Podczas gdy Paryż już dysponuje nowoczesnym pociskiem krótkiego zasięgu do obrony przeciwlotniczej Mistral 3, rośnie zainteresowanie zwinnym polskim systemem, który zdobył renomę na prawdziwych polach walki.
Francja spogląda na polskie rozwiązanie europejskiego problemu
Według polskich źródeł obronnych Francja wyraziła poważne zainteresowanie Piorunem - polskim, przenośnym przeciwlotniczym zestawem rakietowym (MANPADS) opracowanym przez Mesko. Potencjalny zakup miałby zostać zorganizowany w ramach unijnego programu SAFE, czyli narzędzia finansowania zaprojektowanego po to, by przyspieszać wspólne zakupy obronne.
Zgodnie z obecnymi planami omawianymi w Polsce około 70% zamówionych pocisków trafiłoby do sił francuskich, a pozostałe 30% zostałoby przeznaczone jako pomoc wojskowa dla Ukrainy.
Ramy SAFE - skrót od francuskiej nazwy „Act for Security in Europe” - pozwalają państwom UE korzystać z niskooprocentowanych pożyczek na pilne zakupy obronne. Oczekuje się, że Paryż otrzyma do 16,2 mld euro preferencyjnego wsparcia pożyczkowego, z czego część mogłaby zostać wykorzystana na hurtowy zakup systemów Piorun wraz z innymi partnerami.
Byłby to zauważalny zwrot, ponieważ Francja już opiera się na Mistralu 3 - nowoczesnym pocisku krótkiego zasięgu do obrony przeciwlotniczej zaprojektowanym przez europejski koncern MBDA. Piorun nie miałby zastąpić Mistrala 3, lecz funkcjonować obok niego w określonych zadaniach.
Dlaczego drugi naramienny system rakietowy?
Na papierze kupowanie kolejnego typu MANPADS może wyglądać na zbędne. W praktyce armie często mieszają systemy, by rozproszyć ryzyko, uzupełnić luki w zdolnościach i dopasować wyposażenie do konkretnych jednostek.
Niedawnym przykładem jest Belgia. W 2025 r., mimo zamówienia Mistrala 3, Bruksela kupiła również 40 wyrzutni Piorun wraz z pociskami, aby wyposażyć swój Pułk Operacji Specjalnych.
Belgijskie ministerstwo obrony stwierdziło, że inwestycja w Pioruna „wzmacnia belgijskie zdolności, a także zwiększa interoperacyjność w Europie i NATO”.
Francuski plan wydaje się opierać na tej samej logice. Według doniesień polskich mediów pociski, których chce Francja, najprawdopodobniej byłyby przeznaczone dla sił specjalnych oraz lekkich jednostek. Formacje te często działają w małych zespołach, daleko wysunięte do przodu, i potrzebują prostego, wytrzymałego sprzętu, który może przenosić pojedynczy żołnierz i odpalić go z krótkim wyprzedzeniem.
Co czyni Pioruna atrakcyjnym?
Piorun jest rozwinięciem wcześniejszego pocisku Grom, wywodzącego się z technologii z czasów ZSRR, lecz gruntownie zmodernizowanego przez polski przemysł. Został sprawdzony bojowo w Ukrainie, gdzie był szeroko wykorzystywany przeciwko rosyjskim śmigłowcom, dronom i samolotom lecącym na małej wysokości.
- Masa: około 10 kg (pocisk i rura startowa)
- Długość: około 1,6 m
- Zasięg: mniej więcej 400–6 500 m
- Naprowadzanie: pasywne, na podczerwień
- Głowica bojowa: 1,82 kg ładunku odłamkowo-burzącego
To połączenie sprawia, że system jest na tyle lekki, by mógł go przenosić jeden żołnierz, a jednocześnie na tyle groźny, by stanowił zagrożenie dla śmigłowców, samolotów szturmowych i niektórych dronów. Pasywna głowica naprowadzająca na podczerwień „blokuje” się na sygnaturze cieplnej celu, prowadząc pocisk bez emitowania sygnałów, które można by zakłócać lub łatwo wykrywać.
Z Polski do połowy Europy
Piorun po cichu stał się jednym z sukcesów eksportowych wschodnioeuropejskiego przemysłu obronnego. Poza Polską i Belgią został wybrany przez Estonię, Łotwę, Litwę, Norwegię, Szwecję, Ukrainę oraz Stany Zjednoczone. Estonia - podobnie jak Belgia i Francja - używa również Mistrala 3, co pokazuje, że oba systemy mogą współistnieć w tych samych siłach zbrojnych.
| Kraj | Status Pioruna |
|---|---|
| Polska | Twórca i główny użytkownik |
| Ukraina | Użycie operacyjne przeciw rosyjskim statkom powietrznym |
| Belgia | Wyposażanie Pułku Operacji Specjalnych |
| Estonia, Łotwa, Litwa | Przyjęty do narodowej obrony przeciwlotniczej |
| Norwegia, Szwecja | Zamówiony jako element warstwowej obrony powietrznej |
| Stany Zjednoczone | Pozyskany do testów i wsparcia dla Ukrainy |
Ta rosnąca lista klientów ma znaczenie polityczne. Gdy pojawiło się zainteresowanie ze strony Niemiec i Francji, wiceminister obrony Polski Cezary Tomczyk stwierdził, że Berlin rozważa zakup Pioruna, przedstawiając to jako dowód rosnącej pozycji polskiego przemysłu obronnego za granicą. Kilka dni później premier Donald Tusk potwierdził, że Niemcy należą do państw dążących do pozyskania tego pocisku - zarówno dla Ukrainy, jak i dla własnych sił.
Kontekst strategiczny: dlaczego Francja i Niemcy interesują się tym teraz
Pełnoskalowa inwazja Rosji na Ukrainę odnowiła europejskie obawy dotyczące zagrożeń powietrznych na małych wysokościach. Śmigłowce, pociski manewrujące i małe drony mogą „przemknąć” poniżej pokrycia radarowego tradycyjnych systemów dalekiego zasięgu. To skłoniło wiele rządów do ponownych inwestycji w obronę przeciwlotniczą krótkiego zasięgu, określaną w żargonie wojskowym jako SHORAD.
MANPADS takie jak Piorun stanowią kluczową warstwę tej odnowionej sieci obrony powietrznej, wypełniając ostatnie kilka kilometrów między przeciwnikiem a wojskami na ziemi.
Dla Francji dołączenie Pioruna zwiększyłoby elastyczność. Jednostki rozmieszczane na wschodniej flance NATO, w Sahelu lub w doraźnych koalicjach mogłyby być wyposażane w system szeroko używany przez sąsiadujących sojuszników, co ułatwia uzupełnianie zapasów i wspólne szkolenie. Silny „dorobek” Pioruna w Ukrainie także przemawia na jego korzyść: dowódcy zwykle ufają sprzętowi sprawdzonemu przeciwko poważnemu przeciwnikowi.
Jak Piorun mógłby być używany przez siły francuskie
Jeśli dojdzie do porozumienia, Piorun najprawdopodobniej trafiłby do:
- zespołów sił specjalnych chroniących wysunięte bazy i skryte posterunki obserwacyjne,
- wojsk powietrznodesantowych lub piechoty górskiej, które potrzebują bardzo lekkiej, przenośnej obrony przeciwlotniczej,
- jednostek wysyłanych do Europy Wschodniej w ramach misji wzmocnienia i zapewnienia bezpieczeństwa NATO.
W typowym scenariuszu mały francuski patrol w Europie Wschodniej mógłby przenosić jedną lub dwie wyrzutnie Piorun. Jeśli rosyjskie śmigłowce lub samoloty szturmowe leciałyby nisko w pobliżu linii frontu, takie zespoły byłyby w stanie zareagować w ciągu sekund - bez czekania, aż cięższe baterie obrony przeciwlotniczej zmienią pozycje.
Kluczowe pojęcia stojące za skrótami
W dyskusjach o systemach takich jak Piorun często pojawiają się dwa pojęcia: MANPADS i pasywne naprowadzanie na podczerwień.
MANPADS to skrót od man-portable air defence system - „przenośny przeciwlotniczy zestaw rakietowy”. Oznacza to, że całą broń można przenosić i obsługiwać (odpalać) przez jednego lub dwóch żołnierzy, podobnie jak przerośniętą, zaawansowaną technologicznie rakietę odpalana z ramienia. Zaletą jest mobilność i zaskoczenie: takie zespoły mogą ukrywać się w lasach, na dachach lub w ruinach miejskich, tworząc nagłe strefy „zakazu wlotu” dla wrogich pilotów.
Pasywne naprowadzanie na podczerwień oznacza, że pocisk naprowadza się na ciepło, szczególnie od silników i gazów wylotowych. Słowo „pasywne” ma znaczenie: broń nie wysyła impulsów radarowych ani fal radiowych. Zamiast tego „nasłuchuje” i „obserwuje”. Dzięki temu samolot-cel ma trudniej wykryć i sklasyfikować zagrożenie, zanim będzie za późno.
Korzyści i ryzyka szerszego przyjęcia Pioruna
Dla Francji i Niemiec zakup Pioruna przyniósłby kilka korzyści. Poszerzyłby powiązania przemysłowe z Polską, wzmocnił standaryzację w NATO i zwiększył wolumen produkcji, potencjalnie obniżając koszty dla wszystkich użytkowników. Wysłałby też polityczny sygnał wsparcia dla Ukrainy, ponieważ część zamówień zostałaby przekazana jako pomoc.
Są jednak pewne kompromisy. Dodanie kolejnego typu pocisku oznacza więcej szkolenia, więcej łańcuchów logistycznych i większą złożoność obsługi technicznej. Armie, które już „żonglują” kilkoma generacjami sprzętu, muszą równoważyć tę złożoność z taktycznymi zaletami sprawdzonego, lekkiego pocisku.
Z szerszej perspektywy bezpieczeństwa, rozpowszechnianie MANPADS zawsze budzi obawy o możliwość przekierowania i sprzedaży na czarnym rynku. Państwa kupujące Pioruny będą potrzebować ścisłej kontroli zapasów i rygorystycznych warunków eksportu, aby uniknąć trafienia tej broni w ręce nieregularnych ugrupowań zbrojnych.
Na razie francuskie zainteresowanie Piorunem pozostaje na etapie „poważnego rozważania”. Jeśli Paryż pójdzie dalej, decyzja będzie sygnałem nie tylko wyboru technicznego, lecz także wyraźnym postawieniem na bardziej zintegrowany, skoncentrowany na Europie Środkowej krajobraz obronny w ramach NATO i Unii Europejskiej.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Zostaw komentarz