Przejdź do treści

Australia inwestuje 3,6 mld euro i rozpoczyna budowę okrętów podwodnych, które mogą znikać na miesiące bez zaopatrzenia – projekt bez prawa do pomyłki.

Mężczyzna w kasku kontroluje budowę łodzi podwodnej na tablecie w warsztacie przemysłowym.

Canberra zatwierdziła wydatki liczone w miliardach nie na lśniący nowy okręt wojenny, lecz na kompleks fabryczny zaprojektowany tak, by masowo wytwarzać atomowe okręty podwodne myśliwskie zdolne pozostawać w ukryciu pod wodą przez miesiące, daleko od kraju, bez potrzeby tankowania.

Ogromny czek, który kupuje przemysł, a nie jeden okręt podwodny

Rząd Australii zatwierdził inwestycję w wysokości 3,9 mld dolarów amerykańskich – około 3,6 mld euro – aby rozpocząć budowę na dużą skalę nowego „okrętowego zagłębia” w Osborne, w pobliżu Adelajdy.

To pierwszy twardy, betonowy krok realizacji porozumienia AUKUS ze Stanami Zjednoczonymi i Wielką Brytanią, podpisanego w 2021 roku, którego celem jest wprowadzenie do australijskiej marynarki wojennej okrętów podwodnych o napędzie jądrowym.

Te pieniądze nie są na jedną jednostkę, lecz na przemysłową „maszynę”, która przez dekady będzie budować i utrzymywać flotę.

Urzędnicy opisują ośrodek w Osborne jako przyszłe „suwerenne przedsięwzięcie” dla konwencjonalnie uzbrojonych atomowych okrętów podwodnych myśliwskich. Początkowe środki mają sfinansować:

  • ogromne hale prefabrykacji i montażu
  • dźwigi o bardzo dużym udźwigu oraz zadaszone doki suche
  • obiekty testowe i integracyjne dla wrażliwych systemów
  • bezpieczne łańcuchy dostaw dla komponentów klasy jądrowej
  • szkolenia i rekrutację na bezprecedensową skalę

W dłuższej perspektywie łączna wartość inwestycji związanych ze stocznią i programem okrętów podwodnych ma wzrosnąć w kierunku 30 mld dolarów, czyli około 25 mld euro, czyniąc Osborne jednym z najbardziej złożonych obiektów przemysłowych na półkuli południowej.

Logika jest bliższa budowie fabryki samolotów pasażerskich niż zamówieniu pojedynczego odrzutowca. Gdy infrastruktura powstanie, ma umożliwić produkcję i wsparcie wielu okrętów podwodnych przez 30–40 lat.

AUKUS i dlaczego napęd jądrowy zmienia reguły gry

Australia już eksploatuje sześć okrętów podwodnych z napędem dieslowsko-elektrycznym typu Collins. To jednostki zdolne, ale częściej niż chcieliby to dziś przyznać stratedzy muszą zbliżać się do powierzchni.

Okręty dieslowsko-elektryczne regularnie muszą wynurzać się na małą głębokość, by pobierać powietrze przez chrapy i uruchamiać silniki w celu ładowania baterii. Każdy taki cykl generuje hałas i podatność na wykrycie w akwenach coraz gęściej wypełnionych satelitami, dronami i czujnikami akustycznymi.

W ramach AUKUS Canberra chce napędu jądrowego nie jako prestiżowej odznaki, lecz jako operacyjnego skrótu.

Napęd jądrowy daje to, co planiści cenią najbardziej w Indo-Pacyfiku: czas na stanowisku, prędkość, gdy jest potrzebna, oraz swobodę działania daleko od przyjaznych portów.

Atomowy okręt podwodny myśliwski (często nazywany SSN) może pozostawać w zanurzeniu miesiącami. Jego reaktor nie wymaga uzupełniania paliwa przez lata. Ograniczenia wynikają przede wszystkim z zapasów żywności, zmęczenia załogi i potrzeb serwisowych, a nie z ilości paliwa w zbiornikach.

Dla Australii oznacza to możliwość śledzenia obcych flot na Morzu Południowochińskim, monitorowania „wąskich gardeł” w pobliżu Indonezji albo cichego pozostawania u wybrzeży przeciwnika – bez częstych powrotów do bazy czy ryzykownych postojów na tankowanie.

Wyścig z „luką zdolności” po Collinsach

Problemem jest czas. Okręty typu Collins się starzeją, a głęboka modernizacja wydłużająca ich życie tylko w pewnym stopniu przesuwa moment wycofania.

Australijscy planiści obronni obawiają się „luki zdolności”: okresu, w którym dostępnych będzie zbyt mało okrętów podwodnych, spadnie czas szkolenia, a umiejętności będą się erodować właśnie wtedy, gdy napięcia regionalne rosną.

Mapa drogowa próbuje „zszyć” kilka wątków:

  • modernizacje przedłużające życie Collinsów, aby utrzymać je w służbie do lat 30. XXI wieku
  • częstsze wizyty oraz wysunięte bazowanie okrętów podwodnych USA i Wielkiej Brytanii w Australii
  • możliwy zakup amerykańskich jednostek typu Virginia jako rozwiązania pomostowego
  • wspólne opracowanie nowej klasy SSN-AUKUS, opartej w dużej mierze na brytyjskim projekcie z technologią USA
  • docelowy montaż i utrzymanie okrętów SSN-AUKUS w Osborne

Budowa stoczni nie jest więc projektem pobocznym. To kluczowy element, który musi powstać, zanim Australia przejdzie od teorii do realnych kadłubów w wodzie.

Stocznia budowana jak przemysł narodowy, nie jak warsztat

Planowane obiekty przyćmiewają obecną australijską infrastrukturę morską. Wczesne założenia koncepcyjne mówią o wielu wysokich halach rozciągających się na setki metrów, ciężkich konstrukcjach stalowych o łącznej masie ponad 100 tys. ton oraz milionach roboczogodzin rozłożonych na kilka dekad.

Bardziej uderzający od skali jest poziom rygoru, którego wymaga praca przy okrętach podwodnych o napędzie jądrowym. Jeden niesprawdzony spaw lub pominięta inspekcja mogą zatrzymać produkcję na miesiące.

Budowa stoczni oznacza też zbudowanie zdyscyplinowanej biurokracji list kontrolnych, certyfikacji i identyfikowalności – równie bezlitosnej jak sama stal.

Każdy komponent musi być śledzony od dostawcy do montażu. Dokumentacja ma dowodzić, że każda rura, zawór i kabel spełniają rygorystyczne normy. Każde odstępstwo uruchamia dochodzenia, przeglądy projektowe, a czasem przeróbki na ogromną skalę.

Stocznia ma też stanowić podstawę utrzymania floty. Okręty podwodne znaczną część życia spędzają na obsłudze, remontach i modernizacjach. Bez krajowych zdolności do otwierania sekcji reaktorowych, wymiany zestawów sonarowych czy integracji nowej broni obietnica niezależności zamienia się w zależność od zagranicznych doków.

Prawdziwym wąskim gardłem są kompetencje, nie stal

Nawet przy zabezpieczonych pieniądzach i planach na papierze Australia mierzy się z bardziej upartym ograniczeniem: ludźmi.

Budowa zaawansowanych okrętów podwodnych opiera się na wąskim wycinku rynku pracy. Kluczowe specjalizacje obejmują:

  • wyspecjalizowanych spawaczy zdolnych pracować ze stalą „okrętów podwodnych” i w bardzo ciasnych tolerancjach
  • inżynierów bezpieczeństwa jądrowego oraz regulatorów
  • ekspertów badań nieniszczących, którzy wykorzystują ultradźwięki, promieniowanie rentgenowskie i inne metody do wykrywania ukrytych wad
  • integratorów systemów, którzy potrafią zgrać systemy walki, napęd, sensory i uzbrojenie
  • inżynierów akustyki skoncentrowanych na redukcji sygnatur hałasu
  • menedżerów konfiguracji i jakości, którzy utrzymują projekty pod ścisłą kontrolą

Australia już ma trudności z obsadą wielkich projektów surowcowych i infrastrukturalnych. Przeniesienie tysięcy pracowników do silnie regulowanego, obciążonego wymogami bezpieczeństwa terenu wojskowego w Adelajdzie nie będzie proste.

Rząd i partnerzy przemysłowi mówią o dedykowanych akademiach, praktykach zawodowych i ścieżkach uniwersyteckich bezpośrednio powiązanych z programem AUKUS – w niektórych prognozach nawet do 1000 szkolonych osób rocznie.

Utrzymanie kadr może okazać się równie trudne jak rekrutacja. Umiejętności, które czynią dobrego inżyniera okrętów podwodnych, są wysoko wyceniane także w energetyce, górnictwie i budownictwie lądowym. Jeśli rytm pracy stanie się wyniszczający albo opóźnienia będą się przeciągać, rotacja może wydrążyć zespoły.

Co Canberra naprawdę kupuje: cichą, uporczywą presję

Atomowy okręt podwodny myśliwski nie jest ozdobą parad. Działa najlepiej wtedy, gdy niewiele osób wie, gdzie jest i co dokładnie robi.

Dla potencjalnych przeciwników sama możliwość, że australijski SSN może być w pobliżu, wymusza ostrożność. Jeden okręt podwodny może zagrażać okrętom nawodnym, przecinać podmorskie kable lub zbierać rozpoznanie elektroniczne – pozostając niewidoczny.

Wartość strategiczna leży mniej w efektownym pierwszym strzale, a bardziej w latach stałej, niewidocznej obecności, która komplikuje planowanie każdego przeciwnika.

Lokując produkcję w Osborne, Australia chce oprzeć tę obecność na krajowych fundamentach. To zmniejsza ryzyko polityczne: Canberra jest mniej narażona na ograniczenia eksportowe, cykle wyborcze w stolicach sojuszników czy zatory w zagranicznych stoczniach.

Dla USA i Wielkiej Brytanii to także sygnał, że Australia nie chce być wyłącznie klientem. Dąży do bycia partnerem, który współdzieli nie tylko operacje, lecz także ciężar mocy przemysłowych i wsparcia przez cały cykl życia.

Kluczowe kamienie milowe i co oznaczają w praktyce

Okres / data Kluczowy kamień milowy Praktyczny wpływ
Wrzesień 2021 Ogłoszenie paktu AUKUS Zwrot strategiczny w stronę okrętów podwodnych o napędzie jądrowym i ostrzejsza postawa w Indo-Pacyfiku
2023 Publikacja mapy drogowej transformacji Zarys przejścia Australii od Collinsów do przyszłej floty SSN
15 lutego 2026 Ogłoszenie inwestycji 3,9 mld dolarów w Osborne Start dużych prac infrastrukturalnych, zamówień sprzętu i masowej rekrutacji
Koniec lat 20. XXI w. (cel) Rozpoczęcie budowy SSN-AUKUS w Wielkiej Brytanii Przejście projektu z fazy papierowej do realnego montażu i testów
Początek lat 30. XXI w. (cel) Start montażu SSN-AUKUS w Australii Osborne przechodzi z trybu „nauki” w linię produkcyjną
Koniec lat 30. – początek lat 40. XXI w. (cel) Dostawy pierwszych SSN zbudowanych w Australii Australia zyskuje zdolność długotrwałych patroli podwodnych na całe pokolenie

Co naprawdę znaczy „napęd jądrowy, ale uzbrojenie konwencjonalne”

Sformułowanie używane przez urzędników – „konwencjonalnie uzbrojone, o napędzie jądrowym” – może brzmieć myląco dla osób spoza branży.

W tym przypadku „napęd jądrowy” odnosi się wyłącznie do silnika okrętu podwodnego. Kompaktowy reaktor jądrowy napędza turbiny i wytwarza energię elektryczną. Okręt nie przenosi głowic jądrowych.

„Uzbrojenie konwencjonalne” oznacza, że na pokładzie znajdują się torpedy, pociski manewrujące lub inne środki bojowe niejądrowe, podobne do używanych na okrętach nawodnych lub w lotnictwie.

To rozróżnienie ma znaczenie w polityce nierozprzestrzeniania. Australia podkreśla, że nie będzie pozyskiwać broni jądrowej, a partnerzy AUKUS akcentują, że przekazują technologię napędu, a nie projekty głowic.

Mimo to część państw obawia się precedensu udostępnienia technologii reaktorów okrętowych państwu nieposiadającemu broni jądrowej, argumentując, że może to skomplikować globalne monitorowanie materiałów jądrowych.

Ryzyka przed nami: polityka, opóźnienia i zmieniający się Pacyfik

Projekt Osborne oraz okręty podwodne, od których zależy, stoją przed licznymi zagrożeniami.

Wzrost kosztów jest niemal pewny. Programy atomowych okrętów podwodnych w USA i Wielkiej Brytanii wielokrotnie przekraczały budżety i harmonogramy mimo dekad doświadczeń. Australia zaczyna ze znacznie trudniejszą krzywą uczenia się.

Może też zmienić się polityka wewnętrzna. Zmiany rządów w Canberze albo w Waszyngtonie i Londynie mogą spowolnić zgody lub zmienić terminy. Lokalnym społecznościom może zabraknąć cierpliwości, jeśli obiecywane miejsca pracy będą pojawiać się wolniej, niż zapowiadano.

Do tego region jest w ruchu. Gdy pierwszy australijski SSN zbudowany w kraju wejdzie do służby, chińskie zdolności zwalczania okrętów podwodnych mogą wyglądać zupełnie inaczej. Drony podwodne, nowe sieci sensorów i narzędzia analizy oparte na SI mogą zmniejszyć przewagę, jaką dziś dają jednostki o napędzie jądrowym.

Dla australijskich planistów ta niepewność nie jest powodem, by się wycofać, lecz by zbudować elastyczną, modernizowalną platformę. Atomowy okręt podwodny z wystarczającą przestrzenią, mocą i przepustowością może przez całe życie przyjmować nowe sensory, uzbrojenie i systemy bezzałogowe, pozostając użytecznym wraz z rozwojem technologii i zagrożeń.

W tym sensie miliardy wylane w beton w Osborne kupują więcej niż serię kadłubów. Kupują długi, trudny zakład, że Australia nauczy się, dostosuje i utrzyma jedną z najbardziej wymagających zdolności wojskowych na Ziemi – i zdoła utrzymać ją pod falami tak długo, jak długo region pozostanie napięty.

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zostaw komentarz