Przejdź do treści

Francja pokazuje swoją wojskową siłę i zaznacza dominację w Zatoce, przeprowadzając imponujące ćwiczenia.

Żołnierze stojący obok czołgu na pustyni, patrzą na tablet, za nimi jadą inne pojazdy wojskowe.

Na piaskach pod Abu Zabi francuskie czołgi, artyleria i piechota przeprowadziły intensywną grę wojenną zaprojektowaną w jednym celu: udowodnić, że Paryż wciąż potrafi działać szybko, uderzać mocno i operować ramię w ramię z sojusznikami z Zatoki, jeśli w regionie wybuchnie prawdziwy kryzys.

Francuski pancerz okopuje się w Zatoce

Ćwiczenie, znane jako Gulf 25, zderzyło 5. Pułk Kirasjerów z brutalnymi realiami walki na pustyni. Dzienne temperatury wspinały się powyżej 45°C. Załogi spędzały długie godziny wewnątrz metalowych kadłubów, które szybko zamieniały się w piekarniki. Pył, piasek i upał doprowadzały ludzi i maszyny do granic możliwości.

Daleko od prostego „pokazu flagi” był to test, czy francuskie siły wstępnie rozmieszczone w Zatoce rzeczywiście potrafią walczyć, manewrować i podtrzymywać działania pod realną presją.

Francja sygnalizuje, że jej siły rozmieszczone w Zatoce nie są jedynie symboliczne, lecz gotowe do działania w ciągu godzin, jeśli napięcia wzrosną.

W centrum manewrów znalazły się trzy filary francuskiej siły ognia wojsk lądowych:

  • Czołgi podstawowe Leclerc – do przełamania i uderzenia pancernego
  • Haubice kołowe CAESAR – do precyzyjnego ognia dalekiego zasięgu
  • Bojowe wozy piechoty VBCI – do wsparcia zmechanizowanej piechoty

Wszystkie trzy systemy są dobrze znane obserwatorom wojskowym, ale Gulf 25 wystawił je na próbę w wymagającym ciągu operacyjnym, a nie w odizolowanych epizodach szkoleniowych.

Trzy dni próby generalnej walki o wysokiej intensywności

Scenariusz rozegrał się przez trzy dni niemal nieprzerwanej aktywności. Nocą kolumny pancerne zmieniały pozycje między wydmami. Za dnia fazy strzelań bojowych sprawdzały wyszkolenie ogniowe, koordynację między rodzajami wojsk oraz odporność dowodzenia i łączności w symulowanym kryzysie.

Francuscy oficerowie coraz częściej mówią o „wojnie o wysokiej intensywności” jako o mierniku gotowości. Gulf 25 celował dokładnie w ten standard, obejmując m.in.:

  • Dynamiczne manewry pododdziałów pancernych i zmechanizowanych
  • Bojowe wsparcie artyleryjskie baterii CAESAR
  • Symulowane ataki przeciwnika wymagające szybkich kontrataków
  • Zabezpieczenie logistyczne w środowisku wrogim

Celem nie było jedynie celne strzelanie, lecz sprawdzenie, jak szybko francuskie jednostki potrafią wykryć zagrożenie, podjąć decyzję o reakcji i uderzyć w skoordynowany sposób.

Za dymem z luf oficerowie sztabowi po cichu obserwowali czasy reakcji, przepływy łączności oraz zdolność jednostek do adaptacji, gdy scenariusz zmieniał się bez uprzedzenia.

Francusko-emiracki tandem na polu walki

Dla Abu Zabi ćwiczenie było równie cenne: pozwalało przetestować odporność partnerstwa z Francją. Jednostki ZEA dołączyły do działań z własnymi czołgami Leclerc, kupionymi w Paryżu i dostosowanymi do lokalnych warunków.

Wspólne zgrupowania pancerne przećwiczyły razem fazy natarcia i obrony. Francuskie i emirackie załogi realizowały wspólne plany ogniowe, poruszały się w mieszanych kolumnach oraz ćwiczyły przekazywanie celów między elementami czołgowymi, artylerią i piechotą.

Dla obu stron kluczowym hasłem była interoperacyjność – zdolność mieszania sprzętu, taktyk i decyzji dowódczych bez tarć.

Szkolenie na tych samych czołgach, w tym samym terenie, w tej samej strukturze dowodzenia wysyła jasny sygnał: w razie potrzeby siły francuskie i emirackie mogłyby walczyć jako jedna, połączona formacja.

Żołnierze alpejscy na pustyni: zaskakujące wzmocnienia

Jeden zwrot w Gulf 25 podniósł realizm o kolejny poziom. Detaszment z 7. Batalionu Strzelców Alpejskich (7e BCA), zwykle kojarzonego z walką w górach, przyleciał, by odegrać rolę sił szybkiego reagowania.

Te lekkie elementy piechoty i komandosów wrzucono do scenariusza jako „awaryjne” wzmocnienia: przybywały na krótki sygnał, aby zatykać luki, przeprowadzać rajdy i wzmacniać kluczowe sektory.

Przekaz z Paryża był czytelny: francuskie wojska lądowe chcą jednostek zdolnych przełączać się ze śnieżnych przełęczy na skwarne pustynie bez utraty skuteczności.

Sprawdzian połączonego dowodzenia

Ponad piaskiem i stalą system dowodzenia i łączności stanowił układ nerwowy całego ćwiczenia. Połączone taktyczne stanowisko dowodzenia, łączące oficerów francuskich i sojuszniczych, kierowało ćwiczeniem z umocnionego obiektu na pustyni.

Sztab musiał zarządzać:

  • rozpoznaniem w czasie rzeczywistym dotyczącym symulowanych ruchów przeciwnika
  • przydziałem wsparcia artyleryjskiego i pancernego
  • przepływami logistycznymi paliwa, amunicji i obsługi technicznej
  • rozdzielaniem i koordynacją manewrów powietrznych i lądowych (deconfliction)

Dla NATO i armii partnerskich takie „węzły dowodzenia” coraz częściej decydują o powodzeniu operacji, gdzie sieci łączności są równie krytyczne jak pancerz czołgu.

Czołgi Leclerc pod słońcem Zatoki

Wśród entuzjastów sprzętu francuski Leclerc nieuchronnie przyciągał uwagę. Zaprojektowany w latach 90. z myślą o wojnie o wysokim tempie w Europie, bywał w debacie publicznej przyćmiewany przez nowsze konstrukcje. Na emirackim piasku przypomniał jednak obserwatorom, dlaczego wiele załóg wciąż ocenia go bardzo wysoko.

Załogi podkreślały kilka atutów: szybkie przyspieszenie, celny ogień w ruchu oraz system kierowania ogniem, który radził sobie z upałem i pyłem przy ograniczonym spadku sprawności. Warunki pustynne dały też Francji i ZEA kolejną okazję do dopracowania procedur obsługowych dotyczących chłodzenia silnika i filtracji.

Dla Paryża każde ćwiczenie na pustyni jest jednocześnie „żywym laboratorium”, które dostarcza danych do aktualizacji doktryny, szkolenia, a w niektórych przypadkach także samego sprzętu.

Długoterminowa obecność Francji w Zatoce

Poza widowiskiem ryczących czołgów na wydmach, Gulf 25 wpisuje się w szerszą strategię. Francja od lat utrzymuje stałą obecność wojskową w Zjednoczonych Emiratach Arabskich w oparciu o dwustronne porozumienia obronne.

Logika jest prosta: Zatoka Perska to wąskie gardło globalnych przepływów energii i obszar, w którym regionalne rywalizacje mogą szybko eskalować. Rozmieszczając siły z wyprzedzeniem, Francja chce zyskać przewagę czasową, jeśli kryzys zagrozi interesom europejskim lub sojuszniczym.

Ćwiczenie pomaga też uzasadniać tę obecność przed opinią publiczną w kraju, pokazując, że zagraniczna baza nie jest zakurzonym reliktem, lecz kluczowym zasobem dla szybkiego przerzutu i działań koalicyjnych.

Rozmieszczony element Liczba Pochodzenie Rola
Czołgi Leclerc 12 Francja i ZEA Wspólny pancerny „grot włóczni”
Systemy artyleryjskie CAESAR 6 Francja Wsparcie ogniowe (strzelania bojowe)
BWP VBCI 10 Francja Piechota zmechanizowana
Transportery opancerzone VAB 8 Francja Transport żołnierzy
Żołnierze alpejscy (7e BCA) 1 pododdział zadaniowy Francja Wzmocnienie szybkiego reagowania
Okres ćwiczenia 3 dni listopad 2025 Ekstremalne warunki klimatyczne

Do czego Francja tak naprawdę się przygotowuje

Francuscy oficerowie opisują Gulf 25 jako coś więcej niż pokaz siły. Pod warstwą choreografii kryje się zmiana w tym, jak Paryż postrzega przyszłe konflikty na Bliskim Wschodzie.

Planiści wojskowi zakładają, że kolejny poważny kryzys może rozwinąć się szybko, łączyć siły konwencjonalne z dronami i narzędziami cybernetycznymi oraz angażować wielu aktorów jednocześnie. Takie ćwiczenia służą sprawdzeniu, czy jednostki zmechanizowane potrafią działać, gdy łączność zostaje zakłócona, gdy drony „zatykają” niebo, albo gdy linie zaopatrzenia trafiają pod presję.

Ćwicząc wspólnie ciężki pancerz, artylerię i lekką piechotę w Zatoce, Francja próbuje wyprzedzić pole walki, na którym szybkość, odporność i współdziałanie koalicyjne będą ważniejsze niż surowe liczby.

Wybór ZEA również nie jest przypadkowy. Kraj leży blisko Cieśniny Ormuz, przy szlakach żeglugowych transportujących energię do Europy i Azji. Każda konfrontacja w tym rejonie - nawet ograniczona - wywołałaby wstrząsy na globalnych rynkach i zmusiła partnerów oraz sojuszników do szybkiego podejmowania decyzji.

Kluczowe pojęcia i ich praktyczne znaczenie

Dla czytelników mniej zaznajomionych z wojskowym żargonem kilka terminów pomaga zrozumieć, co wydarzyło się na pustyni:

  • Wojna o wysokiej intensywności: konflikt na dużą skalę między dobrze wyposażonymi siłami, z użyciem czołgów, rakiet, artylerii i lotnictwa, przy dużym zużyciu amunicji i szybkich manewrach.
  • Interoperacyjność: praktyczna zdolność sił różnych państw do komunikowania się, wymiany danych, stosowania kompatybilnych procedur i walki obok siebie bez opóźnień.
  • Siły wstępnie rozmieszczone: jednostki i sprzęt składowane lub bazowane za granicą, aby reagować na kryzys szybciej niż w przypadku przerzutu z terytorium macierzystego.

W praktyce interoperacyjność oznacza, że francuska bateria CAESAR może prowadzić ogień wspierający emiracką jednostkę czołgów, opierając się na wspólnej mapie, współdzielonych danych o celach i uzgodnionych zasadach użycia siły. Wojna o wysokiej intensywności oznacza, że takie działania odbywają się pod presją, z ograniczonym czasem na namysł i stałym ryzykiem ognia kontrbateryjnego przeciwnika.

Ryzyka, korzyści i scenariusz kolejnego kryzysu

Ćwiczenia tego typu nie są pozbawione ryzyka. Kosztują, obciążają personel i narażają sprzęt na intensywne zużycie w trudnych warunkach. Mogą też być odczytywane przez regionalnych rywali jako sygnały - a czasem mylnie jako przygotowanie do interwencji.

Z drugiej strony zmniejszają ryzyko improwizacji w prawdziwej sytuacji awaryjnej. Przećwiczenie „żywej” logistyki w upale 45°C ogranicza szanse, że konwój paliwowy zepsuje się na jedynej drodze do wysuniętej bazy, gdy napięcie jest wysokie.

Jeden scenariusz, który po cichu nawiedza planistów, to nagła groźba zamknięcia Cieśniny Ormuz połączona z atakami dronów na infrastrukturę przybrzeżną. W takim przypadku wstępnie rozmieszczona francusko-emiracka siła, już przyzwyczajona do współdziałania, mogłaby zabezpieczyć kluczowe punkty na lądzie, podczas gdy komponenty morskie i lotnicze zajmowałyby się wymiarami morskim i powietrznym.

Gulf 25 nie odpowiada na wszystkie pytania, jakie rodzą takie scenariusze. Pokazuje jednak, że Francja próbuje dopasować swoją polityczną retorykę o byciu „wiarygodnym partnerem bezpieczeństwa” do namacalnych, możliwych do śledzenia prób wojskowych w terenie.

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zostaw komentarz