Germanyjska Diehl Defence i amerykański gigant Lockheed Martin zamierzają połączyć sprawdzony w boju europejski pocisk z kręgosłupem amerykańskich morskich systemów osłony, chcąc zmienić sposób, w jaki okręty bronią się przed współczesnymi zagrożeniami z powietrza.
Niemiecki pocisk dołącza do amerykańskiej tarczy
Diehl Defence i Lockheed Martin podpisały memorandum of understanding (MoU), aby zbadać, jak zintegrować rodzinę pocisków przeciwlotniczych IRIS‑T (odpalanych z wyrzutni naziemnych) z systemem walki Aegis oraz jego pionowymi wyrzutniami - najpierw MK41, a później nowszymi MK70.
Partnerstwo ma na celu dostarczenie „pod klucz” morskiego pakietu obrony powietrznej, dającego okrętom zarówno osłonę obszarową, jak i bliską samoobronę w ramach jednego, warstwowego systemu.
Ten ruch łączy dwa sztandarowe produkty: Aegis - amerykański system dowodzenia, kierowania i zwalczania celów rakietowych, używany na dziesiątkach okrętów państw sojuszniczych - oraz IRIS‑T, program pocisków prowadzony pod przewodnictwem Niemiec, który zyskał dużą rozpoznawalność po wynikach osiągniętych w Ukrainie.
Z nieba nad Ukrainą na otwarte morze
Moment podpisania MoU nie jest przypadkowy. Diehl niedawno zakończył duży pokaz na morzu z morskim wariantem systemu IRIS‑T SLM (Surface Launched Medium range) podczas Maritime Firing Exercise 2025, opisywanych w Niemczech jako największa kampania strzelań rakietowych marynarki od trzech dekad.
Na potrzeby ćwiczeń Diehl i niemiecka marynarka wojenna szybko opracowały moduł Anti‑Air Warfare (AAW). To tymczasowe doposażenie zintegrowało okrętową wersję IRIS‑T SLM na pokładzie fregaty Baden‑Württemberg (klasa F125). Według niemieckich urzędników od startu projektu do pierwszego bojowego odpalenia minęło mniej niż dziesięć miesięcy.
Skrócony harmonogram pokazuje, jak szybko lądowy, sprawdzony w walce system obrony powietrznej można dostosować do użycia na morzu, gdy presja polityczna i operacyjna jest wysoka.
Podczas prób IRIS‑T SLM na morzu osiągnął wysokie prawdopodobieństwo przechwycenia, porównywalne z tym raportowanym z użycia lądowego w Ukrainie. Taki dorobek ma znaczenie dla flot mierzących się z szybkim rozpowszechnianiem pocisków manewrujących, dronów i precyzyjnej amunicji kierowanej.
Dlaczego to ma znaczenie dla fregat takich jak F125
Niemieckie fregaty F125 opierają się obecnie głównie na 42 pociskach RAM (Rolling Airframe Missile), przeznaczonych do krótkodystansowej samoobrony, o zasięgu około 9 km. Świetnie sprawdzają się w zwalczaniu nadlatujących pocisków w ostatnich sekundach przed uderzeniem, ale zapewniają stosunkowo małą strefę rażenia.
Z kolei morski moduł IRIS‑T SLM zademonstrował przechwycenia na dystansie około 40 km oraz do pułapu około 20 km, tworząc znacznie głębszą „bańkę” obronną wokół okrętu.
- RAM: krótki zasięg, ok. 9 km, bliska samoobrona
- IRIS‑T SLM (morski): średni zasięg, do ok. 40 km, większe pokrycie wysokościowe
- Połączenie: obrona warstwowa przeciw samolotom, dronom i pociskom przeciwokrętowym
Taki wzrost zasięgu zmienia sposób działania fregaty w pobliżu stref o wysokim zagrożeniu. Podczas wcześniejszych misji, m.in. w kontekście Morza Czerwonego, co najmniej jedna F125 miała podobno unikać regionu z powodu ryzyka ze strony pocisków przeciwokrętowych i dronów, biorąc pod uwagę ograniczoną „głębokość” obrony.
Warstwa średniego zasięgu w morskiej obronie powietrznej pozwoliłaby przyszłym niemieckim okrętom nie tylko pewniej osłaniać siebie, ale też wnosić wkład w obronę grupową pobliskich jednostek lub żeglugi handlowej.
Aegis, MK41 i droga do MK70
Nowe MoU koncentruje się na połączeniu tej zdolności z Aegis i jego szeroko stosowaną architekturą wyrzutni. Aegis działa jako „mózg” wielu amerykańskich i sojuszniczych okrętów, przetwarzając dane z sensorów, zarządzając śladami i naprowadzając pociski takie jak SM‑2, SM‑3, SM‑6 czy ESSM.
Lockheed Martin i Diehl planują teraz zbadać odpalanie IRIS‑T z pionowej wyrzutni MK41, standardowo instalowanej na okrętach US Navy i wielu jednostkach NATO. Jeśli to się powiedzie, chcą rozszerzyć koncepcję na MK70 - bardziej elastyczną, konteneryzowaną wyrzutnię, którą można instalować na okrętach o ograniczonej przestrzeni, a nawet na platformach lądowych.
Jeśli IRIS‑T da się odpalać z komór MK41 pod kontrolą Aegis, marynarki już korzystające z tej infrastruktury mogłyby dodać nową opcję pocisku bez przeprojektowywania okrętów.
Tego rodzaju integracja nie jest trywialna. Oprogramowanie pocisku, łącza danych, protokoły kierowania ogniem i systemy bezpieczeństwa muszą zostać dopasowane do Aegis. Korzyści są jednak kuszące: większa różnorodność efektorów, lepsze dopasowanie kosztu i osiągów do rodzaju zagrożenia oraz współdzielona logistyka wśród partnerów.
Niemiecka F127 jako przypadek testowy
Dla Niemiec w centrum uwagi znajduje się nadchodząca klasa fregat F127. Oczekuje się, że będą to pierwsze niemieckie okręty nawodne wyposażone w system walki Aegis oraz wyrzutnie MK41.
To czyni F127 naturalnym kandydatem na wczesnego użytkownika „niemiecko‑amerykańskiej mieszanki”, łączącej IRIS‑T z pociskami opracowanymi w USA. Taki układ dałby Berlinowi większą swobodę doboru sposobu zwalczania celów, łącząc udział niemieckiego przemysłu z wieloletnią współpracą transatlantycką w zintegrowanej obronie powietrznej i przeciwrakietowej (IAMD).
| Element | Pochodzenie | Rola |
|---|---|---|
| System walki Aegis | Stany Zjednoczone (Lockheed Martin) | Dowodzenie, kontrola i zarządzanie zwalczaniem celów |
| Pionowa wyrzutnia MK41 | Stany Zjednoczone | Modułowe komory startowe dla pocisków |
| IRIS‑T SLM / morski | Niemcy (Diehl Defence) | Przechwytujący pocisk obrony powietrznej średniego zasięgu |
| Fregata F127 | Niemcy | Przyszły okręt obrony powietrznej wyposażony w Aegis |
Obrona warstwowa: koszt i elastyczność
Planowana integracja wpisuje się w szerszy trend NATO: budowę warstwowych sieci obrony powietrznej i przeciwrakietowej, łączących uzbrojenie dalekiego, średniego i krótkiego zasięgu. Wysokiej klasy pociski przechwytujące, takie jak SM‑2 czy SM‑6, są skuteczne, ale drogie i często rezerwowane na bardziej złożone lub odległe zagrożenia.
IRIS‑T SLM stanowi bardziej ekonomiczną opcję średniego zasięgu do zwalczania wielu dronów, samolotów i pocisków manewrujących. Systemy krótkiego zasięgu, takie jak RAM lub armaty CIWS, przejmują to, co „przecieknie” w końcowej fazie podejścia. Aegis orkiestruje całość, przydzielając właściwy pocisk do każdego celu.
Mieszanie kilku typów pocisków na tym samym okręcie kontrolowanym przez Aegis pozwala marynarkom skalować reakcję, unikając użycia interceptorów „strategicznych” na każdego nadlatującego drona czy tani pocisk manewrujący.
Dla decydentów politycznych oznacza to nie tylko lepszą ochronę, ale też bardziej zrównoważone zużycie zapasów amunicji podczas długotrwałych kryzysów - problem wyraźnie widoczny przy dużym zużyciu pocisków obrony powietrznej w Ukrainie i na Bliskim Wschodzie.
Co właściwie robią Aegis i IRIS‑T
Aegis w prostych słowach
Aegis można traktować jak wysoce zautomatyzowane centrum dowodzenia obroną powietrzną. Zbiera ślady z radarów i innych sensorów, decyduje, które cele stanowią zagrożenie, przewiduje ich trajektorie i rekomenduje sekwencje zwalczania. Operatorzy zachowują kontrolę, ale mocno polegają na Aegis w zakresie szybkości i koordynacji.
Na nowoczesnym niszczycielu jednocześnie mogą pojawić się dziesiątki śladów: samoloty, drony, własne statki powietrzne, ruch cywilny. Aegis pomaga uporządkować chaos, skrócić czas reakcji i zapobiec przypadkom ostrzału własnych sił.
IRIS‑T i jego morska odmiana
IRIS‑T powstał jako pocisk powietrze‑powietrze, opracowany przez europejskie konsorcjum w celu zastąpienia starszych amerykańskich Sidewinderów. Diehl zaadaptował go następnie do wersji odpalanych z powierzchni, w tym IRIS‑T SLM z członem startowym (boosterem) dla zwiększenia zasięgu, a także z radarem i łączami dowodzenia przystosowanymi do lądowej obrony powietrznej.
Wersja morska zasadniczo „pakuje” ten system lądowy do użycia na okręcie. Integruje się z okrętowymi sensorami i systemem walki, a pociski mogą być odpalane z wyrzutni obrotowych lub - w analizowanej obecnie koncepcji - z pionowych komór startowych, takich jak MK41.
Punkty tarcia i ryzyka
Istnieją oczywiste korzyści dla Niemiec i innych marynarek NATO, ale projekt napotyka przeszkody techniczne i polityczne. Integracja oprogramowania między europejskimi pociskami a amerykańskimi systemami walki może rodzić pytania o kontrolę eksportu oraz obawy dotyczące cyberbezpieczeństwa.
Do tego dochodzi wyzwanie fizyczne: zapewnienie, że IRIS‑T bezpiecznie i efektywnie mieści się w komorach MK41, z właściwym odprowadzeniem gazów, odpornością na wstrząsy i kompatybilnością elektroniczną. Każdy błąd mógłby opóźnić wdrożenie o lata.
Marynarki muszą też zarządzić szkoleniem i logistyką. Dodanie kolejnego typu pocisku oznacza nowe łańcuchy serwisowe, sprzęt testowy i procedury załogi. Korzyść z elastyczności musi przewyższyć złożoność na poziomie codziennej eksploatacji.
Jak to może wyglądać na morzu
Wyobraźmy sobie przyszłą fregatę F127 eskortującą statki handlowe przez ryzykowne „wąskie gardło”, takie jak cieśnina Bab al‑Mandab. W regionie odnotowuje się drony i przeciwokrętowe pociski manewrujące. System Aegis okrętu śledzi wiele kontaktów nadlatujących z różnych kierunków.
W przypadku salwy tanich dronów system walki mógłby przydzielić pociski IRIS‑T SLM, równoważąc koszt i prawdopodobieństwo zniszczenia celu. Podejrzany, zaawansowany i szybki pocisk przeciwokrętowy mógłby uruchomić odpowiedź warstwową: IRIS‑T na średnim dystansie, a następnie RAM w fazie terminalnej, jeśli pierwszy strzał nie przyniesie efektu - wszystko w ramach jednego, skoordynowanego obrazu kierowania ogniem.
Taki scenariusz pokazuje, dlaczego Berlin, Waszyngton i inni sojusznicy uważnie przyglądają się tego typu integracjom. Kolejne konflikty na morzu prawdopodobnie będą oznaczały zagęszczone niebo, złożone mieszanki zagrożeń i restrykcyjne zasady użycia siły. Marynarki chcą mieć więcej narzędzi - nie tylko większe pociski.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Zostaw komentarz