Przejdź do treści

Pierwsza wizyta amerykańskiego okrętu wojennego w zbudowanym przez Chiny porcie w Kambodży potwierdza nowy kurs Phnom Penh.

Trzech marynarzy w mundurach ściska sobie dłonie na nabrzeżu, w tle duży okręt wojenny i dźwig portowy.

Przybycie amerykańskiego okrętu wojennego do bazy morskiej zbudowanej i wspieranej przez Chiny zaostrzyło debatę o tym, dokąd naprawdę zmierza Phnom Penh oraz jak daleko Pekin i Waszyngton posuną się, by utrzymać Kambodżę w swoich obozach.

Zbudowana przez Chiny baza w Kambodży wita gościa z USA

USS Cincinnati, przybrzeżny okręt bojowy (Littoral Combat Ship) Marynarki Wojennej USA, wpłynął w zeszłym tygodniu do bazy morskiej Ream na południowym wybrzeżu Kambodży. Na papierze była to rutynowa wizyta portowa i starannie wyreżyserowany pokaz dobrej woli. W praktyce był to pierwszy przypadek, gdy amerykański okręt wojenny zacumował w obiekcie powszechnie postrzeganym jako symbol rozszerzającego się wojskowego śladu Chin.

Ream od lat znajduje się w centrum podejrzeń w Waszyngtonie. Urzędnicy USA wielokrotnie ostrzegali, że modernizacje finansowane przez Chiny mogą przekształcić bazę w drugi zagraniczny węzeł marynarki Pekinu - po Dżibuti - dając Marynarce Wojennej Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej silniejszą pozycję w Zatoce Tajlandzkiej, a w konsekwencji na Oceanie Indyjskim.

Wizyta USS Cincinnati sygnalizuje, że Phnom Penh chce być postrzegane jako coś więcej niż chińskie państwo-klient, nie zrywając jednocześnie z Pekinem.

Kambodżańscy urzędnicy utrzymują, że Ream jest otwarte dla wszystkich marynarek wojennych. Ta wizyta była jak dotąd najbardziej widoczną próbą udowodnienia tego, a także pokazania, że nowy premier kraju, Hun Manet, poważnie podchodzi do korygowania kambodżańskiej polityki zagranicznej.

Baza zbudowana przez Chiny, zaprojektowana do projekcji siły

Transformacja Ream była szybka i uderzająca. W ciągu trzech lat chińskie ekipy budowlane finansowane z chińskich środków zburzyły starsze obiekty wspierane niegdyś przez USA i zastąpiły zużyte nabrzeże nowoczesnym kompleksem głębokowodnym.

  • Nabrzeże o długości 650 metrów zdolne do przyjmowania dużych okrętów wojennych
  • Suchy dok o wyporności 5 000 ton do napraw i obsługi technicznej
  • Pochylnia o wyporności 1 000 ton oraz nowa infrastruktura logistyczna
  • Zmodernizowane drogi dojazdowe, w tym sześciopasmowe trasy
  • Odnowione obiekty lotniskowe w pobliżu bazy

Zdjęcia satelitarne opublikowane w 2023 r. wskazywały na niemal identyczne cechy projektowe między ukośnie ustawionym, głębokowodnym nabrzeżem w Ream a chińskim wojskowym nabrzeżem w Dżibuti. Analitycy argumentowali, że podobieństwa nie są przypadkowe, i sugerowali, że praktycznie każdy chiński okręt wojenny - w tym zaawansowane lotniskowce - mógłby być tam obsługiwany lub wspierany.

Kontrola nad Ream daje Pekinowi potencjalną trampolinę z Zatoki Tajlandzkiej na Ocean Indyjski, zmieniając regionalne kalkulacje.

Sama baza zajmuje około 190 akrów, ale szerszy klaster modernizacji transportowych i logistycznych wokół niej wielokrotnie zwiększa jej wartość strategiczną. To sprawia, że Ream jest jednym z najbaczniej obserwowanych obiektów wojskowych w Azji Południowo‑Wschodniej.

Od niezłomnego sojusznika Chin do ostrożnego rebalansowania

Przez ponad dekadę Kambodża była postrzegana jako najbardziej niezawodny partner polityczny Pekinu w Stowarzyszeniu Narodów Azji Południowo‑Wschodniej (ASEAN). Chińskie pożyczki, projekty infrastrukturalne i polityczne parasole ochronne pomogły umocnić byłego premiera Huna Sena, a Phnom Penh często rewanżowało się na arenie dyplomatycznej.

Blokowanie konsensusu w sprawie Morza Południowochińskiego

Od 2012 r. ASEAN próbuje wynegocjować z Chinami Kodeks postępowania, by zarządzać sporami na Morzu Południowochińskim. Kambodża wielokrotnie spowalniała lub blokowała postęp prac, wpisując się w preferencję Pekinu dla rozmów dwustronnych z poszczególnymi państwami zamiast jednolitego stanowiska regionalnego.

Taka postawa podważała amerykańską i sojuszniczą wizję „wolnego i otwartego” Indo‑Pacyfiku oraz pogłębiała frustrację Waszyngtonu wobec Phnom Penh. Utrwaliła też wizerunek Kambodży jako „hamulcowego” Chin wewnątrz ASEAN.

Lata ochłodzenia z Waszyngtonem

Relacje ze Stanami Zjednoczonymi gwałtownie pogorszyły się po 2017 r. Kambodża odwołała wspólne ćwiczenia wojskowe Angkor Sentinel i oskarżyła Waszyngton o ingerencję w politykę wewnętrzną. Nastąpiły szeroko zakrojone represje wobec opozycji i społeczeństwa obywatelskiego.

Napięcia ponownie wzrosły, gdy amerykański attaché obrony otrzymał zgodę na wizytę w Ream, lecz - według doniesień - zablokowano mu pełny dostęp. Stany Zjednoczone odpowiedziały embargiem na broń pod koniec 2021 r. oraz publicznymi ostrzeżeniami o możliwych chińskich operacjach wojskowych w bazie.

Do 2021 r. relacje USA–Kambodża były na najniższym poziomie od lat, nawet gdy wpływy Chin rosły.

Korekta polityki zagranicznej Hun Maneta

Za kulisami krajobraz polityczny Kambodży się zmieniał. Hun Manet, kształcony w West Point i w Wielkiej Brytanii, był przygotowywany do zastąpienia ojca. Jego życiorys podnosił oczekiwania, że Kambodża może stopniowo równoważyć politykę, odchodząc od przytłaczającej zależności od Chin.

To rebalansowanie nie jest jednak czystym zerwaniem. Chińskie inwestycje pozostają znaczące, a Pekin wciąż jest największym partnerem handlowym kraju. Kilka wydarzeń skomplikowało jednak tę relację.

Chińskie siatki przestępcze i pogorszenie nastrojów

W ostatnich latach chińskie syndykaty przestępcze przekształciły części Kambodży - zwłaszcza Sihanoukville oraz strefy przygraniczne - w centra handlu ludźmi i internetowych oszustw. Sieci te masowo uderzały w obywateli Chin i generowały miliardy nielegalnych zysków.

Pekin stawał się coraz bardziej sfrustrowany i - według doniesień - ograniczył część finansowania w 2024 r., wśród podejrzeń, że lokalne elity osłaniają przestępców. To wywołało tarcia w relacji, która długo wydawała się niezachwiana.

Również bezpieczeństwo regionalne stało się bardziej napięte. Wspierana przez Chiny transgraniczna akcja represyjna na początku 2025 r. przerodziła się w niewypowiedziany konflikt z udziałem Tajlandii i podmiotów powiązanych z Kambodżą. Napięcia były na tyle poważne, że wymagały mediacji ówczesnego prezydenta USA Donalda Trumpa, po czym Phnom Penh zgłosiło jego kandydaturę do Pokojowej Nagrody Nobla i przystąpiło do nowej inicjatywy „Board of Peace”.

Chińska frustracja związana z przestępczością oraz amerykańska mediacja w regionalnym zaostrzeniu sytuacji skłoniły Kambodżę do nieco bardziej zrównoważonej postawy.

Prawdopodobna reakcja Pekinu na amerykańską wizytę portową

Analitycy twierdzą, że chińscy przywódcy raczej nie potępią publicznie wizyty USS Cincinnati, ale będą jej uważnie się przyglądać. Pekin postrzega Kambodżę - podobnie jak dużą część kontynentalnej Azji Południowo‑Wschodniej - jako strategiczne zaplecze i bufor wobec amerykańskiej potęgi wojskowej.

Politycy w sąsiedniej Tajlandii ostrzegają, że Chiny mogą odpowiedzieć mieszanką presji i zachęt. Mogłoby to obejmować:

  • większą aktywność morską wokół Ream i w Zatoce Tajlandzkiej
  • ciche dyplomatyczne ostrzeżenia dla przywódców Kambodży
  • ukierunkowane opóźnienia lub warunki dotyczące przyszłych projektów gospodarczych
  • zwiększone zaangażowanie z innymi prochińskimi rządami, np. w Laosie

Nadrzędny przekaz byłby prosty: goszczenie amerykańskich okrętów wojennych w porcie zbudowanym przez Chiny ma swoją cenę.

Otwarte bramy: inne marynarki w Ream

Aby osłabić zarzuty, że Ream jest w praktyce chińską bazą, Kambodża podkreślała, że wita różne zagraniczne jednostki. Okręty wojenne z Japonii, Wietnamu i Rosji odwiedzały ten obiekt. Australijskie i kanadyjskie jednostki korzystały z pobliskiego portu w Sihanoukville.

Mimo to specjaliści podkreślają, że Chiny zachowują wyraźne przewagi - od kontroli infrastruktury po ustalenia bezpieczeństwa.

Ream jest otwarte dla wielu bander, ale dostęp, wpływ i dźwignia pozostają ułożone na korzyść Pekinu.

Wybór okrętu przez Marynarkę USA również budził zdziwienie. USS Cincinnati to przybrzeżny okręt bojowy - klasa nękana problemami technicznymi i krytyką projektu. Jeden z ekspertów morskich opisał jego obecność w Ream jako niskokosztowy sposób, by Waszyngton „pokazał flagę” i sprawdził wody odnowionego zaangażowania bez ryzykowania cenniejszego zasobu lub wywoływania ostrzejszej reakcji Chin.

Co ta wizyta zmienia dla Waszyngtonu i Phnom Penh

Wizyta portowa zwieńczyła tydzień sygnałów wysyłanych między Kambodżą a Stanami Zjednoczonymi. Admirał Samuel Paparo, dowódca amerykańskiego Indo‑Pacific Command, wykorzystał ją do ogłoszenia, że długo zamrożone wspólne ćwiczenia Angkor Sentinel zostaną wznowione nawet jeszcze w tym roku. Waszyngton zniósł także embargo na broń wobec Kambodży.

Rząd Hun Maneta z kolei wykorzystał ten moment, by zaprezentować bardziej niezależną rolę regionalną. Phnom Penh poparło decyzję ASEAN o wznowieniu prac nad Kodeksem postępowania na Morzu Południowochińskim oraz odmówiło uznania reżyserowanych wyborów przeprowadzonych przez wojskową juntę Mjanmy, mimo chińskiego wsparcia dla tego procesu.

Te posunięcia nie wykorzeniają wpływów Chin, ale sygnalizują, że Kambodża chce mieć opcje i dźwignię wobec obu mocarstw.

Aspekt Relacje Chiny–Kambodża Relacje USA–Kambodża
Współpraca wojskowa modernizacje Ream, rotacje okrętów, szkolenia wznowienie Angkor Sentinel, wizyty okrętów
Rola gospodarcza największy inwestor i kredytodawca ukierunkowana pomoc, handel i wsparcie bezpieczeństwa
Wpływ polityczny długotrwałe wsparcie dla rządzących elit nacisk na demokrację i prawa człowieka
Obecny trend lekko napięte przez przestępczość i spory regionalne ocieplenie po latach nieufności

Kluczowe pojęcia i ryzyka dla regionu

Dwa elementy żargonu wyjaśniają, dlaczego ta pojedyncza wizyta portowa ma znaczenie wykraczające poza granice Kambodży.

„Wolny i otwarty Indo‑Pacyfik” to skrót myślowy Waszyngtonu oznaczający utrzymanie dostępności szlaków morskich, wzmacnianie sojuszy oraz ograniczanie zdolności Chin do kontrolowania kluczowych wąskich gardeł. Każdy chiński przyczółek w Ream komplikuje te ambicje.

„Kodeks postępowania” na Morzu Południowochińskim to inicjatywa prowadzona przez ASEAN, mająca zapobiegać eskalacji incydentów morskich. Jeśli Kambodża zacznie teraz wspierać silniejsze, bardziej wiążące porozumienie po latach blokowania, zmieni to równowagę dyplomatyczną z Pekinem.

Ream nie dotyczy jedynie tego, czyje okręty gdzie cumują; chodzi o to, kto ustala reguły dla wód Azji Południowo‑Wschodniej.

Ryzyka są wielowarstwowe. Kambodża stoi przed niebezpieczeństwem przelicytowania i sprowokowania chińskiej presji gospodarczej lub wojskowej. Stany Zjednoczone ryzykują wysyłanie sprzecznych sygnałów, jeśli symboliczne gesty - takie jak wizyta Cincinnati - nie zostaną poparte trwałym zaangażowaniem i konkretnym wsparciem.

Dla szerszego regionu baza jest studium przypadku. Jeśli Kambodża zdoła powoli się równoważyć bez wywołania otwartej retorsji ze strony Pekinu, inne państwa Azji Południowo‑Wschodniej silnie uwikłane w relacje z Chinami - jak Laos - będą uważnie obserwować. Jeśli Pekin zareaguje twardym „przykręceniem śruby”, przekaz będzie równie czytelny.

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zostaw komentarz