Przejdź do treści

Marynarka wojenna USA ustali harmonogram budowy pierwszego pancernika klasy Trump w ciągu 60 dni.

Mężczyzna w biurze manipulujący modelem statku na mapie morskiej, otoczony komputerami i makietami.

W ciągu najbliższych dwóch miesięcy planiści marynarki mają zatwierdzić pierwszy formalny harmonogram dla radykalnie nowej klasy okrętów: pancernika rakietowego klasy Trump z pociskami kierowanymi, oficjalnie oznaczonego jako BBG(X). Liderzy przemysłu mówią, że ten krok będzie momentem, w którym pomysł przywrócenia amerykańskich pancerników przestanie być politycznym hasłem, a zacznie wyglądać jak konkretny program z datami, terminami i cenami.

Wyłania się nowy harmonogram dla giganta przyszłej floty

Dyrektor generalny Huntington Ingalls Industries (HII), Chris Kastner, powiedział, że Marynarka Wojenna przygotowuje się do zdefiniowania wstępnego harmonogramu prac projektowych dla BBG(X) w ciągu 30–60 dni.

Pierwsze szczegółowe wytyczne czasowe służby dla klasy Trump mają pojawić się na początku wiosny, opisując, jak przebiegnie sześcioletnia faza projektowania.

Okręt wiodący, planowany jako USS Defiant (BBG‑1), ma przejść okres projektowania mniej więcej od 2026 roku do wczesnych lat 30. XXI wieku. Budowa miałaby się rozpocząć w pierwszej połowie lat 30., wodowanie nastąpiłoby gdzieś w połowie lub pod koniec lat 30., a wejście do służby w okolicach 2040 roku.

Daty te są nadal orientacyjne. Projekt ewoluuje, a marynarka musi zdecydować, czy traktować BBG(X) jako powiększoną pochodną prac nad niszczycielem nowej generacji DDG(X), czy jako w dużej mierze koncepcję pancernika „od zera”.

Od hasła wyborczego do filaru „Złotej Floty”

Program ogłoszono 22 grudnia 2025 r. przez prezydenta Donalda Trumpa, który przedstawił te okręty jako centralny element „Złotej Floty” - dużych, silnie uzbrojonych nawodnych jednostek bojowych. Początkowy cel to dwa kadłuby, a długofalowe ambicje sięgają od 10 do 25 okrętów, w zależności od budżetów, ocen zagrożeń i możliwości stoczni.

Wewnątrz Pentagonu BBG(X) jest już spleciony z szerszą debatą o strukturze sił. Marynarka ponownie ocenia, czy te megaokręty powinny funkcjonować obok niszczycieli DDG(X) i nowej klasy fregat, czy stopniowo zastępować część tych portfeli. Anulowanie programu fregat klasy Constellation dodało tej rozmowie pilności.

Pancernik pod każdą nazwą - z wyjątkiem nazwy

Pod względem fizycznym klasa Trump przyćmiłaby dzisiejsze niszczyciele i krążowniki. Dokumenty planistyczne wskazują na następujące kluczowe wymiary i cechy:

  • Długość: 256–268 metrów (około 840–880 stóp)
  • Szerokość: 32–35 metrów (105–115 stóp)
  • Wyporność pełna: powyżej 35 000 ton
  • Prędkość maksymalna: powyżej 30 węzłów
  • Załoga: 650–850 osób

Liczba załogi jest znacznie niższa niż w „żarłocznych kadrowo” pancernikach typu Iowa z okresu II wojny światowej, które w szczytowym momencie potrzebowały do 2700 marynarzy, ale istotnie wyższa niż w przypadku współczesnych nawodnych jednostek bojowych.

Klasa okrętu Przybliżona liczebność załogi Typowy koszt na okręt
Niszczyciel typu Arleigh Burke 300–380 2–2,5 mld USD
Krążownik typu Ticonderoga ~330 ~1 mld USD (dolary z lat 90.)
Niszczyciel typu Zumwalt ~175 ~7,5 mld USD
BBG(X) klasy Trump 650–850 10–15 mld USD (szacunek)

Napęd miałby wykorzystywać zintegrowany system energetyczny oparty na turbinach gazowych i generatorach dieslowskich, zasilający zarówno śruby napędowe, jak i ogromne zapotrzebowanie elektryczne radarów, laserów oraz przyszłych systemów uzbrojenia.

Siła ognia rakietowego oparta na ogromnej baterii pionowych wyrzutni

Tam, gdzie pancerniki typu Iowa przenosiły potężne działa kalibru 16 cali, klasa Trump koncentruje uderzenie na pociskach. Rdzeń planowanej baterii to:

  • 128 komór pionowego systemu startowego (VLS) Mk 41 dla pocisków przeciwlotniczych, przeciwokrętowych i do ataków na cele lądowe
  • osobna 12‑komorowa wyrzutnia dla hipersonicznych pocisków Conventional Prompt Strike (CPS)
  • zdolność do przenoszenia SLCM‑N - morskiego pocisku manewrującego odpalania z okrętów, zdolnego do przenoszenia głowicy jądrowej

Dla porównania niszczyciel typu Arleigh Burke zwykle przenosi 96 komór VLS, a krążownik typu Ticonderoga ma 122. Klasa Trump dawałaby więc skokową zmianę w „głębokości magazynu”, szczególnie po uwzględnieniu dedykowanej baterii hipersonicznej.

Koncepcja BBG(X) łączy zimnowojenny wolumen ognia z precyzją XXI wieku, hipersonicznym zasięgiem i - potencjalnie - rolą uderzeniową z użyciem broni jądrowej z poziomu floty nawodnej.

Opcja SLCM‑N już wywołuje debatę w Waszyngtonie, ponieważ przywróciłaby na morze pocisk manewrujący z uzbrojeniem jądrowym poza siłami okrętów podwodnych - wraz z wynikającymi z tego ryzykami sygnalizacji i eskalacji.

Działa, railguny i warstwowa obrona bezpośrednia

Mimo nacisku na pociski, klasa Trump nadal ma dysponować tradycyjną artylerią okrętową. Wczesne założenia mówią o dwóch armatach Mk 45 kal. 127 mm, przydatnych do wsparcia ogniowego z morza i części starć nawodnych.

Bardziej przyciągającym uwagę elementem jest proponowane elektromagnetyczne działo szynowe (railgun) o energii 32 megadżuli. Technologia miała burzliwą historię w US Navy - wcześniejsze programy wstrzymywano lub anulowano - dlatego urzędnicy podkreślają, że railgun pozostaje opcją, a nie cechą przesądzoną.

W zakresie obrony bezpośredniej i punktowej plany obejmują:

  • dwie wyrzutnie RIM‑116 Rolling Airframe Missile (RAM)
  • cztery systemy działek Mk 38 kal. 30 mm
  • lasery dużej energii, takie jak Optical Dazzling Interdictor, do oślepiania lub uszkadzania sensorów
  • dodatkowe systemy przeciwdronowe, wciąż doprecyzowywane

Okręt ma również być wymiarowany tak, by mógł przenosić broń energii skierowanej w klasie 300–600 kW. Taki poziom mocy ma umożliwiać zwalczanie nadlatujących pocisków i systemów bezzałogowych na taktycznie użytecznych dystansach, ograniczając zależność od drogich pocisków przechwytujących.

Sensory, systemy dowodzenia i pokładowe lotnictwo

Radar wysokiej klasy i walka elektroniczna

Po stronie sensorów klasa Trump ma wykorzystywać radar obrony powietrznej i przeciwrakietowej AN/SPY‑6, już wdrażany na niszczycielach Arleigh Burke Flight III. Radar miałby być sparowany z zestawem walki elektronicznej AN/SLQ‑32(V)7 do wykrywania, zakłócania i wprowadzania w błąd emisji przeciwnika.

Pancernik jest przedstawiany jako pływający węzeł dowodzenia, zdolny koordynować obronę powietrzną i przeciwrakietową całego zespołu nawodnego, a nie tylko chronić samego siebie.

Oznacza to, że centrum informacji bojowej i wyposażenie łączności będą skalowane do poziomu dowodzenia i kontroli w skali floty, z możliwością zarządzania systemami bezzałogowymi, ogniem dalekiego zasięgu oraz danymi z sensorów zewnętrznych.

Śmigłowce, tiltrotory i przyszłe drony

Na rufie projekt przewiduje pełnowymiarowy pokład lotniczy i hangar. Marynarka chce, aby klasa Trump rutynowo operowała:

  • śmigłowcami MH‑60 Seahawk
  • tiltrotorami CMV‑22B Osprey oraz Bell MV‑75 do logistyki i przerzutu personelu
  • przyszłymi statkami powietrznymi pionowego startu oraz systemami bezzałogowymi, takimi jak Bell V‑247 Vigilant

Ten komponent lotniczy zwiększyłby zasięg okrętu w rozpoznaniu, wskazywaniu celów i zaopatrzeniu - szczególnie jeśli pancernik miałby prowadzić nawodną grupę uderzeniową działającą daleko od lotniskowcowej grupy uderzeniowej.

Zawrotne koszty i obciążenie przemysłu

Cena jest już jedną z najbardziej kontrowersyjnych cech programu. Szacunki obecnie wahają się od około 15 mld USD za pierwszy kadłub do mniej więcej 10 mld USD za kolejne okręty, gdy linia produkcyjna się ustabilizuje.

To lokuje klasę Trump w tym samym finansowym sąsiedztwie co lotniskowiec typu Ford i zdecydowanie powyżej każdego innego projektu nawodnego okrętu bojowego w obecnych planach. Dla porównania marynarka planuje niszczyciele DDG(X) w okolicach 3,3–4,4 mld USD za okręt.

Sama faza projektowania ma trwać około 72 miesięcy. Huntington Ingalls Industries i General Dynamics Bath Iron Works są wiodącymi graczami przemysłowymi, wspieranymi przez wyspecjalizowane firmy z zakresu architektury okrętowej. Przepustowość stoczni, kwalifikacje pracowników i odporność łańcucha dostaw będą ograniczać tempo i liczbę możliwych do zbudowania okrętów.

Dlaczego marynarka znów chce mocy w skali pancernika

Zwolennicy argumentują, że rosnące napięcia z Chinami i Rosją oraz szybkie rozpowszechnianie się pocisków dalekiego zasięgu uzasadniają powrót do bardzo dużych, silnie uzbrojonych okrętów. Rozumowanie jest takie, że kadłub klasy Trump może przenosić znacznie więcej uzbrojenia, większe radary i potężniejsze systemy obronne niż jakikolwiek niszczyciel, a przy tym w pewnych scenariuszach pozostawać tańszy i bardziej przeżywalny niż lotniskowiec.

Dostrzegają też rolę takich okrętów w zaawansowanej obronie przeciwrakietowej, uderzeniach hipersonicznych oraz jako widocznych symboli determinacji USA podczas kryzysowych rozmieszczeń.

Krytycy obawiają się, że marynarka powtarza błędy przeszłości: stawia na złożone, drogie okręty flagowe, gdy przeciwnicy wdrażają roje tańszych pocisków, dronów i mniejszych jednostek. Pojedynczy kadłub za 15 mld USD oznaczałby ogromną koncentrację ryzyka - zarówno operacyjnie, jak i politycznie.

Kluczowe pojęcia i scenariusze kształtujące debatę

Co właściwie oznacza BBG(X)

Oznaczenie BBG(X) miesza historyczne i nowoczesne konwencje nazewnictwa US Navy:

  • BB - tradycyjny kod kadłuba dla pancernika
  • G - wskazujący zdolność do użycia pocisków kierowanych
  • (X) - oznaczający projekt przyszły lub eksperymentalny, jeszcze nie sfinalizowany

W praktyce oznacza to, że klasa Trump ma łączyć wytrzymałość i rozmiar pancernika z nastawionymi na pociski systemami walki krążownika lub niszczyciela.

Scenariusz gry wojennej na Pacyfiku

Planiści obronni często mówią o hipotetycznym kryzysie na Zachodnim Pacyfiku, by zilustrować, jak takie okręty mogłyby być użyte. W jednym z typowych scenariuszy pancernik klasy Trump rozmieszcza się wraz z grupą lotniskowcową w pobliżu spornych akwenów, przenosząc mieszankę dalekosiężnych pocisków przeciwokrętowych, hipersonicznych środków rażenia celów lądowych oraz głęboki magazyn obrony powietrznej.

Z tej pozycji okręt mógłby próbować „wybić luki” w barierze antydostępowej przeciwnika: przechwytując pociski balistyczne i manewrujące wymierzone w lotniskowce, odpalając własne uderzenia na kluczowe stanowiska radarowe i rakietowe oraz koordynując drony i statki powietrzne z pokładu lotniczego. Zakład polega na tym, że jeden silnie chroniony, mocno usieciowiony kadłub może wygenerować dość siły bojowej, by kształtować walkę w skali teatru działań.

Ryzyko polega oczywiście na tym, że przeciwnik skupi swoje najlepsze środki na tym samym kadłubie. Skuteczny atak saturacyjny, cybernetyczne przejęcie systemów okrętu lub błąd w namierzaniu prowadzący do ofiar cywilnych niosłyby ogromne konsekwencje strategiczne, gdy tak wiele zdolności skoncentrowano na jednym okręcie.

Co naprawdę zdecyduje najbliższych 60 dni

Ogłoszenie harmonogramu oczekiwane w ciągu 60 dni nie przesądzi każdej cechy klasy Trump, ale zrobi coś równie brzemiennego w skutki: zasygnalizuje, czy marynarka traktuje BBG(X) jako przyspieszoną pochodną planów niszczycielowych, czy jako skok generacyjny wymagający więcej czasu, pieniędzy i kapitału politycznego.

Gdy ta ścieżka projektowa zostanie wybrana, odwrócenie kursu stanie się znacznie trudniejsze. Dla sojuszników, rywali i stoczniowców nadchodzący harmonogram będzie pierwszym realnym wskaźnikiem, czy Stany Zjednoczone rzeczywiście zamierzają ponownie wysłać na morza okręty w skali pancernika jeszcze przed połową stulecia.

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zostaw komentarz