Przejdź do treści

Francja zamawia 2 samoloty GlobalEye Awacs ze Szwecji, ale musi przekształcić swój system dowodzenia i łączności bojowej.

Dwóch wojskowych w mundurach pracuje przy cyfrowym stole z mapą lotniczą, samolot startuje za oknem.

Zakup nowych samolotów wczesnego ostrzegania i dowodzenia z powietrza brzmi jak prosta modernizacja floty, a jednak dotyka wszystkiego - od czujników kosmicznych po drony i naziemne centra dowodzenia. Za kulisami Paryż ma dziś zaledwie kilka lat, by załatać krytyczną lukę w obronie i przemyśleć, jak prowadzi walkę w powietrzu.

Francja zwraca się do Szwecji po nową generację „oczu na niebie”

Francja zdecydowała się kupić od Szwecji dwa samoloty Saab GlobalEye w konfiguracji Airborne Early Warning and Control (AEW&C), z dostawami planowanymi między 2029 a 2032 rokiem. Umowa obejmuje wyposażenie naziemne, szkolenia oraz opcję zakupu kolejnych dwóch maszyn w późniejszym terminie.

Samoloty te zastąpią starzejącą się flotę E‑3F Awacs, opartą na ikonicznym płatowcu Boeing 707, latającą jeszcze od czasów zimnej wojny. E‑3F stają się coraz droższe w utrzymaniu i mają rosnące trudności z działaniem w pobliżu wrogiej przestrzeni powietrznej bronionej przez nowoczesne pociski dalekiego zasięgu.

Zamówienie GlobalEye daje Francji nowoczesny kręgosłup AEW&C, ale same samoloty nie zagwarantują przewagi informacyjnej.

GlobalEye bazuje na platformie odrzutowca biznesowego Bombardier Global 6000 / 6500 i przenosi zaawansowany zestaw radarów zdolny do śledzenia samolotów, pocisków, okrętów oraz części celów naziemnych na dużych dystansach. Dla Paryża wybór ten oznacza także świadomy zwrot ku silniejszym więziom obronnym z europejskimi partnerami, zamiast opierać się wyłącznie na platformach produkcji amerykańskiej.

Zegar tyka w sprawie wycofania E‑3F

Planowane okno dostaw między 2029 a 2032 rokiem daje Francji stosunkowo krótki czas na przeprowadzenie delikatnej transformacji. Floty E‑3F nie da się eksploatować w nieskończoność bez poważnych ryzyk: koszty utrzymania rosną, części zamienne są trudno dostępne, a gotowość operacyjna bywa nierówna.

To zmusza Francuskie Siły Powietrzne i Kosmiczne do jednoczesnego godzenia trzech konkurujących priorytetów:

  • Utrzymania floty E‑3F w stanie bezpiecznym i niezawodnym na tyle długo, by uniknąć luki zdolności.
  • Przygotowania załóg, techników i struktur dowodzenia do obsługi GlobalEye od pierwszego dnia.
  • Zbudowania sieci cyfrowych i zaplecza danych, które nadadzą sens nowym sensorom.

Każdy z tych kroków wymaga finansowania, jasnego planowania i silnego wsparcia politycznego. Jakiekolwiek opóźnienia w dostawach samolotów lub modernizacji infrastruktury mogą osłabić francuskie i natowskie zdolności dozorowania przestrzeni powietrznej w wrażliwym momencie - szczególnie na wschodniej flance i na Morzu Śródziemnym.

Dlaczego GlobalEye to coś więcej niż „samolot radarowy”

GlobalEye ma kilka przewag nad starszym projektem Awacs. Lata wyżej, zużywa mniej paliwa i wymaga mniejszej załogi. Jego radar Erieye ER potrafi śledzić setki celów i wspierać zarówno misje air policing, jak i złożone operacje bojowe.

Wartość GlobalEye będzie jednak zależeć od tego, jak skutecznie Francja włączy go w szerszą sieć walki. Nowoczesna wojna w powietrzu nie polega już na tym, że jeden „duży samolot radarowy” naprowadza myśliwce. Chodzi o połączenie każdego sensora i każdego środka rażenia między domenami.

Francja przechodzi od modelu Awacs jako pojedynczego węzła do rozproszonej, wielosensorowej „sieci rażenia” (kill web), zdolnej do wymiany danych w czasie rzeczywistym.

Taka zmiana wymaga bezpiecznej, odpornej i szybkiej łączności między samolotami, satelitami, okrętami nawodnymi, jednostkami lądowymi i stanowiskami dowodzenia. GlobalEye staje się kluczowym węzłem tej sieci, ale nie jedynym centrum ciężkości.

Od „kill chain” do „kill web”: nowy sposób walki

Tradycyjna doktryna mówi o „łańcuchu rażenia” (kill chain): wykryj, zidentyfikuj/ustal, śledź, wyznacz cel, zaatakuj, oceń. Kroki następowały po sobie w dość liniowy sposób i często silnie zależały od kilku sztandarowych zasobów, takich jak Awacs czy duży radar naziemny.

Nowa koncepcja, znana jako „kill web”, zrywa z tą liniowością. Każdy sensor może zasilić każdego „strzelca” dzięki elastycznej sieci, która przekierowuje dane, jeśli jakiś węzeł zostanie zakłócony lub zniszczony.

Dlaczego „kill web” ma znaczenie dla Francji

Potencjalni przeciwnicy dysponują dziś rakietami ziemia–powietrze dalekiego zasięgu, uzbrojeniem przeciwradiolokacyjnym oraz potężnymi narzędziami walki elektronicznej. Systemy te mogą odsuwać duże, łatwo wykrywalne samoloty takie jak Awacs dalej od linii frontu.

Aby utrzymać przewagę informacyjną, Francja musi rozproszyć rozpoznanie i dowodzenie na wiele platform:

  • Wysoko latające samoloty AEW&C, takie jak GlobalEye.
  • Uzbrojone i nieuzbrojone drony pełniące rolę węzłów przekaźnikowych lub wysuniętych sensorów.
  • Satelity zapewniające dozór obszarowy i bezpieczną łączność.
  • Stacje naziemne scalające dane i udostępniające sojusznikom wspólny obraz sytuacji operacyjnej.

Im bardziej rozproszona sieć, tym trudniej przeciwnikowi „oślepić” lub sparaliżować siły francuskie jednym uderzeniem.

Drony, satelity i stacje naziemne: niewidzialni partnerzy

Francuski zakład na GlobalEye w sposób dorozumiany zależy od kilku inwestycji uzupełniających. Sam zakup samolotów stworzyłby drogi, lecz niedostatecznie wykorzystany element wyposażenia.

Komponent Rola w „kill web”
GlobalEye AEW&C Sensor wysokiej klasy i węzeł dowodzenia; dalekozasięgowy dozór powietrzny i nawodny
Drony i „loyal wingmen” Wysunięte rozpoznanie, retransmisja danych, podejmowanie ryzyka blisko spornego obszaru
Satelity Monitoring szerokiego obszaru, bezpieczna łączność, zapas gdy samoloty muszą się cofnąć
Stacje naziemne Fuzja danych, zarządzanie walką, interfejs z dowodzeniem krajowym i NATO

Drony są w tym podejściu kluczowe. Systemy średniego pułapu, takie jak francuski „Reaper”, oraz przyszłe europejskie platformy mogą przenosić sensory lub działać jako przekaźniki łączności. Mogą latać bliżej wrogiego terytorium, gdzie duży samolot AEW&C byłby zbyt narażony.

Zasoby kosmiczne są równie krytyczne. Francja inwestowała w satelity obserwacyjne i rozwija wojskową łączność satelitarną. Systemy te zapewniają stałe pokrycie i są znacznie trudniejsze do zaatakowania niż kilka samolotów krążących po znanej orbicie.

Europejski wymiar francuskiego dozorowania powietrznego

Zakup GlobalEye ma również wymiar polityczny. Zwracając się do szwedzkiego Saaba, Francja sygnalizuje, że zdolności dozorowania powietrznego wysokiej klasy nie są wyłącznie amerykańską specjalnością. Wpisuje się to w szersze działania na rzecz wzmocnienia europejskiej współpracy obronnej, przy zachowaniu kompatybilności ze standardami NATO.

Kilku europejskich sojuszników już modernizuje lub wymienia swoje floty AEW&C. Im bardziej interoperacyjne są te systemy, tym łatwiej w czasie rzeczywistym udostępniać ślady radarowe, ostrzeżenia o zagrożeniach i dane celownicze ponad granicami.

Przyszła francuska „kill web” prawdopodobnie będzie bezpośrednio wpięta w sieci NATO, przekazując i odbierając dane od sojuszniczych samolotów, okrętów i radarów naziemnych.

Wspólny obraz przestrzeni powietrznej jest kluczowy nie tylko dla prowadzenia działań bojowych, ale także dla air policing, obrony przeciwrakietowej i zarządzania kryzysowego nad Europą.

Wyzwania na drodze do skutecznej „kill web”

Przejście od koncepcji do rzeczywistości nie będzie gładkie. Francja stoi przed kilkoma barierami technicznymi i organizacyjnymi:

  • Integracja systemów starszego typu z nowymi platformami bez tworzenia podatności cybernetycznych.
  • Standaryzacja formatów danych, aby informacje przepływały szybko między sieciami krajowymi a NATO.
  • Szkolenie operatorów do zarządzania ogromnym napływem danych z sensorów bez przeciążenia.
  • Zapewnienie bezpiecznej łączności w obliczu zakłóceń i cyberataków.

Presja budżetowa dodaje kolejną warstwę złożoności. Każde euro wydane na GlobalEye musi być równoważone modernizacjami myśliwców, systemami obrony powietrznej, programami kosmicznymi oraz wsparciem dla Ukrainy. To może spowalniać lub rozpraszać wysiłek budowy spójnej architektury „kill web”.

Co „kill web” i AEW&C naprawdę oznaczają w praktyce

W debatach obronnych wciąż pojawiają się dwa terminy: AEW&C i kill web. Brzmią abstrakcyjnie, ale mają realny wpływ na to, jak prowadzi się wojny.

AEW&C to skrót od Airborne Early Warning and Control - powietrzne wczesne ostrzeganie i dowodzenie. W praktyce oznacza to samolot wyposażony w silny radar i środki łączności, który wykrywa z daleka samoloty i pociski oraz naprowadza sojusznicze myśliwce i zestawy przeciwlotnicze. Działa jak latające stanowisko dowodzenia.

Kill web to krok dalej. Zamiast tego, by jeden samolot „decydował o wszystkim”, sieć umożliwia automatyczną wymianę danych celowniczych między myśliwcem w jednym sektorze, fregatą na morzu i baterią lądową. Jeśli AEW&C opuści rejon, satelity i drony nadal zasilają sieć danymi.

Wyobraźmy sobie scenariusz w regionie Bałtyku: start pocisku zostaje wykryty przez satelitę. Ślad trafia do GlobalEye, który doprecyzowuje trajektorię i udostępnia ją francuskim i sojuszniczym myśliwcom. Następnie okręt na Morzu Północnym wykorzystuje ten wspólny ślad do zwalczenia pocisku. Żadna pojedyncza platforma nie widzi wszystkiego, ale razem domykają luki.

Ryzyka i szanse w przyszłych konfliktach

Oparcie się na kill web niesie własne ryzyka. Silna zależność od łączy danych i satelitów czyni sieć podatną na zakłócanie, spoofing lub włamania cybernetyczne. Jeśli łączność zostanie przerwana, siły mogą nagle stracić dużą część świadomości sytuacyjnej.

Jednocześnie dobrze zaprojektowana kill web daje poważne korzyści. Pozwala mniejszym siłom powietrznym, takim jak francuskie, działać ponad ich „wagą”, wykorzystując każdy sensor efektywniej. Daje też przywódcom politycznym więcej opcji - od patroli odstraszania po ograniczone uderzenia - ponieważ mogą wcześniej zobaczyć i zrozumieć obraz sytuacji w powietrzu.

Dla Francji decyzja o GlobalEye jest mniej prostym wyborem zakupowym, a bardziej zapalnikiem zmian. Zmusza siły zbrojne do przemyślenia tego, jak wykrywają, udostępniają i działają w domenie powietrznej. Lata od teraz do 2032 roku zdecydują, czy te nowe, zbudowane w Szwecji „oczy” staną się przełomowymi węzłami w odpornej kill web, czy tylko zaawansowanymi radarami podłączonymi do przestarzałego sposobu walki.

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zostaw komentarz