Przejdź do treści

Chiny osiągają przełom – ich prototyp stealth jest szybszy niż F-47, wyprzedzając USA.

Dwa nowoczesne odrzutowce w hangarze, jeden z pilotem obsługującym kontroler.

Beijing po cichu ujawnił radykalny prototyp myśliwca stealth szóstej generacji, a wstępne oceny sugerują, że może on wykonywać misje operacyjne na lata przed wciąż „papierowym” amerykańskim F‑47. Po raz pierwszy od czasów zimnej wojny amerykańska dominacja w powietrzu przestaje wyglądać na coś oczywistego.

Samolot stealth, który nie przypomina F‑35

Maszyna, opracowana przez Shenyang i po raz pierwszy zauważona na obrazach krążących od końca grudnia 2024 r., natychmiast odcina się od zachodnich projektów. Analitycy szybko zwrócili uwagę na brak statecznika pionowego - to kluczowa wskazówka, że chińscy inżynierowie celują w skrajną trudnowykrywalność radiolokacyjną, nawet kosztem prostoty aerodynamicznej.

Płatowiec wydaje się z grubsza podobny długością do istniejącego J‑20, który już należy do ciężkiej kategorii myśliwców. To oznacza większy zapas paliwa wewnątrz kadłuba i potencjalnie znacznie większy promień działania bojowego niż w przypadku F‑35, zaprojektowanego pod role pokładowe i uderzeniowe, a nie maksymalny zasięg.

Bezogonowy płatowiec, ruchome skrzydła i trapezowy wlot powietrza sugerują, że Pekin zamienia złożoność na ogromne ograniczenie skutecznej powierzchni odbicia radiolokacyjnego.

Zdjęcia pokazują też trapezowy, boczny wlot powietrza, starannie ukształtowany tak, by ukryć czoła sprężarek silnika przed radarem. W połączeniu z szerokimi, płynnie zintegrowanymi skrzydłami, których zewnętrzne sekcje wyglądają na ruchome, samolot sprawia wrażenie zaprojektowanego tak, by pozostawać trudnym do śledzenia pod każdym kątem.

Dlaczego brak statecznika ma znaczenie

Większość współczesnych myśliwców stealth, w tym F‑22 i F‑35, nadal używa stateczników pionowych dla stabilności. Te płaskie powierzchnie odbijają energię radarową, nawet gdy są starannie pochylone i pokryte materiałami pochłaniającymi. Usunięcie ich całkowicie ma ograniczyć jeden z ostatnich oczywistych „reflektorów” radarowych.

Cena za to jest w sterowności. Myśliwiec bezogonowy musi polegać na zaawansowanym oprogramowaniu sterowania lotem, szybko reagujących siłownikach i silnikach z wektorowaniem ciągu, by utrzymać stabilność - szczególnie przy małych prędkościach i dużych kątach natarcia. Jeśli Chiny to opanowały, oznacza to duży skok w ich oprogramowaniu lotniczym i systemach sterowania, nie tylko w aerodynamice.

Silniki zaprojektowane pod manewrowość i stealth

Jednym z obszarów, które zachodni eksperci obserwują najbliżej, jest napęd. Prototyp wygląda na wyposażony w dwa silniki z dyszami o zmiennym wektorze ciągu - wylotami, które mogą się odchylać, aby kierować strumień. Daje to skrajną manewrowość w walce manewrowej i pozwala na większą kontrolę bez dużych powierzchni sterowych, które pogarszają własności stealth.

Same dysze zdają się mieć ząbkowane krawędzie. Te „chevrony” pomagają rozbić gorący strumień spalin i zmniejszyć sygnaturę w podczerwieni. Mniejszy ślad cieplny utrudnia namierzenie przez pociski termiczne oraz dalekosiężne systemy obserwacji i śledzenia w podczerwieni (IRST).

Chiński napęd zbliża się do osiągów amerykańskiego silnika F135, a połączenie tego z płatowcem stealth szóstej generacji przesunęłoby równowagę sił w powietrzu.

Pojawiają się spekulacje, że silniki mogą być rozwinięciem WS‑15 - od dawna zapowiadanego chińskiego zespołu napędowego mającego rywalizować z systemami USA. Jeśli to prawda, Pekin może zbliżać się do zdolności krajowej produkcji silników o dużym ciągu i wysokiej niezawodności, domykając wieloletnią lukę wobec Stanów Zjednoczonych.

Ogromny nos sugerujący ogromny radar

Być może najbardziej uderzającą cechą, nawet bardziej niż bezogonowa sylwetka, jest wydłużony, romboidalny nos. Wygląda na przewymiarowany na tle współczesnych myśliwców, a taki rozmiar ma jedno oczywiste zastosowanie: pomieszczenie potężnej anteny radiolokacyjnej.

Większy radar AESA (aktywny radar z elektronicznym skanowaniem fazowym) może zawierać więcej modułów nadawczo‑odbiorczych, zwiększając zasięg wykrycia i rozdzielczość celów. To pomaga nie tylko w szybszym dostrzeżeniu przeciwnych samolotów, ale też odblokowuje znacznie agresywniejsze możliwości walki elektronicznej - od zakłócania po zwodzenie radarów przeciwnika.

Ogromny, wielopłaszczyznowy nos sugeruje radar zoptymalizowany pod wykrywanie na dalekim dystansie i atak elektroniczny, a nie wyłącznie samoobronę.

Owiewka kabiny wydaje się ściśle zintegrowana z kadłubem, zamiast „wystawać” jak w wielu zachodnich projektach. Takie gładkie wkomponowanie ogranicza odbicia i może wskazywać na szerokie użycie zaawansowanych przezroczystych powłok zmniejszających odbicia radarowe od „bańki” kabiny.

Para „wysoki–niski” skrojona pod Pacyfik

Chińskie media i analitycy opisują ten prototyp jako lżejszego członka dwu‑samolotowej rodziny szóstej generacji. Równolegle rozwijana jest cięższa, o większym zasięgu maszyna towarzysząca, przeznaczona do głębokiej penetracji i projekcji siły na Pacyfiku.

  • Lżejszy myśliwiec: prawdopodobnie nastawiony na przewagę w powietrzu, zwinność i liczebność.
  • Cięższa platforma: zaprojektowana do uderzeń dalekiego zasięgu, eskorty i ról dowódczych.
  • Razem: warstwowa flota zdolna do nasycania przestrzeni i koordynacji na ogromnych dystansach.

Ta „mieszanka wysoki–niski” przypomina amerykańskie myślenie z czasów zimnej wojny, gdy F‑15 łączono z tańszymi F‑16. Chińska wersja tej formuły w wydaniu szóstej generacji może pozwolić na rozciągnięcie osłony powietrznej od wybrzeża po kluczowe „wąskie gardła”, takie jak pierwszy i drugi łańcuch wysp.

Harmonogram, który niepokoi Waszyngton

Chiny doprowadziły J‑20 od pierwszego lotu do służby liniowej w stosunkowo krótkim czasie w porównaniu z amerykańskimi programami. Jeśli podobny wzorzec powtórzy się przy tym nowym prototypie, analitycy oceniają, że wejście do służby na początku lat 30. jest realne.

Kamień milowy Szacowany termin
Pierwsze znane próby w locie (chiński prototyp) koniec 2024
Wejście do służby operacyjnej w Chinach 2030–2032
Pierwszy lot amerykańskiego F‑47 2028
Wejście F‑47 do służby operacyjnej około 2035

Tworzy to okno czasowe, w którym Chiny mogłyby wprowadzić gotowe bojowo myśliwce szóstej generacji kilka lat przed USA. W tym okresie siły amerykańskie i sojusznicze musiałyby opierać się na piątej generacji F‑35 oraz starzejących się F‑22 przeciw świeższemu, być może bardziej „niewidzialnemu” przeciwnikowi.

Amerykańskie programy utknęły na wolnym biegu

Po stronie USA zarówno F‑47 dla Sił Powietrznych, jak i projekt F/A‑XX dla Marynarki Wojennej borykają się z opóźnieniami i ograniczeniami budżetowymi. Programy te funkcjonują w złożonych, wielomiliardowych strukturach zakupów, obejmujących dziesiątki wykonawców i długą listę interesariuszy politycznych.

Nie oczekuje się, by F‑47 poleciał przed 2028 r., a wejście do pełnej służby jest mało prawdopodobne przed 2035 r. Każde dalsze obsunięcie mogłoby wydłużyć chińską przewagę, zamieniając przewagę technologiczną w przewagę strukturalną, którą bez nadzwyczajnych wydatków odwraca się przez dekady.

Planiści Pentagonu stają dziś przed brutalnym pytaniem: czy Stany Zjednoczone mogą sobie pozwolić na lukę zdolności w obszarze, który od dawna uznawały za nienegocjowalny - przewagę w powietrzu?

Bezpośrednie wyzwanie dla biznesowego uzasadnienia F‑35

F‑35 stał się kręgosłupem zachodniej potęgi powietrznej i kluczowym produktem eksportowym amerykańskiego przemysłu. Każdy samolot kosztuje znacznie ponad 90 mln dolarów, a sojusznicze siły powietrzne planowały przyszłe floty w oparciu o jego możliwości. Wiarygodny chiński rywal szóstej generacji zmienia rachunek.

Jeśli Pekin będzie w stanie zaoferować myśliwiec stealth o większym zasięgu, większej wewnętrznej komorze uzbrojenia i bardziej zaawansowanych sensorach już na początku lat 30., część państw może zacząć kwestionować sens zobowiązań do zakupów F‑35 rozciągających się na tę dekadę i później. Nawet jeśli z powodów politycznych nie kupią chińskich samolotów, muszą planować walkę przeciw nim.

Analitycy obronni używają już określenia „zaawansowana dezaktualizacja” (advanced obsolescence), aby opisać to ryzyko. Nie oznacza to, że F‑35 nagle staje się bezużyteczny. Oznacza to, że gdy późne serie F‑35 będą schodziły z linii produkcyjnej, standard, jaki muszą spełniać w spornej przestrzeni powietrznej, znów przesunie się do przodu.

Kluczowe pojęcia stojące za walką powietrzną szóstej generacji

W dyskusjach o chińskim prototypie i F‑47 powraca kilka terminów. Zrozumienie ich pomaga spojrzeć na stawkę z właściwej perspektywy.

Stealth, czyli niska wykrywalność: chodzi o ograniczanie widoczności samolotu dla radaru, czujników podczerwieni i innych metod wykrywania. Projektanci modyfikują kształty, powłoki, rozmieszczenie silników, a nawet krawędzie paneli, by rozpraszać i pochłaniać sygnały.

Wektorowanie ciągu: zamiast być skierowany prosto do tyłu, strumień wylotowy silnika może odchylać się w górę, w dół lub na boki. Pozwala to pilotowi szybko „zawiesić” nos, wykonywać gwałtowne zwroty i zachować sterowność przy kątach, przy których klasyczny odrzutowiec wpadłby w przeciągnięcie.

Działanie jako „system systemów”: oczekuje się, że myśliwce szóstej generacji będą pełnić rolę latających centrów dowodzenia, łączących drony, satelity, okręty i siły lądowe. Duży nos prototypu i prawdopodobnie potężny radar wpisują się w tę filozofię: to więcej niż myśliwiec - to powietrzny sensor i węzeł sieci.

Jak może to wyglądać w realnym kryzysie

Wyobraźmy sobie napięty pat w zachodnim Pacyfiku około 2032 r. Chińskie myśliwce szóstej generacji patrolują wraz z towarzyszącymi dronami typu „loyal wingman”, używając dalekosiężnych radarów do przeszukiwania przestrzeni daleko poza horyzontem. Ich konstrukcja stealth pozwala im zbliżyć się do amerykańskich i sojuszniczych ugrupowań, zanim ktokolwiek zorientuje się, jak wiele maszyn jest w powietrzu.

Po drugiej stronie amerykańskie F‑35 i starsze myśliwce polegają na wsparciu tankowców oraz grup lotniskowcowych - a wszystko to staje się celem o wysokiej wartości. Jeśli chińskie samoloty będą w stanie odpalić pociski dalekiego zasięgu jako pierwsze, z dystansu znacznie wykraczającego poza standardowe zasięgi wykrycia, zyskują potężną przewagę psychologiczną i taktyczną bez konieczności „wymiany ognia” na bliskim dystansie.

Ten scenariusz pokazuje, dlaczego siły powietrzne coraz częściej uznają tempo rozwoju za niemal równie kluczowe jak surowe osiągi. Samolot dostępny w liczbie egzemplarzy w 2030 r., nawet jeśli niedoskonały, może kształtować strategię znacznie bardziej niż teoretycznie lepsza konstrukcja, która pojawi się dopiero w 2037 r.

Wyścig między chińskim prototypem a amerykańskim F‑47 nie zdefiniuje jedynie tego, kto wystawi najnowocześniejszy myśliwiec. Nada ton temu, jak w latach 30. będą działać sojusze, sprzedaż uzbrojenia i odstraszanie - oraz ile pola manewru pozostanie Waszyngtonowi w niebie, które kiedyś uważał za bezspornie swoje.

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zostaw komentarz