China prowadzi obecnie próby w locie dwóch skrytych prototypów myśliwców szóstej generacji - J-36 i J-50 - w ramach działań, które wydają się skalkulowane na rzucenie wyzwania amerykańskiemu programowi Next-Generation Air Dominance (NGAD) oraz na przetasowanie równowagi sił powietrznych do połowy lat 30. XXI wieku.
Chiny przechodzą od teorii do prób w locie
Ocena przygotowana przez amerykański Departament Wojny, opublikowana w grudniu 2025 r., potwierdza, że dwa odrębne chińskie myśliwce szóstej generacji rozpoczęły wstępne próby w locie w grudniu 2024 r. Raport wskazuje, że Pekin nie ogranicza się już do eksperymentów na papierze ani w tunelach aerodynamicznych, lecz prowadzi pełnoskalowe programy prób w locie, wspierane przez duże państwowe konglomeraty lotniczo-kosmiczne.
Chiny rozwijają równolegle dwa myśliwce szóstej generacji, a osiągnięcie gotowości operacyjnej przewiduje się na połowę lat 30. XXI wieku - mniej więcej zgodnie z harmonogramami USA.
Zachodni analitycy identyfikują te samoloty jako Chengdu J-36 oraz Shenyang J-50. Oba są opisywane jako kluczowe elementy szerszego „systemu systemów” - wysoce skryte, załogowe odrzutowce, które w silnie bronionej przestrzeni powietrznej koordynują sieci bezzałogowych statków powietrznych, sensorów oraz narzędzi walki elektronicznej.
J-36: dalekozasięgowy, skryty grot uderzeniowy
J-36, przypisywany Chengdu Aircraft Corporation, jest powszechnie postrzegany jako przyszły trzon chińskich lądowych sił przewagi w powietrzu oraz prawdopodobny następca myśliwca stealth J-20.
Zdjęcia i materiały z prób krążące w chińskich mediach społecznościowych, później zgeolokalizowane do znanych poligonów testowych w rejonie Chengdu, pokazują duży, bezogonowy samolot o układzie zintegrowanego płatowca typu blended wing-body. Specjaliści obronni wskazują na kilka kluczowych cech:
- Bezogonowy planform w stylu „latającego skrzydła” w celu ograniczenia odbić radarowych
- Szerokie skrzydło delta lub w kształcie rombu dla zasięgu i siły nośnej
- W pełni wewnętrzne komory uzbrojenia, by utrzymać „czyste” powierzchnie zewnętrzne
- Brak stateczników pionowych, co sugeruje silne oparcie na oprogramowaniu i wektorowaniu ciągu
Samolot wydaje się wyraźnie większy niż maszyny towarzyszące widoczne na tych samych nagraniach, co sugeruje znaczną pojemność wewnętrznych zbiorników paliwa. To pasuje do ocen, że J-36 projektowany jest do misji dalekiego zasięgu, głęboko w sporną przestrzeń powietrzną - w tym nad Zachodnim Pacyfikiem i być może poza pierwszy łańcuch wysp.
Analitycy postrzegają J-36 nie tylko jako myśliwiec, lecz także jako powietrzny węzeł dowodzenia, spinający sensory, środki walki elektronicznej i bezzałogowych „skrzydłowych”.
Badacze obronności spodziewają się, że J-36 będzie wykorzystywał narzędzia decyzyjne wspomagane sztuczną inteligencją, pozwalając pilotowi zarządzać wieloma strumieniami danych i kierować bezzałogowymi bojowymi statkami powietrznymi (UCAV). Wielospektralne sensory, bezpieczne łącza danych z satelitami, okrętami i jednostkami lądowymi oraz potężne przetwarzanie pokładowe są opisywane jako cechy podstawowe, a nie opcjonalne dodatki.
Płatowiec definiowany programowo
Brak klasycznych stateczników pionowych sugeruje wysoce niestabilny, ale zwrotny płatowiec, który musi być kontrolowany niemal całkowicie przez komputery. Takie podejście przypomina niektóre amerykańskie i europejskie koncepcje szóstej generacji, gdzie aktualizacje oprogramowania znacząco zmieniają charakterystykę pilotażu, przeżywalność, a nawet role misyjne bez widocznych modyfikacji fizycznych.
W praktyce może to oznaczać, że Chiny będą mogły szybciej iterować J-36, wprowadzając nowe tryby walki elektronicznej lub algorytmy fuzji sensorów poprzez aktualizacje oprogramowania zamiast dużych przeprojektowań strukturalnych.
J-50: potęga szóstej generacji na morzu
Równolegle do programu Chengdu, Shenyang J-50 wyłania się jako wyspecjalizowany morski myśliwiec szóstej generacji, budowany z myślą o rozbudowującej się chińskiej flocie lotniskowców.
Nagrania wideo i zdjęcia satelitarne powiązane z nadmorskimi rejonami testowymi pokazują bardziej kompaktowy, dwusilnikowy samolot, którego cechy konstrukcyjne sugerują przystosowanie do działań z pokładu lotniskowca: wzmocnione podwozie, możliwe linie składania skrzydeł oraz planform kompatybilny ze startami z katapulty. Analitycy wiążą maszynę z najnowszymi lotniskowcami Marynarki PLA, w tym z wyposażonym w katapulty Typ 003 Fujian.
J-50 jest powszechnie uznawany za przyszły filar chińskich skrzydeł lotniczych lotniskowców, projektowany do działania w morskich środowiskach wysokiego zagrożenia, zdominowanych przez pociski dalekiego zasięgu i gęstą obronę powietrzną.
Źródła obronne opisują J-50 jako zoptymalizowany do:
- Obronny przeciwlotniczej floty daleko od chińskiego wybrzeża
- Misji uderzeniowych przeciw okrętom nawodnym i celom lądowym
- Ścisłej integracji z dronami pokładowymi i samolotami wczesnego ostrzegania
- Działań w złożonych środowiskach walki elektronicznej
Podobnie jak w przypadku J-36, wsparcie misji oparte o SI oraz współdziałanie platform załogowych i bezzałogowych uznaje się za centralne dla projektu. W walce J-50 mógłby prowadzić kilka bezzałogowych statków powietrznych przenoszących dodatkowe pociski, zasobniki zakłócające lub wabiki, odsuwając załogowy samolot od najbardziej niebezpiecznych stref, a jednocześnie zwiększając zasięg oddziaływania grupy lotniskowcowej.
Równoległe ścieżki, celowa strategia
Decyzja Pekinu o finansowaniu dwóch oddzielnych myśliwców szóstej generacji jest istotnym wyborem strategicznym. Zamiast stawiać na jeden „uniwersalny” samolot, Chiny zdają się preferować platformy wyspecjalizowane: jedną zoptymalizowaną pod długodystansową, lądową przewagę w powietrzu, drugą dopasowaną do morskiej projekcji siły z lotniskowców.
Taki podział przypomina podejście USA, gdzie Siły Powietrzne prowadzą NGAD, a Marynarka - F/A-XX. Różnica, jak prywatnie podkreślają zachodni urzędnicy, polega na tym, że Chiny mają już widoczne prototypy na pasie, podczas gdy większość amerykańskich wysiłków pozostaje za zamkniętymi drzwiami.
Gdzie są USA z NGAD i F/A-XX
Po stronie amerykańskiej program NGAD Sił Powietrznych jest przedstawiany jako „rodzina systemów” skoncentrowana wokół załogowego myśliwca szóstej generacji, który kieruje wieloma platformami Collaborative Combat Aircraft (CCA). Te bezzałogowce mają wykonywać zadania takie jak atak elektroniczny, przenoszenie dodatkowych pocisków, rozpoznanie oraz działania pozoracyjne.
NGAD znajduje się obecnie w fazie rozwoju inżynieryjnego i przygotowania produkcji. Kontrakt na pełnoskalowy rozwój przyznano w 2023 r., a co najmniej jeden prototyp ma rzekomo odbyć lot w warunkach ścisłej tajemnicy, choć Waszyngton nie potwierdził żadnych publicznych prób w locie.
| Program | Rola | Status (koniec 2025) | Docelowa data wejścia do służby |
|---|---|---|---|
| Chiny J-36 | Lądowy myśliwiec przewagi powietrznej 6. generacji | Wstępne próby w locie | Połowa lat 30. XXI w. |
| Chiny J-50 | Pokładowy myśliwiec 6. generacji | Wstępne próby w locie | Połowa lat 30. XXI w. |
| USAF NGAD | Rodzina systemów, rdzeń: załogowy myśliwiec | Rozwój inżynieryjny i przygotowanie produkcji | Początek lat 30. XXI w. |
| USN F/A-XX | Pokładowy myśliwiec 6. generacji | Doprecyzowanie koncepcji / wczesny projekt | Lata 30. XXI w. (nieokreślone) |
Kluczowe technologie NGAD przywoływane w amerykańskich briefingach obejmują silniki o cyklu adaptacyjnym dla większego zasięgu i lepszej efektywności paliwowej, modułowe otwarte architektury przyspieszające modernizacje oraz zaawansowane sieciowanie łączące siły powietrzne, kosmiczne, lądowe i morskie. Celem jest zastąpienie F-22 Raptor na początku lat 30. XXI wieku.
Dla US Navy F/A-XX ma być następcą F/A-18E/F Super Hornet oraz EA-18G Growler. Program doświadczał zawirowań budżetowych; Kongres niedawno przywrócił ponad miliard dolarów finansowania w obliczu obaw o chińskie postępy. F/A-XX pozostaje na etapie wczesnego projektu, bez potwierdzonego demonstratora w powietrzu.
Zacieśniający się wyścig o dominację w powietrzu
Rozpatrywane łącznie harmonogramy wskazują na realną rywalizację, a nie jednostronny pojedynek. Jeśli chińskie prognozy się potwierdzą, jednostki J-36 i J-50 mogą uzyskać gotowość operacyjną mniej więcej wtedy, gdy USA wprowadzą NGAD, a później także F/A-XX. Po raz pierwszy od wczesnego okresu zimnej wojny amerykańskie założenia o komfortowej przewadze w rozwoju myśliwców są otwarcie kwestionowane w raportach w Waszyngtonie.
Analitycy USA ostrzegają, że szybkie prototypowanie w Chinach i scentralizowany model przemysłowy mogą zniwelować amerykańskie przewagi w oprogramowaniu i integracji systemów.
Pekin wydaje się skłonny akceptować większe, krótkoterminowe ryzyko techniczne, aby szybciej wprowadzić sprzęt do prób w locie, a następnie go iterować. USA rozwijają bardziej modułowe, „software-heavy” konstrukcje, które mają zapewniać elastyczność przez dekady, ale kosztem wolniejszych i mniej widocznych postępów dziś.
Co naprawdę oznacza szósta generacja
Termin „myśliwiec szóstej generacji” wciąż jest nieostry i nie ma uzgodnionej globalnej definicji. Mimo to kilka wątków jest spójnych zarówno w projektach chińskich, jak i amerykańskich:
- Skrytość w wielu pasmach (radar, podczerwień, emisje elektromagnetyczne)
- Szerokie użycie SI i automatyzacji we wsparciu pilota
- Ścisłe sieciowanie z innymi statkami powietrznymi, okrętami, radarami naziemnymi i satelitami
- Współdziałanie załogowo–bezzałogowe z tańszymi, „zużywalnymi” dronami
- Większy zasięg dla działania na rozległych akwenach i wobec zaawansowanych zagrożeń rakietowych
W praktyce oznacza to, że walka powietrzna coraz częściej będzie polegać na tym, kto najszybciej potrafi scalać informacje i na ich podstawie działać, a nie na tym, kto ma najmniejszy promień skrętu czy najwyższą prędkość maksymalną. Myśliwiec szóstej generacji może znaczną część czasu spędzać na zarządzaniu ugrupowaniem bezzałogowców, pozostając tuż w zasięgu sensorów i wysyłając drony do przodu jako zwiadowców, wabiki lub „jednorazowe ciężarówki rakietowe”.
Możliwe scenariusze nad Indo-Pacyfikiem
Planiści wojskowi często szkicują scenariusze „czerwoni kontra niebiescy” wokół Tajwanu lub na Morzu Południowochińskim. W jednym z takich wariantów J-36 bazujące na kontynencie wysuwają się wraz z rojami dronów typu loyal wingman, sondując z dużej odległości obronę USA i sojuszników. Dalej na morzu J-50 operują z chińskiej grupy lotniskowcowej, broniąc okrętów i koordynując uderzenia bezzałogowych platform morskich i powietrznych.
Naprzeciwko nich myśliwce NGAD wspierane przez CCA oraz pokładowe F/A-XX próbują przebić się przez chińskie warstwy antydostępowe, wykorzystując skrytość i walkę elektroniczną do demontażu sieci sensorów, a nie tylko do zestrzeliwania wrogich samolotów. O powodzeniu lub porażce w takich starciach w równym stopniu decydowałyby łącza danych, odporność na zakłócenia oraz zarządzanie walką oparte o SI, co tradycyjne umiejętności walki manewrowej.
Ryzyka, eskalacja i błędna kalkulacja
Szybkie przechodzenie do sieciocentrycznego lotnictwa bojowego wspieranego przez SI niesie także ryzyka. Błędna identyfikacja przez systemy autonomiczne, nieoczekiwane zachowanie oprogramowania lub cyberingerencja w łącza danych mogą eskalować kryzys szybciej, niż operatorzy ludzie zdołają go opanować. Dowódcy będą musieli zdecydować, ile autonomii przyznać bezzałogowcom oraz według jakich zasad mogą one podejmować zwalczanie celów.
Istnieje też ryzyko utrwalenia dynamiki wyścigu zbrojeń. W miarę jak każda ze stron wprowadza bardziej zaawansowane myśliwce i drony, rośnie presja na państwa regionu - od Japonii i Korei Południowej po Australię - aby modernizowały własne floty, inwestowały w obronę przeciw dronom i rozwijały zdolności precyzyjnych uderzeń dalekiego zasięgu. To zwiększa złożoność już napiętych punktów zapalnych w regionie.
Na razie J-36 i J-50 pozostają obiektami testów, a nie samolotami pierwszej linii, a wiele na temat ich rzeczywistych osiągów pozostaje nieznane. Jednak ich pojawienie się - udokumentowane w raportach rządu USA oraz stałym napływem materiałów obrazowych - sygnalizuje, że następna era lotnictwa bojowego nie jest już odległą koncepcją, lecz aktywną rywalizacją toczącą się na pasach startowych, w stoczniach i w utajnionych laboratoriach projektowych po obu stronach Pacyfiku.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Zostaw komentarz