Przejdź do treści

Chińskie myśliwce J-15 z lotniskowca namierzyły radarowo dwa japońskie F-15 w pobliżu Okinawy.

Pilot w kokpicie myśliwca, obserwujący dwa samoloty nad oceanem i wyspą na horyzoncie.

Nad wodami na południe od Okinawy znane trasy patroli nagle przeszły od rutynowej czujności do niebezpiecznego, cichego impasu.

Japońskie i chińskie samoloty wojskowe po raz kolejny zbliżyły się do siebie w niekomfortowy sposób - tym razem w incydencie dotyczącym „namierzeń” radarowych w pobliżu Okinawy, które urzędnicy obrony w Tokio określają jako wyraźnie wrogie.

Rosnące napięcie od Cieśniny Tajwańskiej po południowo-zachodnie wyspy Japonii

Najnowszy incydent w powietrzu następuje po kilku tygodniach ostrych wymian zdań między Tokio a Pekinem na temat Tajwanu i własnej postawy obronnej Japonii.

Nowa japońska premier Sanae Takaichi ostrzegła niedawno, że wojna w Cieśninie Tajwańskiej mogłaby stanowić „zagrożenie dla przetrwania” Japonii, sugerując, że kraj mógłby interweniować militarnie w ramach koncepcji zbiorowej samoobrony.

Te słowa rozgniewały Pekin, który postrzega Tajwan jako zbuntowaną prowincję. Chiny wezwały ambasadora Japonii i poleciły chińskim obywatelom unikać podróży do Japonii, powołując się na nieokreślone ryzyka bezpieczeństwa.

Jednocześnie Tokio wzmacnia swój południowo-zachodni łańcuch wysp, który łukiem zbliża się do Tajwanu i sięga głęboko w Morze Wschodniochińskie.

Minister obrony Shinjiro Koizumi ogłosił plany rozmieszczenia systemu przeciwlotniczego Type 03 Chu-SAM na Yonaguni, najbardziej na zachód wysuniętej zamieszkanej wyspie Japonii, zaledwie ok. 108 km od Tajwanu.

Chińscy urzędnicy oskarżyli Japonię o „celowe wywoływanie napięć regionalnych” poprzez wzmacnianie obrony powietrznej na wyspach w pobliżu Tajwanu.

Rzeczniczka chińskiego MSZ Mao Ning ostrzegła, że Pekin nie będzie tolerował „zewnętrznej ingerencji” w to, co nazywa swoimi sprawami tajwańskimi, ani żadnego odrodzenia „japońskiego militaryzmu”.

W Tajpej nastroje były uderzająco odmienne. Wiceminister spraw zagranicznych Tajwanu Wu Chih-chung argumentował, że Japonia działa w granicach swoich praw, chroniąc własne terytorium, i że Tokio nie zgłasza żadnych roszczeń terytorialnych wobec Tajwanu.

Tlący się spór wokół wysp Senkaku/Diaoyu

Szerszym tłem jest wieloletni spór morski o niezamieszkane wyspy Senkaku, znane w Chinach jako Diaoyu, administrowane przez Japonię, lecz roszczone przez Pekin.

Osiem niewielkich form lądowych leży ponad 160 km na wschód od Tajwanu i około 400 km na zachód od Okinawy, jednak ich geopolityczne znaczenie jest nieproporcjonalnie duże względem rozmiaru.

2 grudnia japońskie i chińskie jednostki straży przybrzeżnej starły się słownie i fizycznie, gdy japońskie statki ruszyły, by osłonić japońską łódź rybacką przed chińskim patrolowcem w pobliżu wysp.

Takie „zabawy w kotka i myszkę” z udziałem straży przybrzeżnych stały się rutyną. Nowością jest eskalacja w powietrzu nad pobliskimi akwenami.

Co wydarzyło się na południowy wschód od Okinawy 6 grudnia 2025 r.

Tokio twierdzi, że sytuacja przybrała poważny obrót 6 grudnia 2025 r., gdy dwa japońskie myśliwce F-15 zostały namierzone radarami kierowania ogniem chińskich myśliwców pokładowych J-15 operujących z lotniskowca CNS Liaoning.

Japonia zgłasza dwa oddzielne przypadki „namierzenia radarowego” jej F-15 przez chińskie J-15 nad wodami międzynarodowymi w pobliżu Okinawy.

Oś czasu rzekomych incydentów namierzenia radarem

  • Pierwszy incydent: między 16:32 a 16:35 czasu lokalnego, na południowy wschód od głównej wyspy Okinawy.
  • Drugi incydent: między 18:37 a 19:08 tego samego dnia, mniej więcej w tym samym rejonie.

Według japońskiego ministerstwa obrony, w każdym przypadku F-15 z Japońskich Powietrznych Sił Samoobrony (JASDF) został poderwany do japońskiej strefy identyfikacji obrony powietrznej (ADIZ), aby wzrokowo zidentyfikować chiński J-15, który wystartował z Liaoninga.

Gdy japońskie myśliwce się zbliżały, chińskie samoloty okresowo włączały radar kierowania ogniem, skutecznie „blokując” F-15 tak, jakby przygotowywały się do odpalenia pocisku.

Japonia twierdzi, że oba J-15 powtarzały to zachowanie i określa chińskie działania jako „jednoznacznie wrogie”.

Minister obrony Koizumi stwierdził, że takie oświetlanie radarowe „wykracza poza to, co jest konieczne dla bezpieczeństwa lotu”. Tokio złożyło formalny protest w Pekinie i zapowiedziało reakcję „z determinacją i spokojem”, aby podtrzymać stabilność regionalną.

Pekin odpowiada, oskarżając Japonię o ingerencję

Chińska Armia Ludowo-Wyzwoleńcza (PLA) odrzuca japońską wersję. Rzecznik PLA powiedział, że chińskie lotnictwo marynarki prowadziło zaplanowane, publicznie ogłoszone ćwiczenia lotnicze w Cieśninie Miyako - kluczowym przejściu między Okinawą a wyspami Miyako, łączącym Morze Wschodniochińskie z Pacyfikiem.

Pekin twierdzi, że japońskie samoloty „wielokrotnie zakłócały” legalne chińskie działania morskie podczas wcześniej ogłoszonych ćwiczeń.

Pułkownik Wang Xuemeng oskarżył Japonię o „oszczerstwa i zniesławienia” oraz zażądał, aby Tokio ograniczyło aktywność w tym rejonie.

Ostrzegł, że chińska marynarka podejmie „niezbędne środki zgodnie z prawem”, aby bronić bezpieczeństwa Chin oraz ich „uzasadnionych praw i interesów”.

Wcześniejsze groźne zbliżenia z udziałem J-15 i japońskich samolotów

Incydent z 6 grudnia nie jest pierwszym przypadkiem, gdy chińskie J-15 są oskarżane o agresywne zachowanie wobec japońskich statków powietrznych.

W czerwcu Tokio protestowało po tym, jak J-15 z drugiego chińskiego lotniskowca, CNS Shandong, przeleciały na tyle blisko, by zastraszyć japoński morski samolot patrolowy P-3C Orion.

Do tego epizodu doszło w japońskiej wyłącznej strefie ekonomicznej (EEZ), między archipelagiem Ogasawara a Guam - daleko od rejonu Senkaku, ale nadal na trasach wykorzystywanych przez japońskie patrole.

Incydent Lokalizacja Chińska platforma Japoński statek powietrzny
Czerwiec 2025 – zastraszanie Japońska EEZ między Ogasawara a Guam CNS Shandong / J-15 samolot patrolowy P-3C Orion
6 grudnia 2025 – namierzenia radarowe Południowy wschód od Okinawy CNS Liaoning / J-15 dwa myśliwce F-15

Dlaczego namierzenie radarem jest tak poważnym sygnałem

W nowoczesnej walce powietrznej radar kierowania ogniem nie jest używany lekkomyślnie. Gdy jeden samolot wojskowy „blokuje” swój radar celowniczy na innym, wysyła mrożący krew w żyłach komunikat.

W odróżnieniu od podstawowego radaru poszukiwawczego lub śledzącego, systemy kierowania ogniem obliczają precyzyjne rozwiązania ogniowe dla pocisków lub działek. Dla namierzonego pilota blokada radarowa często uruchamia w kabinie ostrzeżenia sugerujące, że atak może nastąpić w ciągu sekund.

Namierzenia radarowe są powszechnie postrzegane przez wojska jako krok o jeden stopień poniżej faktycznego podjęcia walki.

Wiele państw traktuje je jako wrogie działanie, nawet jeśli nie pada żaden strzał. Taki ruch skraca czas reakcji i zwiększa ryzyko błędnej kalkulacji.

W zatłoczonym teatrze działań, jak morza wokół Okinawy, gdzie często operują siły japońskie, chińskie i amerykańskie, ryzyko to dodatkowo rośnie.

Strategiczne stawki wokół Okinawy i Cieśniny Miyako

Okinawa gości duże bazy USA i Japonii oraz leży na pierwszej linii każdego kryzysu dotyczącego Tajwanu lub szerzej Morza Wschodniochińskiego.

Cieśnina Miyako, gdzie Chiny twierdzą, że prowadziły szkolenie, jest jednym z nielicznych głębokowodnych przejść, przez które grupy lotniskowcowe chińskiej marynarki (PLA Navy) mogą wypłynąć na zachodni Pacyfik bez przechodzenia przez wody tajwańskie.

Dla Chin regularne tranzyty przez cieśninę to sposób na normalizowanie działań pełnomorskich i sygnalizowanie, że ich lotniskowce mogą operować poza pierwszym łańcuchem wysp.

Dla Japonii każdy taki tranzyt podnosi obawy o rozpoznanie, presję w przestrzeni powietrznej oraz możliwość działania samolotów pokładowych blisko jej wysp macierzystych.

Zmieniająca się postawa obronna Japonii

Tokio po cichu, lecz konsekwentnie rozszerza rolę swoich Sił Samoobrony, wskazując na zagrożenia ze strony Chin, Korei Północnej i Rosji.

Nowe rozmieszczenia rakiet na wyspach takich jak Yonaguni, wzmocnione radary wczesnego ostrzegania i częstsze poderwania myśliwców odzwierciedlają ten trend.

Rząd forsuje także zmiany prawne i doktrynalne, dopuszczające ograniczone formy zbiorowej samoobrony oraz ściślejszą koordynację ze Stanami Zjednoczonymi i innymi partnerami.

Wypowiedzi premier Takaichi o ewentualnym wsparciu Tajwanu wpisują się w tę szerszą recalibrację.

Jak takie incydenty mogą eskalować w prawdziwym życiu

Planiści wojskowi mniej obawiają się celowego rozpoczęcia wojny, a bardziej wypadków, które wymykają się spod kontroli.

Wyobraźmy sobie przyszły incydent, w którym po namierzeniu radarem następuje nagły manewr, błędnie odczytany sygnał albo zakłócanie elektroniczne. Jeden z pilotów może uznać, że odpalenie pocisku jest nieuchronne, i zareagować, strzelając pierwszy.

Nawet bez użycia broni zderzenie w powietrzu między chińskim a japońskim samolotem mogłoby wywołać falę nacjonalistycznego oburzenia po obu stronach.

Rządy pod presją opinii publicznej mogłyby wówczas uznać za konieczne wysłanie większych patroli, rozmieszczenie większej liczby okrętów lub wprowadzenie stref wyłączenia - a każdy kolejny krok podnosiłby temperaturę sporu.

Kluczowe pojęcia kształtujące ten impas

Kilka koncepcji pomaga wyjaśnić, dlaczego ten obszar oceanu wydaje się tak niestabilny:

  • ADIZ (Air Defense Identification Zone – strefa identyfikacji obrony powietrznej): buforowy obszar wykraczający poza krajową przestrzeń powietrzną, w którym państwa żądają, by statki powietrzne się identyfikowały. Niegwarantowany prawem traktatowym, ale powszechnie stosowany.
  • EEZ (Exclusive Economic Zone – wyłączna strefa ekonomiczna): wody do 200 mil morskich od wybrzeża, gdzie państwo ma szczególne prawa do zasobów, ale nie pełną suwerenność.
  • Zbiorowa samoobrona: dyskutowane w Japonii prawo do udzielenia pomocy sojusznikowi będącemu pod atakiem, ostatnio interpretowane jako obejmujące ograniczone wsparcie dla partnerów takich jak USA, a być może - w ocenie Tokio - także Tajwan.

Każde z tych pojęć łączy prawo, politykę i praktykę wojskową w sposób pozostawiający wiele szarych stref. To właśnie w tych szarych strefach spotykają się dziś chińscy i japońscy piloci - z migającymi w kabinach lampkami ostrzegawczymi radarów.

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zostaw komentarz