Lockheed Martin po cichu uchylił rąbka tajemnicy o „Lamprey” - autonomicznym podwodnym dronie, który potrafi przyczepiać się do kadłubów okrętów i okrętów podwodnych, doładowywać energię w ruchu, a następnie oddalić się, by prowadzić rozpoznanie lub uderzyć. Projekt zapowiada przyszłość, w której małe, uporczywie działające roboty zmienią sposób, w jaki floty poruszają się, ukrywają i walczą pod powierzchnią.
Robot, który „jedzie na doczepkę” pod falami
Lockheed Martin opisuje Lamprey jako wielozadaniowy autonomiczny pojazd podwodny (MMAUV). Nazwa nie jest przypadkowa - jak pasożytnicza minoga, dron ma przyczepiać się do większych „gospodarzy” i podróżować z nimi bez zwracania uwagi.
Zamiast klasycznego kształtu torpedy Lamprey ma w dużej mierze kanciasty, zbliżony do kwadratu kadłub oraz ok. 24 stopy sześcienne (ok. 0,68 m³) przestrzeni na ładunek użyteczny. Jest napędzany elektrycznie i wykorzystuje wbudowany hydrogenerator do doładowywania baterii w trakcie ruchu, zamieniając przepływ wody w energię.
Dron może płynąć przyczepiony do okrętu lub okrętu podwodnego, dotrzeć z pełnym naładowaniem, odczepić się i natychmiast rozpocząć działania.
Dwa pędniki z tyłu zapewniają ciąg do przodu, a dwa dodatkowe silniki strumieniowe zamontowane bocznie pomagają w manewrowaniu i utrzymywaniu pozycji. Taki układ sugeruje optymalizację nie tylko pod kątem prędkości tranzytowej, lecz także cichego „czatowania” i precyzyjnego pozycjonowania.
Skryte przemieszczanie: przyczepianie się do okrętów i okrętów podwodnych
Najbardziej wyróżniająca sztuczka Lamprey to możliwość przyczepienia się do spodniej części jednostki pływającej. Wizualizacje pokazują kotwy dokujące i podkładki, które chwytają kadłub „nosiciela”, zamieniając drona w zewnętrzny moduł ładunkowy.
To podejście zmienia sposób użycia podwodnych dronów. Zamiast startować z portów albo z dużych okrętów wsparcia, które mogą być podatne na atak, Lampreye mogą być przenoszone pod kadłubami:
- okrętów podwodnych myśliwskich, np. klasy Virginia US Navy,
- nawodnych okrętów bojowych operujących na dystansie,
- większych bezzałogowych jednostek pełniących rolę „okrętów-matek”.
Po dotarciu na skraj wód spornych nosiciel uwalnia drona, który następnie działa niezależnie: może zalegać na dnie, patrolować kluczowe obszary albo czekać w zasadzce. Po misji mógłby - teoretycznie - ponownie przyczepić się do tej samej jednostki lub innej przyjaznej platformy i doładowywać się hydrogeneratorem podczas transportu w inne miejsce.
Dla przeciwnika znacznie trudniej staje się ustalenie, gdzie jest dron: przyczepiony do kadłuba, spoczywający na dnie czy „przemykający” samodzielnie.
Komora ładunkowa: od szpiegowania po uderzenie
Choć dokładne dane o zasięgu i prędkości nie zostały ujawnione, Lockheed Martin szerzej mówi o tym, co Lamprey może przenosić i robić po dotarciu do strefy patrolu.
Wystrzeliwanie dronów powietrznych spod wody
Jedną z najbardziej przykuwających uwagę funkcji jest możliwość wypuszczania bezzałogowych systemów powietrznych. Grafiki firmy pokazują Lamprey z maksymalnie trzema chowanymi podwójnymi wyrzutniami rurowymi, co daje miejsce nawet na sześć małych dronów.
Te systemy powietrzne mogłyby służyć do:
- rozpoznania, obserwacji i zwiadu nad morzem lub obszarami przybrzeżnymi,
- wsparcia wskazywania celów dla innych środków, w tym samolotów i pocisków,
- uderzeń amunicją krążącą przeciwko okrętom, łodziom lub celom lądowym.
Przedstawione typy dronów są ogólnymi „zastępczymi” sylwetkami, ale koncepcja jest jasna: podwodna platforma, która nagle może - bez ostrzeżenia - przenieść „oczy” i uzbrojenie do powietrza.
Torpedy, wabiki i narzędzia denna
Poza systemami powietrznymi Lamprey może zostać skonfigurowany do odpalania lekkich torped z wewnętrznej komory. Taka broń pasowałaby do zwalczania mniejszych jednostek nawodnych, bezzałogowych łodzi oraz innych celów podwodnych.
Inna rola obejmuje wabiki i czujniki. W materiałach Lockheeda dron uwalnia urządzenia uderzająco podobne do treningowego wabika US Navy Mk 39 EMATT, który imituje akustyczną sygnaturę prawdziwego okrętu podwodnego. Odmiany takich urządzeń mogłyby służyć nie tylko do szkolenia, ale też do mylenia sonarów przeciwnika w walce.
Lockheed twierdzi również, że Lamprey potrafi rozmieszczać wyposażenie na dnie, co sugeruje zadania takie jak:
- instalowanie węzłów sonarowych lub pasywnych czujników akustycznych,
- układanie przekaźników łączności łączących odległe środki podwodne,
- tworzenie „pól drutów potykaczowych” w strategicznych wąskich gardłach.
Lamprey jest mniej pojedynczą bronią, a bardziej małą podwodną ciężarówką dostawczą - zdolną dostarczać drony, torpedy, wabiki i czujniki tam, gdzie zaboli najbardziej.
Sieciowanie sił podwodnych, nawodnych i powietrznych
Łączność stanowi sedno tego, co czyni tę koncepcję potężną. W materiałach promocyjnych Lamprey, płynąc blisko powierzchni, wysuwa smukły maszt i przesyła dane radiowo lub satelitarnie. Na większej głębokości wymienia informacje z węzłami na dnie.
W jednym scenariuszu dron po cichu śledzi okręt przeciwnika, przekazuje jego współrzędne przelatującemu myśliwcowi F‑35, a ten uderza pociskiem. W innym Lamprey wypuszcza własną amunicję krążącą, która atakuje małe kutry rakietowe podobne do tych używanych przez Iran.
| Domena | Rola Lamprey |
|---|---|
| Podwodna | rozpoznanie, wabiki, torpedy, wyposażenie denne |
| Nawodna | śledzenie okrętów, dostarczanie danych celowniczych innym platformom |
| Powietrzna | wypuszczanie dronów powietrznych i amunicji krążącej |
Tego rodzaju sieciowe podejście wpisuje się w szerszy zwrot US Navy i sojuszniczych flot ku operacjom rozproszonym, w których wiele mniejszych, tańszych, częściowo autonomicznych systemów wspólnie nasyca przestrzeń działań i dezorientuje przeciwnika.
Odmowa dostępu do morza „po kosztach”
Grupy Lampreyów rozsiane po regionie mogłyby działać jak dyskretna bariera - stale wykrywając i, na rozkaz, uderzając. Naturalnymi obszarami koncentracji byłyby morskie wąskie gardła, takie jak cieśniny czy kluczowe szlaki żeglugowe.
W porównaniu z poleganiem wyłącznie na dużych, załogowych okrętach podwodnych, to bardziej opłacalny sposób na wydłużenie obecności. Pojedyncze drony raczej nie przeniosą ładunku wystarczającego do natychmiastowego zatopienia dużego okrętu bojowego - ale nie muszą. Współczesne marynarki opierają się na kruchych sensorach, systemach łączności i wyrzutniach uzbrojenia.
Zniszczenie radarów, masztów i wyrzutni może „wyłączyć” okręt z misji, nie wysyłając go na dno.
Ataki rojem wielu dronów lub amunicji krążącej mogą zmusić obrońcę do zużycia pocisków i wabików szybciej, niż da się je uzupełnić. Gdy okręt bojowy wyczerpie zapas gotowych środków, staje się znacznie bardziej podatny na kolejne uderzenia lub może być zmuszony do odwrotu.
Sygnał taktyki min przyczepnych
Zdolność przyczepiania się do kadłubów otwiera bardziej niepokojącą możliwość: użycie Lamprey jako inteligentnej miny przyczepnej. Teoretycznie dron mógłby zacisnąć się na kadłubie wrogiego okrętu w porcie lub w wąskim akwenie i zdetonować ładunek w wybranym momencie.
Taki scenariusz byłby ogromnym wyzwaniem dla portowych służb ochrony. Rutynowe nurkowania pod każdym kadłubem stają się trudniejsze, gdy napastnicy mogą używać dalekozasięgowych autonomicznych pojazdów, które podchodzą cicho, przyczepiają się i czekają na rozkaz eksplozji.
Gdzie Lamprey mieści się w szerszym wyścigu zbrojeń
Lockheed Martin nie jest jedynym graczem w tej przestrzeni. Anduril zaprezentował np. rodzinę Copperhead - podwodne drony o kształcie torpedy, które można konfigurować jako broń jednokierunkową lub platformy wielokrotnego użytku. Chiny publicznie prezentowały kilka projektów dronów podwodnych, sygnalizując własne zainteresowanie trwałymi, rozproszonymi sieciami podwodnymi.
US Navy eksperymentowała już z wypuszczaniem dronów powietrznych z okrętów podwodnych i bezzałogowych pojazdów podwodnych. Lamprey dobrze wpisuje się w ten trend jako modułowe, wielozadaniowe narzędzie, które może stać się elementem szerszej sieci sensorów i „strzelców”.
Pozostają kluczowe pytania. Lockheed nie ujawnił czasu działania, prędkości ani maksymalnej głębokości operacyjnej Lamprey. Niejasne są też koszty produkcji i to, jak łatwo da się wytwarzać system na dużą skalę. Te szczegóły będą miały znaczenie, jeśli marynarki wojenne zechcą wdrożyć je masowo, a nie tylko jako niszowe środki.
Co znaczy „autonomia” na morzu
Jednym ze zwrotów, który prawdopodobnie będzie często pojawiał się przy Lamprey, jest „wysoki stopień autonomii”. W praktyce obejmuje to kilka warstw:
- Podstawowa: utrzymywanie głębokości, unikanie kolizji, podążanie po zaplanowanych trasach
- Pośrednia: korygowanie trasy wokół zagrożeń lub przeszkód przy utrzymaniu zadania
- Zaawansowana: wybór sposobu ustawienia sensorów, momentu transmisji oraz tego, które cele wyróżnić
Większość zachodnich marynarek nadal utrzymuje człowieka „w pętli” przy faktycznym użyciu śmiercionośnej siły, zwłaszcza w złożonych środowiskach. Oznacza to, że autonomia drona dotyczy bardziej nawigacji, zarządzania energią i obsługi danych niż samodzielnego podejmowania decyzji o ataku.
Ryzyka, środki przeciwdziałania i co dalej
Wraz ze wzrostem możliwości podwodnych dronów rośnie też motywacja, by je wykrywać. Marynarki inwestują już w nowe typy sonarów, czujniki anomalii magnetycznych, a nawet podwodne „druty potykaczowe”, by wychwytywać małe pojazdy. Zdolność Lamprey do przyczepiania się do kadłubów lub zalegania na dnie jest częściowo odpowiedzią na te działania: im mniej się porusza i im bardziej przypomina „tło”, tym trudniej go wykryć.
Istnieją też ryzyka strategiczne. Rozpowszechnienie względnie tanich dronów podwodnych może skłonić państwa lub podmioty niepaństwowe do bardziej agresywnego nękania żeglugi, zwłaszcza w zatłoczonych wąskich gardłach. Koszty ubezpieczeń dla żeglugi komercyjnej mogą wzrosnąć, gdy marynarki i firmy uwzględnią ryzyko skrytych urządzeń doczepionych do kadłubów.
Z drugiej strony takie systemy mogą służyć obronie. Flota mogłaby „obsiać” własne wody Lampreyami skonfigurowanymi wyłącznie jako nosiciele sensorów i wabików, budując ciche pole „drutów potykaczowych”, które ostrzega o nadciągających okrętach podwodnych lub wrogich dronach na długo, zanim dotrą do portów czy lotniskowców.
Ujawnienie Lamprey sygnalizuje, że wojna podwodna odchodzi od niewielkiej grupy dużych, załogowych okrętów podwodnych ku warstwowej mieszance platform załogowych i wielu mniejszych, wyspecjalizowanych robotów. W miarę zaciskania się budżetów i rozlewania zagrożeń zdolność wysłania drona naprzód, „podczepienia się” i cierpliwego oczekiwania na dnie może okazać się równie przełomowa jak każda nowa torpeda.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Zostaw komentarz