Przejdź do treści

Wielka Brytania zdecydowała się przejąć kontrolę nad swoim przemysłem zbrojeniowym i zainwestuje 1,7 mld euro w zwiększenie produkcji materiałów wybuchowych.

Dwie osoby w kamizelkach bezpieczeństwa pracują przy analizie pocisku na stole w warsztacie.

Dwie dekady po zdemontowaniu znacznej części swojego przemysłu materiałów wybuchowych Zjednoczone Królestwo zmienia kurs, planując gęstą sieć nowych fabryk amunicji i dronów - zaprojektowaną z myślą o długotrwałej wojnie o wysokiej intensywności oraz długofalowym wsparciu Ukrainy.

Cichy powrót Wielkiej Brytanii do gospodarki wojennej

W całym UK wytypowano 13 lokalizacji, w których ma zostać wznowiona produkcja materiałów wybuchowych, materiałów miotających i środków pirotechnicznych. To podstawowe składniki, które pozwalają artylerii, pociskom i uzbrojeniu kierowanemu prowadzić ogień dzień po dniu.

Miejsca te rozciągają się od Szkocji po Walię, a trzy pilotażowe ośrodki już się wyróżniają:

  • Grangemouth w środkowej Szkocji
  • Teesside w północno‑wschodniej Anglii
  • Milford Haven w południowo‑zachodniej Walii

Celem nie jest symboliczne wskrzeszenie. Londyn chce odbudować bazę przemysłową zdolną do masowej produkcji amunicji - rok po roku - zamiast gorączkowo sprowadzać ją z zagranicy za każdym razem, gdy wybucha kryzys.

Odbudowa produkcji materiałów wybuchowych to mniej kwestia prestiżu, a bardziej przetrwania: bez pocisków, rakiet i ładunków nawet nowoczesna armia szybko staje się wydmuszką.

Zwrot jest wyraźny. Na początku lat 2000. kolejne rządy uznawały ciężkie zakłady amunicyjne za relikt zimnej wojny. Dziś inwazja na Ukrainę oraz rosnące napięcia z Rosją i Chinami sprawiły, że tamte założenia wyglądają na niebezpiecznie optymistyczne.

1,5 mld funtów na „energetykę” i nowy strumień amunicji

Sekretarz obrony John Healey ujął decyzję w dosadnych słowach, obiecując „odbudować w Wielkiej Brytanii fabryki przyszłości” i ostrzegając przed powrotem do „wydrążonych” sił zbrojnych.

W centrum planu znajduje się pakiet o wartości 1,5 mld funtów (ok. 1,7 mld euro) skoncentrowany na tzw. energetyce. To branżowy termin obejmujący wszystkie materiały energetyczne, które napędzają systemy uzbrojenia:

  • Materiały wybuchowe używane w pociskach artyleryjskich, bombach i głowicach bojowych
  • Materiały miotające, które napędzają rakiety, pociski i amunicję czołgową
  • Ładunki pirotechniczne i zapalniki inicjujące detonację
  • Specjalistyczne prochy dostosowane do różnych dział i kalibrów

Deklarowane cele rządu wykraczają daleko poza krótkoterminowe dozbrojenie.

Plan zakłada zbudowanie stałego „rurociągu” amunicyjnego dla sił UK, przy jednoczesnym podtrzymaniu wysiłku wojennego Ukrainy bez polegania na kruchych, zagranicznych łańcuchach dostaw.

Urzędnicy mówią, że program ma stworzyć co najmniej 1 000 bezpośrednich miejsc pracy i wesprzeć znacznie większy ekosystem podwykonawców - od producentów chemikaliów po firmy inżynierii precyzyjnej. Inżynierowie zaczęli już projektować pierwsze linie produkcyjne, a studia wykonalności mają wskazać, które materiały Wielka Brytania musi ponownie ulokować w kraju.

Na co idą pieniądze

Zmiana jest częścią szerszego wzrostu inwestycji związanych z obronnością. Oprócz nacisku na amunicję Londyn wydaje środki na drony i poszerzanie ogólnej bazy przemysłowej.

Obszar Inwestycja (ok.) Główny cel
Energetyka i amunicja 1,5 mld £ (1,7 mld €) Wznowienie produkcji materiałów wybuchowych, miotających i ładunków
Nowe fabryki dronów (Plymouth i Swindon) 250 mln £ (280 mln €) Zwiększenie skali systemów autonomicznych i bezzałogowych
Roczny budżet „Invest” dla przemysłu obronnego ≈ 11 mld £ (12,5 mld €) Rozbudowa brytyjskiej bazy przemysłowej obronności
Zakupy (procurement) Ministerstwa Obrony w 2024 r. 31,7 mld £ (35 mld €) Wsparcie firm obronnych bazujących w UK

Jeden dokument techniczny po cichu ukształtuje całość: Planned Procurement Note. Ten nadchodzący materiał ma dokładnie określić, które surowce UK chce zabezpieczyć w kraju, w tym dziewięć „krytycznych energetyków”, uznawanych za nienegocjowalne dla narodowej autonomii.

Drony dołączają do miksu: Plymouth i Swindon z nowymi zakładami

Równolegle do programu materiałów wybuchowych powstają dwie nowe fabryki dronów - sygnał, jak bardzo zmienił się charakter wojny od czasu, gdy Wielka Brytania ostatnio prowadziła tego typu przemysł amunicyjny.

  • W Plymouth firma technologii obronnych Helsing buduje to, co nazywa „fabryką odporności”, skoncentrowaną na skalowalnej produkcji dronów.
  • W Swindon firma STARK uruchamia dedykowaną linię systemów bezzałogowych.

Łączny projekt jest wsparty kwotą ok. 250 mln funtów i ma umożliwić produkcję tysięcy dronów do rozpoznania, naprowadzania i bezpośrednich uderzeń. Brytyjscy urzędnicy obserwowali masowe wykorzystanie przez Ukrainę małych, tanich systemów bezzałogowych i wyciągnęli jednoznaczny wniosek: siła powietrzna to już nie tylko szybkie myśliwce i duże, drogie platformy.

Od pocisków artyleryjskich po amunicję krążącą, UK próbuje zbudować ekosystem, w którym materiały wybuchowe i drony są projektowane oraz produkowane równolegle.

Termin jest nieprzypadkowy. Waszyngton naciska na europejskich sojuszników, by wzięli na siebie większą część ciężaru bezpieczeństwa, podczas gdy Rosja przestawia gospodarkę na długotrwałą konfrontację. Londyn chce pokazać, że potrafi dostosować się w tempie przemysłowym, a nie wyłącznie poprzez dokumenty strategiczne.

Miejsca pracy, regiony i polityka dozbrajania

Sektor obronny już dziś wspiera ponad 460 000 miejsc pracy w UK, w tym ok. 24 000 praktykantów szkolonych przy wsparciu Ministerstwa Obrony. Około 70% tych stanowisk znajduje się poza Londynem - w regionach, które często zmagały się z deindustrializacją.

Nowe zakłady materiałów wybuchowych i dronów dobrze wpisują się w tę narrację polityczną. Obszary takie jak Teesside czy Milford Haven mają długą historię chemii, przemysłu ciężkiego i energetyki. Wykorzystanie tego know‑how do zaawansowanej produkcji obronnej pozwala ministrom mówić jednym tchem o bezpieczeństwie i „wyrównywaniu szans” regionów.

Ruch ma też uodpornić UK na przyszłe zatory eksportowe. W pierwszych latach wojny w Ukrainie kilka państw europejskich odkryło, że ich kontrakty amunicyjne opierały się na niewielkiej liczbie zagranicznych dostawców, z których część nie mogła lub nie chciała szybko zwiększyć produkcji.

Nowa doktryna Londynu opiera się na prostej idei: jeśli nie potrafisz sam wytwarzać kluczowej amunicji, nie potrafisz planować długiej wojny.

Jak wypada Francja i dlaczego Wielka Brytania miała więcej do nadrobienia

Po drugiej stronie kanału La Manche Francja również zwiększa wydatki na przemysł obronny, ale startuje z innego poziomu. Paryż nigdy całkowicie nie zdemontował zakładów materiałów wybuchowych i prochów. Firmy takie jak Eurenco w Bergerac, NobelSport w Pont‑de‑Buis oraz SNPE Matériaux Énergétiques wciąż wytwarzały krytyczne komponenty, choć w umiarkowanych wolumenach.

Francuski rząd przeznacza obecnie ok. 5–6 mld euro rocznie na zapasy i amunicję w ramach ustawy budżetowej na obronność 2024–2030. Wciąż jednak nie ma jednego, mocno nagłośnionego programu skoncentrowanego konkretnie na ogólnokrajowej sieci „wysokotaktowej” produkcji amunicji.

Wielka Brytania natomiast w niektórych obszarach odbudowuje zdolności niemal od zera. To tłumaczy wyraźny nacisk na 13 nowych fabryk i akcent na w pełni krajowe łańcuchy dostaw chemikaliów i materiałów energetycznych.

Co tak naprawdę oznacza „energetyka”

Dla osób spoza branży termin może brzmieć abstrakcyjnie. W praktyce energetyka obejmuje trzy szerokie grupy:

  • Materiały wybuchowe inicjujące (pierwotne) – ekstremalnie czułe związki służące do zainicjowania detonacji, często wewnątrz zapalników.
  • Materiały wybuchowe kruszące (wtórne) – stabilniejsze materiały stanowiące zasadniczą masę głowicy lub pocisku, np. nowoczesne materiały wybuchowe wiązane polimerem (PBX).
  • Materiały miotające – prochy i paliwa stałe wytwarzające ciśnienie gazów lub ciąg dla dział, pocisków i rakiet.

Ich wytwarzanie wiąże się ze złożoną chemią, rygorystycznymi wymogami środowiskowymi i wysokimi standardami bezpieczeństwa. Wiele państw Zachodu po zimnej wojnie stopniowo outsourcowało lub ograniczało te zdolności, zakładając, że wojna na dużą skalę między państwami odchodzi do historii.

Ryzyka, kompromisy i jak w praktyce wygląda „gospodarka wojenna”

Dozbrajanie na taką skalę niesie liczne ryzyka. UK musi zarządzać niebezpiecznymi procesami przemysłowymi, zapewnić stabilne dostawy chemicznych prekursorów i przekonać lokalne społeczności, że nowe zakłady będą ściśle regulowane oraz warte związanych z nimi niedogodności.

Istnieje też ryzyko nadreakcji. Jeśli dzisiejsze obawy o bezpieczeństwo osłabną za dekadę, przyszłe rządy mogą znów odczuć presję, by „uśpić” te instalacje. Wyzwanie polega na zbudowaniu bazy przemysłowej na tyle elastycznej, by mogła przełączać się między popytem wojskowym a cywilnym - zamiast sztywnego systemu, który przetrwa wyłącznie w permanentnym kryzysie.

Sformułowanie „gospodarka wojenna” brzmi dramatycznie, ale w tym kontekście oznacza głównie trzy rzeczy:

  • Długoterminowe, przewidywalne kontrakty dla przemysłu zamiast krótkich, zrywanych i wznawianych zamówień.
  • Priorytetowe traktowanie obronności w budżetach państwa nawet wtedy, gdy wydatki społeczne i zdrowotne są pod presją.
  • Akceptację wyższych zapasów amunicji jako stałej cechy systemu, a nie tymczasowego „zrywu”.

Dla Ukrainy konsekwencje są natychmiastowe. Jeśli UK zrealizuje plany, Kijów zyska niezawodne europejskie źródło pocisków, materiałów wybuchowych i dronów w czasie, gdy wsparcie USA jest coraz silniej kształtowane przez politykę wewnętrzną. Dla Wielkiej Brytanii stawka jest bardziej surowa: wydać więcej już teraz na fabryki i chemię - z nadzieją, że zdolności, które to umożliwi, nigdy nie będą musiały zostać użyte na pełną skalę.

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zostaw komentarz