderzenia na cele lądowe, eskorta |
| Okręty podwodne | Skryte uderzenia i zbieranie informacji |
| Myśliwce bazowania lądowego | Stała obecność regionalna i szybka reakcja |
Nawet przy tych wzmocnieniach analitycy zauważają, że obecna amerykańska taktyczna siła powietrzna w regionie pozostaje relatywnie szczupła jak na dużą, długotrwałą kampanię - zwłaszcza jeśli Waszyngton chce ograniczyć zależność od baz regionalnych, które są politycznie wrażliwe.
Obciążenie marynarzy, rodzin i długoterminowej gotowości
Za strategiczną szachownicą kryje się ludzka historia. Nowoczesna grupa uderzeniowa lotniskowca obejmuje zwykle ponad 5 000 marynarzy na samym lotniskowcu oraz tysiące kolejnych na okrętach eskorty i w skrzydle lotniczym. Wielu z nich planuje życie rodzinne, finanse i przyszłe przydziały w oparciu o opublikowany harmonogram rejsu.
Gdy ten harmonogram wielokrotnie się zmienia, rośnie niepokój. Partnerzy reorganizują opiekę nad dziećmi i pracę, marynarze odkładają edukację lub szkolenia, a jednostki mają trudności z utrzymaniem morale. Dla marynarzy w pierwszym rejsie nieplanowane przedłużenie może nadać surowy ton temu, jak wygląda służba morska.
Istnieje też ryzyko operacyjne. Zmęczone załogi popełniają więcej błędów - czy to w operacjach lotniczych, w wachtach inżynieryjnych, czy w obsłudze uzbrojenia. Im dłużej systemy okrętu są eksploatowane bez właściwego serwisu, tym większa szansa, że krytyczne wyposażenie zawiedzie dokładnie wtedy, gdy będzie najbardziej potrzebne.
Co naprawdę oznaczają „grupa uderzeniowa lotniskowca” i „przedłużenie rejsu”
Dla czytelników mniej obeznanych z marynarskim żargonem: grupa uderzeniowa lotniskowca to nie tylko jeden duży okręt. To zwarta formacja jednostek zbudowana wokół lotniskowca, zwykle obejmująca niszczyciele rakietowe, czasem krążownik, okręty logistyczne i często okręt podwodny działający we wsparciu.
„Przedłużenie rejsu” oznacza utrzymanie całego tego pakietu na morzu dłużej, niż pierwotnie planowano. Marynarka musi wtedy przetasować terminy stoczniowe, części zamienne, cykle szkoleniowe i przyszłe misje. To podobne do wielokrotnego proszenia jednostki straży pożarnej o dodatkowe dyżury przy jednoczesnym odkładaniu przeglądów wozów.
W kryzysie dowódcy często akceptują takie kompromisy. Ryzyko polega na tym, że jeśli przedłużenia staną się rutyną, a nie wyjątkiem, bazowa gotowość floty zacznie się pogarszać. To właśnie ten wzorzec - jak mówią wysocy rangą dowódcy, w tym admirał Caudle - chcą powstrzymać, nawet jeśli w obecnym impasie z Iranem wykonują rozkazy.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Zostaw komentarz