Przejdź do treści

Wojna na Ukrainie: 200 mln euro strat po ataku na rosyjską bazę na Krymie, zniszczony MiG-31 i kluczowe radary.

Mężczyzna obsługujący drona nad wojskowym lotniskiem z samolotem, mapą i radarem w tle.

A główna rosyjska baza lotnicza na Krymie miała doznać ogromnych zniszczeń po ukraińskim ataku dronów - analitycy określają go jako jeden z najważniejszych ciosów Kijowa w aktywa obrony przeciwlotniczej o wysokiej wartości od początku pełnoskalowej inwazji.

Baza lotnicza Belbek pod ostrzałem na okupowanym Krymie

Celem nocnej operacji była baza lotnicza Belbek, położona w pobliżu Sewastopola na Krymie. Rosja kontroluje półwysep od jego aneksji w 2014 r., jednak pozostaje on międzynarodowo uznawany za terytorium Ukrainy.

Belbek to kluczowy węzeł rosyjskich operacji powietrznych nad Morzem Czarnym i południową Ukrainą. Stacjonują tam myśliwce, systemy obrony przeciwlotniczej i kompleksy radarowe, które pomagają chronić rosyjskie pozycje daleko poza Krymem.

Ukraińskie drony uderzyły w Belbek w nocy z 17 na 18 grudnia, powodując - według wczesnych ocen udostępnionych przez analityków wojskowych - straty szacowane na około 200 mln euro.

Nagrania krążące w mediach społecznościowych i analizowane przez specjalistów OSINT wskazują na skoordynowany atak z użyciem dronów dalekiego zasięgu przenoszących ładunki wybuchowe. Ukraińskie źródła w służbach bezpieczeństwa, cytowane przez lokalne media, twierdzą, że operację przeprowadziła jednostka Alpha ukraińskich Sił Operacji Specjalnych, we współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU).

MiG-31 i zaawansowane radary miały zostać wyłączone z użycia

Najbardziej rzucającą się w oczy stratą dla Rosji ma być myśliwiec przechwytujący MiG-31. Ten dwusilnikowy samolot zaprojektowano do wyszukiwania i niszczenia celów powietrznych na średnich i dużych wysokościach; może przenosić pociski powietrze–powietrze dalekiego zasięgu.

Zdjęcia z ataku sugerują, że jeden MiG-31 znajdujący się na ziemi został poważnie uszkodzony lub zniszczony. Analitycy twierdzą, że samolot najpewniej stał na płycie i nie był schowany w umocnionym hangarze, przez co był podatny na uderzenie dronów.

Trafienie myśliwca to tylko część historii. W Belbek miało zostać również uderzonych kilka kluczowych elementów rosyjskiej regionalnej sieci obrony przeciwlotniczej:

  • Dwa kompleksy radarowe dalekiego zasięgu Nebo-SWU
  • Dwa radary naprowadzania 92N6, używane z systemami obrony powietrznej S-400
  • Jeden system obrony przeciwlotniczej krótkiego/średniego zasięgu Pantsyr-S2 wraz z pociskami

Obserwatorzy wojskowi oceniają, że samolot i systemy zaatakowane w ramach tego pojedynczego uderzenia prawdopodobnie nie nadają się do naprawy, co zakłóca rosyjskie pokrycie obrony powietrznej nad zachodnim Krymem i północnym Morzem Czarnym.

Precyzyjne szacowanie szkód finansowych w warunkach wojny jest trudne, jednak łącząc koszt MiG-31, kilku zaawansowanych radarów oraz baterii Pantsyr-S2, niezależni eksperci w przybliżeniu potwierdzają kwotę 200 mln euro, która krąży w ukraińskich źródłach.

Dlaczego straty radarów mają znaczenie

Systemy radarowe takie jak Nebo-SWU i 92N6 to nie tylko drogi sprzęt. Stanowią trzon warstwowej rosyjskiej obrony powietrznej: wykrywają nadlatujące drony, pociski manewrujące i samoloty oraz naprowadzają przechwytujące środki na cele.

Eliminując radary wraz z wyrzutniami, Ukraina może tworzyć „ślepe strefy”, w których rosyjskie siły mają trudności z wykrywaniem nadchodzących zagrożeń. Zmusza to Moskwę do zaakceptowania większego ryzyka albo do ściągania systemów zastępczych z innych odcinków, osłabiając osłonę gdzie indziej.

Krym staje się polem bitwy na wyniszczenie

Operacja w Belbek wpisuje się w szerszy schemat. W ciągu ostatnich dwóch lat Ukraina wielokrotnie atakowała rosyjskie zasoby na Krymie: lotniska, okręty Floty Czarnomorskiej, składy paliw i centra dowodzenia.

Strategia Kijowa polega na stopniowym ograniczaniu zdolności Rosji do wykorzystywania półwyspu jako bezpiecznego zaplecza. Krym zapewnia krótsze trasy lotów dla rosyjskiego lotnictwa, bliższe miejsca odpalania rakiet oraz porty głębokowodne dla floty.

Aspekt Dlaczego Krym jest ważny
Operacje powietrzne Przyczółek dla rosyjskich myśliwców i bombowców uderzających w południową Ukrainę
Potencjał morski Baza dla jednostek Floty Czarnomorskiej blokujących ukraińskie porty
Logistyka Krytyczny węzeł zaopatrzeniowy łączący Rosję z okupowanymi regionami na południu
Polityka Symboliczna zdobycz Kremla od aneksji w 2014 r.

Z każdym udanym uderzeniem Ukraina sygnalizuje, że rosyjskie siły nie są już bezpieczne na Krymie. Ma to konsekwencje zarówno militarne, jak i psychologiczne - także dla rosyjskiej opinii publicznej, która przez długi czas postrzegała półwysep jako nietykalny.

Wojna dronowa Ukrainy nabiera rozpędu

Kijów coraz mocniej opiera się na dronach, aby zrównoważyć rosyjską przewagę w samolotach i pociskach. Ukraińscy urzędnicy twierdzą, że ich siły zniszczyły setki rosyjskich statków powietrznych od początku pełnoskalowej inwazji, a ministerstwo obrony podaje liczbę 432 utraconych maszyn po stronie Rosji. Tych danych nie da się niezależnie zweryfikować, jednak tempo widocznych trafień w lotniska i śmigłowce sugeruje stałe straty.

Drony dalekiego zasięgu są tańsze i łatwiejsze do zastąpienia niż myśliwce czy pociski balistyczne. Mogą być produkowane w Ukrainie, czasem z komponentów komercyjnych, i szybko modyfikowane wraz z dostosowywaniem się rosyjskich obron.

Za ułamek ceny myśliwca Ukraina może wysyłać roje dronów setki kilometrów za linię przeciwnika, zmuszając Rosję do ponoszenia znacznie większych kosztów obrony lub odtwarzania swoich zasobów.

Belbek pokazuje, jak działa ta nierównowaga kosztów. Garść dronów, z których każdy może być warty dziesiątki lub setki tysięcy euro, mogła zniszczyć sprzęt wart setki milionów. Ta ekonomiczna asymetria staje się jedną z kluczowych cech wojny.

Sygnały dla Moskwy i dla zachodnich stolic

Uderzenia takie jak to w Belbek są komunikatem do kilku odbiorców jednocześnie. Dla Rosji podkreślają, że ukraińskie siły mogą zagrażać aktywom o wysokiej wartości głęboko na okupowanym terytorium. Moskwa prawdopodobnie odpowie wzmocnieniem obrony przeciwlotniczej, rozproszeniem samolotów lub odsunięciem części systemów dalej od frontu.

Dla zachodnich partnerów Ukrainy operacje te pokazują, że dostarczane rozpoznanie, elektronika i finansowanie przekładają się na realne efekty na polu walki. Udane uderzenia w głąb mogą wzmocnić argumenty Kijowa za bronią o większym zasięgu oraz stałym wsparciem finansowym.

Co to oznacza dla kolejnej fazy wojny

Jeśli Ukraina zdoła nadal uderzać w bazy lotnicze i stanowiska radarowe na Krymie, Rosji może być trudniej prowadzić intensywne operacje powietrzne nad południową Ukrainą. Piloci mogą być zmuszeni startować z bardziej odległych lotnisk, co obniży tempo lotów bojowych i skróci czas przebywania nad linią frontu.

Ograniczone pokrycie radarowe może też ułatwić Ukrainie własne ataki rakietowe i dronowe na składy paliw, magazyny amunicji oraz cele morskie na Morzu Czarnym. To z kolei wpływa na bezpieczeństwo ukraińskiego eksportu zboża i żeglugi handlowej.

Z tym wiążą się jednak ryzyka. Każde głośne trafienie na Krymie zwiększa presję na Kreml, by odpowiedzieć cięższymi uderzeniami - zarówno dla uspokojenia krajowej opinii publicznej, jak i w celu odstraszenia Ukrainy. Moskwa już groziła konsekwencjami, jeśli broń dostarczona przez Zachód będzie używana do atakowania celów głęboko na terenach okupowanych.

Kluczowe pojęcia kryjące się za nagłówkami

W relacjach z tych ataków często pojawiają się trzy terminy techniczne:

  • Samolot przechwytujący: myśliwiec zaprojektowany głównie do zestrzeliwania innych statków powietrznych lub nadlatujących pocisków, a nie do bombardowania celów naziemnych. MiG-31 jest klasycznym przechwytującym.
  • Radar dalekiego zasięgu: system zdolny wykrywać samoloty i pociski z odległości setek kilometrów, zapewniając wczesne ostrzeganie i naprowadzanie pocisków obrony powietrznej.
  • Zintegrowany system obrony powietrznej: sieć łącząca radary, wyrzutnie rakiet, stanowiska dowodzenia i łącza komunikacyjne, aby jednocześnie śledzić i zwalczać wiele zagrożeń.

Gdy uderzenie takie jak to w Belbek trafia w kilka warstw tej sieci, efekt jest większy niż suma zniszczonych elementów. Pojawiają się luki, w których obrońcy reagują wolniej, błędnie identyfikują zagrożenia albo nie potrafią skoordynować przechwyceń pomiędzy jednostkami.

Możliwe scenariusze, jeśli takie uderzenia będą kontynuowane

Jeśli Ukraina utrzyma tę kampanię przeciw bazom na Krymie, możliwych jest kilka scenariuszy:

  • Rosja może cofnąć więcej samolotów i radarów na terytorium kontynentalne, zwiększając czasy przelotów i koszty.
  • Kolejne operacje mogą obejmować cele morskie, w tym okręty wykorzystywane do odpalania pocisków lub wsparcia logistycznego.
  • Ukraina może łączyć fale dronów z pociskami manewrującymi lub przeciwokrętowymi, przeciążając rosyjską obronę z wielu kierunków naraz.
  • Cywilne szlaki żeglugowe na Morzu Czarnym mogą stać się bezpieczniejsze, jeśli rosyjskie jednostki morskie zostaną zmuszone do działania dalej od nich.

Żaden z tych rezultatów nie jest przesądzony. Rosyjskie siły adaptują się, wzmacniają maskowanie, przemieszczają sprzęt i inwestują we własne środki przeciwdronowe. Starcie między zdolnościami uderzeniowymi a obroną powietrzną staje się stałym wyścigiem wynalazczości po obu stronach.

Na razie uderzenie w Belbek podkreśla wyraźny trend: drony dalekiego zasięgu i operacje specjalne przekształcają mapę tego, co w wojnie w Ukrainie uznaje się za „linię frontu”, a okupowany Krym coraz częściej znajduje się w centrum tej zmiany.

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zostaw komentarz